Zakaz handlu w niedzielę? Budżet ucierpi

Powraca pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Taką propozycję przedstawili już premier Beacie Szydło związkowcy z handlowej "Solidarności" wyjaśnia jej przewodniczący Alfred Bujara.

2016-01-27, 14:17

Zakaz handlu w niedzielę? Budżet ucierpi
Przeciwko zakazowi handlu w niedzielę jest także Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Według eksperta stracą na tym nie tylko pracownicy, ale także producenci oraz budżet państwa. Foto: Glow Images/East News

Posłuchaj

O zakazie handlu w niedzielę w Po pierwsze ekonomia radiowej Jedynki (Błażej Prośniewski, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
+
Dodaj do playlisty

- Chcemy, żeby był to dzień całkowitego zakazu handlu, oczywiście z pewnymi wyjątkami m.in. miejscowości turystyczne, stacje benzynowe i apteki. Pracujemy nad ustawą specjalną, która by dopuszczała handel w niedziele przedświąteczne – wyjaśnia gość.

Nawet 70 tys. osób straci pracę?

Znacznie bardziej sceptyczny wobec tego pomysłu jest Bogdan Grzybowski z OPZZ, który przywołuje wyliczenia Ministerstwa Pracy z 2013 roku.

- W 2013 roku PiS chciał wprowadzić ten zakaz. Jednak okazało się, że zostanie zwolnionych od 50 do 70 tys. osób. W zamian za to zaproponowano zakaz handlu w 12 świąt w roku. Praca w niedzielę powinna być dobrowolna. To pracownik decydowałby, czy chce pracować w niedzielę. Oczywiście za godne wynagrodzenie. Nie dniówka, za dniówkę, tylko 50 czy 100 proc. więcej – podkreśla rozmówca.

Niższe wpływy do budżetu

Przeciwko zakazowi handlu w niedzielę jest także Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Według eksperta stracą na tym nie tylko pracownicy, ale także producenci oraz budżet państwa.

- Nie cała sprzedaż dokonywana w niedzielę przesunie się na inne dni tygodnia. Oznacza to, że stracą również producenci. Starty poniesie również budżet państwa. Pamiętam oceny mówiące o 1,5 mld zł mniej wpływu – podkreśla specjalista.

Dodatkowy podatek to wyższe ceny

Za pewne połowiczne rozwiązanie problemu handlu w niedzielę można by przyjąć propozycję Ministerstwa Finansów, które chce opodatkować stawką 1,9 proc. przychody ze sprzedaży detalicznej prowadzonej w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy.

- Firmy, które będą musiały płacić inny podatek w dni powszednie i święta nie zamkną swoich sklepów w soboty i w niedzielę, bo utraciłyby znaczą część klientów, utraciłyby ich lojalność, w związku z tym konsekwencją będzie podniesienie cen – przekonuje gość radiowej Jedynki.

Bez soboty?

Zdaniem Alfreda Bujary, pomysł Ministerstwa Finansów byłby dobry, gdyby dotyczył on wyłącznie niedziel i świąt, z pominięciem sobót.

- W soboty nie będzie się opłacało średnim podmiotom, również małym sklepom otwierać. Nie będą w stanie tego podatku zapłacić. Może się okazać, że to wielkie sieci będą handlowały w sobotę i w niedzielę. One sobie zarobią na ten podatek – uważa ekspert.

A to - zdaniem przewodniczącego handlowej Solidarności - odbędzie się kosztem większego obciążenia pracowników dużych sieci. Projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej został skierowany przez Ministerstwo Finansów do kancelarii premiera.

Błażej Prośniewski, abo

Polecane

Wróć do strony głównej