Kuchnia Władimira Putina. "Narzędzie wpływu politycznego"

Jednymi z najbliższych pracowników dyktatorów są ich kucharze, chociaż nie wspomina się o nich zbyt często. - Wieloletni dyrektor wszystkich kremlowskich stołówek (...) nie chciał zostawać osobistym kucharzem dyktatora, bo wiedział, że skończy się jego dobry okres życia, a zacznie się życie pod ciągłą kontrolą oraz obserwacją służb - powiedział w Polskim Radiu 24 autor książki "Kucharze dyktatorów" Witold Szabłowski.

2026-05-02, 14:30

Kuchnia Władimira Putina. "Narzędzie wpływu politycznego"
Władimir Putin. Foto: MIKHAIL METZEL/AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Książka "Kucharze dyktatorów" jest rozszerzeniem poprzedniej książki Szabłowskiego - "Jak nakarmić dyktatora"
  • Autor poprzez rozmowy z kucharzami autokratów, opowiada o charakterystyce ich pracodawców
  • Jak podkreślił Szabłowski, jest to zawód związany z bardzo dużym ryzykiem

Witold Szabłowski w książce "Kucharze dyktatorów" opowiada, z czym muszą mierzyć się kucharze pracujący dla autokratów. Autor przeprowadził wiele rozmów z przedstawicielami tego zawodu, który wiąże się z dużym ryzykiem. W publikacji pojawia się między innymi postać Władimira Putina. - Jest to trudne stanowisko. Rosja to kraj gniewu, zwłaszcza gniewu tłumionego, którego nie bardzo można wyrażać, bo grożą za to bardzo surowe konsekwencje - podkreślił gość Polskiego Radia 24.

Publicysta opowiedział o kremlowskim kucharzu, jakim był Wiktor Biełajew. - Jest jednym z bohaterów mojej książki. Gotował dla Władimira Putina przy różnych okazjach, ale odmówił zostania jego kucharzem osobistym, mimo że Putinowi bardzo na tym zależało - tłumaczył. - To wieloletni dyrektor wszystkich kremlowskich stołówek, który jednak nie chciał zostawać osobistym kucharzem dyktatora, bo wiedział, że skończy się jego dobry okres życia, a zacznie się życie pod ciągłą kontrolą oraz obserwacją służb. Kiedy z nim rozmawiałem, miał w sobie dużo gniewu, ale jednocześnie wiedział, że nie może go wyrażać zbyt bezpośrednio, bo może się to dla niego źle skończyć - wskazał. 

Posłuchaj

Witold Szabłowski o tym, co jedzą dyktatorzy (Świat 24) 24:22
+
Dodaj do playlisty

Kuchnia formą nacisku?

Szabłowski stwierdził, że "kuchnia kremlowska jest narzędziem wpływu politycznego". - Oni to robią całkowicie świadomie (…). Ludzie, którzy bywali na przyjęciach na Kremlu później przez wiele lat wspominają, jak ich tam podjęto, a podejmowani są fantastycznymi rzeczami, ponieważ są kremlowskie jesiotry, które wyglądają jak żywe, ptaki, bażanty nadziewane różnymi frykasami, czy wreszcie numer popisowy Putina i coś, z czego Władimir Putin zaczął korzystać kilkanaście lat temu, to znaczy mięso z renifera. Zaskakiwanie gości potrawami, których nie jedli nigdy w życiu, to jest cecha bardzo typowa dla kuchni kremlowskiej - zaznaczył. 

Gość audycji ocenił, że rozmowa z kucharzami jest dobrym sposobem, by opowiedzieć o dyktatorach. - Kucharz widuje dyktatora w takich światach, które często się w jego życiu nie przenikają. Dyktator ma swoje życie rodzinne, bo to są panowie, zazwyczaj mający żony i dzieci, ale mają też życie polityczne, swoich ministrów, generałów, różnych ludzi, którym powierzają ważne stanowiska i te światy zazwyczaj są odrębne, a kucharz jest osobą, która widuje dyktatora i tu, i tu - wyjaśniał. - Nie da się oszukiwać kucharza, który pracuje dla kogoś przez 20, 30 czy 40 lat. Nie da się przez ten czas jeść jedzenia, które człowiekowi nie smakuje. Przez to, że kucharze są ludźmi bardzo inteligentnymi, dobrze umieją dodawać kropki, łączyć i wyciągać esencję z tego, co widzą, są szalenie ciekawymi rozmówcami i bardzo dużo wiedzą na temat mechanizmów dyktatury - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Michał Strzałkowski
Opracowanie: Dominika Główka

Polecane

Wróć do strony głównej