Rosja świętuje Dzień Zwycięstwa. "Ten mit będzie trudny do utrzymania"
Rosja wśród obaw przed ukraińskimi dronami świętuje Dzień Zwycięstwa. - Ta wojna jest w dużym stopniu wojną o osobiste bezpieczeństwo prezydenta Putina - powiedział profesor Włodzimierz Marciniak, znawca Rosji i były polski ambasador w Moskwie.
2026-05-09, 15:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rosja świętuje Dzień Zwycięstwa, a równolegle jej armia utknęła na Ukrainie i nie posuwa się naprzód
- Mit zwycięskiej armii będzie trudny do utrzymania - powiedział Włodzimierz Marciniak
- Wskazał, że rosyjskie społeczeństwo jest zmęczone sytuacją związaną z wojną
Donald Trump ogłosił 3-dniowy rozejm między Rosją a Ukrainą. Ma obowiązywać dokładnie w czasie, gdy Rosja świętuje Dzień Zwycięstwa. To jedno z najważniejszych świąt w rosyjskim kalendarzu i od lat także jeden z najważniejszych spektakli politycznych Kremla. Moskwa pokazuje wtedy armie, flagi, historię i prezentuje opowieść o Rosji jako o oblężonym mocarstwie. Dziś ta opowieść zderza się z wojną. Rosja od ponad 4 lat prowadzi pełnoskalową, niesprowokowaną agresję przeciwko Ukrainie. Miała być szybka operacja, a jest wojna na wyniszczenie. Kreml wciąż ma ludzi, surowce i przemysł zbrojeniowy, ale płaci za tę wojnę ogromną cenę. Jak Rosja wygląda naprawdę? Nie na paradzie, nie w propagandzie. Tylko w wojsku, gospodarce, polityce i społeczeństwie?
- Dzień Zwycięstwa w rosyjskim rozumieniu oznacza pokonanie przeciwnika, bycie zwycięzcą. Wojna z Ukrainą miałaby miała być kontynuacją i potwierdzeniem tego mitu - powiedział Włodzimierz Marciniak. Zauważył, że "tak nie wyszło" i jest piąty rok wojny. - Ten mit, do którego się Putin odwoływał - zwycięskiej walki, kontynuacji wojny z nazizmem czy teraz z neonazizmem w ich terminologii - będzie trudny do utrzymania - ocenił.
Posłuchaj
Mit zwycięstwa się rozmywa
Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę na szerzenie propagandy o potędze rosyjskiej armii i Rosjanach jako narodzie zwycięzców. - To ma ogromne znaczenie tożsamościowe - podkreślił. - Kiedyś Rosjanie się definiowali jako naród budujący komunizm, a dzisiaj w gruncie rzeczy mogą się tylko zdefiniować jako naród, który zwyciężył w II wojnie światowej - dodał. Wskazał, że wojna w Ukrainie stawia znak zapytania nad rosyjską tożsamością zwycięzców. Jak zaznaczył, "Putin ją budował przez przez cały okres swoich rządów".
Włodzimierz Marciniak wskazał, że kanon zwycięstwa i wzorzec defilady został wypracowany w 1945 roku, gdy paradę przyjmował Stalin. - Rzuca się sztandary pokonanego wroga przed mauzoleum Lenina, a potem jest przyjęcie na Kremlu. Przyjęcia nie było, nie było czego rzucać - przypomniał. - Mit zwycięstwa rozmywa się całkowicie - dodał. Jak zauważył, zwycięzca "nie prosi" Trumpa, żeby załatwił z Zełenskim, aby nie atakować Moskwy, bo jest ważna impreza.
Dylemat Putina
Ekspert przyznał, że Ukraina nie jest w stanie pokonać Rosji. - Jest w stanie zadawać bolesne ciosy i coraz bardziej one są bolesne - dodał. - Z drugiej strony, Rosja wyraźnie stoi w miejscu i też nie jest w stanie tej wojny wygrać - zaznaczył. Zwrócił uwagę, że Moskwa nie jest już w stanie uzupełniać strat na froncie rekrutacją najemników. - Nie ma więcej chętnych za te pieniądze, które Rosja jest w stanie w stanie płacić - wyjaśnił. Natomiast Ukraina produkuje coraz więcej dronów, zaczęła produkować własne rakiety balistyczne, a Rosja jest za duża, aby skutecznie ochronić całe swoje terytorium. - W związku z tym w zasadzie codziennie słyszymy o atakach wojsk ukraińskich na różne obiekty w głębi Rosji - dodał.
Wskazał, że Ukraina zadaje Rosji dosyć dotkliwe straty przede wszystkim w infrastrukturze energetycznej. - To się odbija na przykład na wielkości eksportu ropy naftowej i produktów ropopochodnych - tłumaczył i wskazał, że jest to główna pozycja eksportowa. - Interpretuję sytuację w ten sposób, że ta wojna to jest w dużym stopniu wojna o osobiste bezpieczeństwo prezydenta Putina - analizował, przypominając losy Maduro i liderów Iranu. Jego zdaniem, Putin politycznie znajduje się na rozdrożu. Dodał, że rosyjskie społeczeństwo jest zmęczone i "generalne nastrój i oczekiwanie jest takie, żeby to jak najszybciej zakończyć". Zwrócił uwagę, że Rosjanie nie nazywają sytuacji wprost. Ocenił, że dylemat Putina to "posłać na front milion ze świadomością, że będzie morze zabitych, albo pójść na rozmowy pokojowe".
- Dzień Zwycięstwa i imperialna Rosja. Prof. Grala: to opium ciągle działa
- Strach przed atakiem podczas Dnia Zwycięstwa. Putin ściąga posiłki
- Cios dla Putina. Parada w Moskwie bez chińskiej delegacji
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Wojciech Cegielski
Opracowanie: Filip Ciszewski