more_horiz
Gospodarka

Kiedy wyższe stopy procentowe zaczną oddziaływać na gospodarkę? Wiceprezes NBP wyjaśnia

Ostatnia aktualizacja: 30.06.2022 20:03
- Moment, kiedy zwiększenie stóp procentowych zaczyna oddziaływać na gospodarkę przychodzi z dość długim opóźnieniem. Nasze badania wskazują, że to jest od czterech do ośmiu kwartałów - powiedziała Marta Kightley, wiceprezes NBP.
- Horyzont oddziaływania stóp procentowych na gospodarkę jest dosyć długi - oceniła wiceprezes NBP Marta Kightley.
- Horyzont oddziaływania stóp procentowych na gospodarkę jest dosyć długi - oceniła wiceprezes NBP Marta Kightley.Foto: Shutterstock/Fotokon

Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Marta Kightley udzieliła wywiadu portalowi "Obserwator Finansowy", w którym m.in. wyjaśniła mechanizmy walki z inflacją i odpowiedziała na pytanie o przyszłość globalizacji.

- Banki centralne, co do zasady, mają jedno narzędzie do użycia, czyli stopy procentowe - powiedziała.

Stopy procentowe działają z opóźnieniem

- Narzędzie jest, narzędzie działa - podkreśliła. - Natomiast jest pytanie dotyczące tempa i horyzontu podnoszenia stóp procentowych - zaznaczyła. Kightley i oceniła, że "bardzo często jest takie oczekiwanie, że w momencie, w którym bank zaczyna podnosić stopy procentowe, to będziemy mieć automatyczny wpływ na poziom bieżących cen".

- To jest ważne aby komunikować, (...) że horyzont oddziaływania stóp procentowych na gospodarkę jest dosyć długi. Nasze badania wskazują, że to jest od czterech do ośmiu kwartałów - wyjaśniła.

- Ten moment, kiedy te stopy najsilniej oddziałują na gospodarkę przychodzi z dość długim opóźnieniem. Dlatego decyzje, które są podejmowane przez Radę Polityki Pieniężnej biorą pod uwagę ten średni horyzont - dodała.

Kightley przypomniała, że powodem, dla którego podwyżki stóp procentowych są ogłaszane stopniowo, jest konieczność obserwowania jak gospodarka reaguje.

Czytaj także:

"To złe rozwiązanie"

Wiceprezeska NBP odniosła się też do pytania o przyszłość globalizacji po pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie. - Globalizacja nie wzięła się znikąd. Jest kwestia ceny (...) - w niektórych miejscach Ziemi różne rzeczy się taniej produkuje i my jako konsumenci z tego korzystamy - wskazała. - Pytanie, czy te łańcuchy będą się skracać, pytanie czy będzie ten "nearshoring" czyli będzie bliżej tych centrów przenoszona produkcja - zobaczymy - powiedziała.

- Jedną rzecz, którą widzimy na pewno obecnie, to to, że przedsiębiorstwa doświadczyły tego, że tzw. produkcja "just-in-time" niestety w takich niepewnych czasach jest złym rozwiązaniem i widzimy to wyraźnie w danych, że przedsiębiorstwa bardzo dużo zapasów trzymają u siebie - podkreśliła Kightley.

- To już pokazuje pewną zmianę. Na ile trwałą? Zobaczymy. Na pewno będą zmiany. Na pewno z perspektywy banku centralnego i celu inflacyjnego to jest zła wiadomość, bo to oznacza, że ceny nie będą się tak obniżały, jak się obniżały przed pandemią - skonstatowała.

Zobacz także: szefowa MRiPS Marlena Maląg w "Sygnałach dnia"

PR24, akg