more_horiz

"Najtragiczniejszy scenariusz wypadku, do jakiego mogło dojść". Paweł Frątczak o katastrofie w Chorwacji

Ostatnia aktualizacja: 07.08.2022 09:34
- Był to chyba najtragiczniejszy i najbardziej czarny scenariusz wypadku. Autokar spadł do bardzo głębokiego betonowego przepustu. Kiedy taki pojazd znajduje się w przepuście, to efekt jest taki, jakby zderzył się przy określonej prędkości z betonową ścianą. To powoduje również bardzo trudny dostęp do osób poszkodowanych - powiedział w Polskim Radiu 24 st. bryg. Paweł Frątczak, były rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.
W wypadku 12 osób zginęło, a 32 zostały ranne
W wypadku 12 osób zginęło, a 32 zostały ranne Foto: PAP/EPA/IVAN AGNEZOVIC

12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wyniku wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 w Chorwacji. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.

- Zawsze tego typu wypadek, w którym bierze udział autobus z podróżującymi kilkudziesięcioma osobami, jest najtrudniejszym wyzwaniem dla wszystkich służb ratowniczych. Jest to praca zespołowa - podkreślił Paweł Frątczak.

- Możemy powiedzieć, że pierwsze zgłoszenie wpłynęło o godz. 5.35, natomiast pierwsze służby ratownicze były już o godzinie 5.48, czyli po trzynastu minutach. Zostały tu spełnione określone w tym zakresie standardy europejskie. Natomiast poprzedzone to było ewakuacją z rozbitego autokaru wszystkich poszkodowanych osób. Zostały one przewiezione do szpitali. Akcja ewakuacyjna, także związana z transportem osób poszkodowanych, zakończyła się o 7.55 - dodał gość PR24. 

"Jakby zderzył się z betonową ścianą"

Jak zaznaczył, "było to na pewno ogromne wyzwanie". - Natomiast był to chyba najtragiczniejszy i najbardziej czarny scenariusz wypadku, do którego mogło dojść. Autokar jechał autostradą, zjechał z niej, przewrócił się na bok i spadł do bardzo głębokiego betonowego przepustu. Oczywiście to się działo przy określonej prędkości. Kiedy taki autokar znajduje się w takim przepuście, to tak jakby zderzył się przy określonej prędkości z betonową ścianą. To powoduje również bardzo trudny dostęp do osób, które znajdowały się w autokarze - powiedział.

W takich przypadkach służby ratownicze mają przygotowany określony scenariusz działań. - Przede wszystkim jest podział zadań. Każda autostrada ma określony plan ratowniczy. W momencie wpłynięcia zgłoszenia uruchamiane są poszczególne zespoły ratownicze: straż pożarna, pogotowie ratunkowe, a także policja - podkreślił Paweł Frątczak. 

Poinformował również, że na miejsce kieruje się poszczególne jednostki z najbliższych lokalizacji, które znajdują się przy miejscu wypadku. - Jednostki te kierowane są nie tylko pasami ruchu, na których doszło do wypadku, ale również przeciwległymi. Dlatego policja zamyka taki odcinek autostrady - żeby móc bezpiecznie prowadzić akcję ratowniczą - wyjaśniał rozmówca PR24. 

- Natomiast zadaniem strażaków jest - po dokonaniu oceny - jak najszybsze dotarcie oraz ewakuacja osób z zagrożonej strefy, czyli ze zniszczonego autobusu. Takie osoby są przekazywane ratownikom medycznym. Pierwszy lekarz, który przybywa na miejsce, jest tak zwanym koordynatorem medycznym działań ratowniczych. To on dokonuje wstępnej klasyfikacji stanu zdrowia, obrażeń, jakie odniosły osoby, które znajdowały się w autobusie - dodał. 

Czytaj także:

Więcej w nagraniu.

Posłuchaj
15:54 PR24 2022_08_07-08-36-08.mp3 Paweł Frątczak o wypadku polskiego autokaru w Chorwacji (Temat dnia) 

***

Audycja: "Temat dnia/ Gość PR24"

Prowadzący: Ewa Wasążnik

Gość: st. bryg. Paweł Frątczak (były rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej)

Data emisji: 7.08.2022

Godzina emisji: 8.35

bartos

Zobacz także

Zobacz także