"Polska świeciła się na czerwono". Dlaczego nasze lasy płoną tak często?
Strażacy walczą z ogromnym pożarem lasu w powiecie biłgorajskim w Nadleśnictwie Józefów. Przyczyna pojawienia się ognia na razie nie jest znana. - Ja mogę tylko powiedzieć, że 9 na 10 pożarów jest za sprawą czynnika ludzkiego. Niestety to człowiek najczęściej jest winien temu, że ten pożar wybucha - powiedziała w Polskim Radiu 24 Regina Klimaszewska z Lasów Państwowych.
2026-05-06, 14:12
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Potężny pożar lasów na Lubelszczyźnie w Nadleśnictwie Józefów dalej trwa. Z ogniem walczą setki strażaków i śmigłowce
- Podczas akcji rozbił się samolot gaśniczy. Pilot nie przeżył
- Niestety to człowiek najczęściej jest winien temu, że ten pożar wybucha - mówiła Regina Klimaszewska
W akcji gaśniczej obejmującej 250 hektarów lasów bierze udział 400 strażaków. Wezwano także posiłki z Krakowa. Ogień pomagają gasić z powietrza także śmigłowce. Sytuacja pogarsza się. W południe spełnił się czarny scenariusz strażaków, bo zaczął wiać silny, porywisty wiatr w zmiennych kierunkach. To doprowadziło do pojawienia się nowych zarzewi ognia. Pożar na Lubelszczyźnie wybuchł wczoraj około godziny 15.00 w pobliżu wsi Kozaki. Do tej pory zniszczeniu uległo 100 hektarów lasów. We wtorek wieczorem podczas akcji gaśniczej w powiecie biłgorajskim rozbił się samolot gaśniczy, tzw. dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie. W wypadku zginął pilot maszyny.
- Leśnicy wyrażają głębokie słowa współczucia dla rodziny i bliskich zmarłego pilota. To jest największa tragedia. Oczywiście jest to też tragedia dla lasów, dla przyrody w tamtym miejscu - powiedziała w Polskim Radiu 24 Regina Klimaszewska z Lasów Państwowych. Oceniła, że konsekwencje pożaru będą długotrwałe. - To jest ogromny kataklizm, który sieje niesamowite spustoszenie - przyznała.
Posłuchaj
"Polska świeciła się na czerwono"
Przyczyna pożaru w Nadleśnictwie Józefów będzie dokładnie badana. - Ja mogę tylko powiedzieć, że 9 na 10 pożarów jest za sprawą czynnika ludzkiego. Niestety to człowiek najczęściej jest winien temu, że ten pożar wybucha - przyznała Klimaszewska. Tłumaczyła, że "najczęściej pożar zaczyna się od ściółki". - Dlatego w większości Polski ściółka jest badana dwa razy dziennie. Poziom wilgotności jest ważnym wskaźnikiem, jaki mamy stopień zagrożenia pożarowego. Jeżeli wilgotność wynosi poniżej 10 procent, wówczas mamy trzeci stopień zagrożenia pożarowego, najwyższy stopień (...) Jeżeli utrzymuje się ten trzeci stopień zagrożenia, to każde zachowanie nieodpowiedzialne może się przyczynić do wybuchu pożaru - zaznaczyła. Jak wyjaśniła, "jeżeli wilgotności ściółki poniżej 10 procent utrzymuje się przez pięć kolejnych dni, wówczas nadleśniczy ma obowiązek wprowadzić zakaz wstępu do lasu".
Klimaszewska przyznała, że podczas majówki trzeci stopień zagrożenia obowiązywał na terenie ogromnej większości kraju. - Cała Polska świeciła się na czerwono - podkreśliła. Wskazała, że tylko w majówkę doszło w Polsce do 569 pożarów lasów, choć nie wszystkie były duże. - Jesteśmy na trzecim miejscu w Europie, jeżeli chodzi o ilość pożarów, za Hiszpanią i Portugalią. Natomiast na 25. miejscu, jeżeli chodzi o wielkość pożarów - powiedziała.
Zagłada zwierząt i cennej przyrody
Przedstawicielka Lasów Państwowych zwróciła uwagę, że lasy na Lubelszczyźnie, które strawił ogień są bardzo cenne przyrodniczo. - Są tam siedliska borowe, ale i bardzo cenne bory bagienne (…) Oczywiście występuje tam wiele gatunków chronionych roślin i zwierząt. Są tam ostoje włochatki, suweczki, gniewosza. Część zwierząt pewnie uciekła, ale niestety większość uległa zagładzie - przyznała.
Klimaszewska opowiedziała, co będzie się działo już po całkowitym ugaszeniu pożaru. - Natychmiast się rozpoczną prace porządkowe. Będą polegały niestety na wycięciu tego nadpalonego lasu. Jeżeli się palą korony, to już te drzewa nie będą dalej rosły, nie będą żyły (...). Po uprzątnięciu będziemy sadzili nowy las. Myślę, że może to być już w przyszłym roku - wskazała. Gościni Polskiego Radia 24 zaznaczyła, że trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość. - Ponieważ sadzenie to jest jedno, ale to, żeby tam znowu wróciły różne gatunki innych drobnych roślin, runa, zwierzęta, to jest długotrwały proces - przyznała.
- Black Hawk w akcji na Lubelszczyźnie. Tak policja wspiera strażaków
- Wielki pożar na Lubelszczyźnie. Co z mieszkańcami? Jest komunikat służb
- Pożar na Lubelszczyźnie. Były rzecznik PSP mówi, co grozi strażakom
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Paweł Michalak