more_horiz
Gospodarka

Agresywna polityka a rosyjska gospodarka. Ekspert: obserwujemy odpływ kapitału i inwestycji

Ostatnia aktualizacja: 16.02.2022 07:50
Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego Jan Strzelecki zwraca uwagę, że w ostatnich miesiącach widoczny jest odpływ kapitału i inwestycji z Rosji. Ekspert wskazuje, że na przełomie 2021 i 2022 r. indeks giełdowy RTS spadł o 25 proc.
Indeks giełdowy RTS spadł o 25 proc. na przełomie roku, traci też rosyjski rubel.
Indeks giełdowy RTS spadł o 25 proc. na przełomie roku, traci też rosyjski rubel.Foto: shutterstock.com/Yuriy Shurchkov

Według eksperta, poważne zaostrzenie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oznaczałaby negatywne konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki. Już dziś - jak wskazał - napięcia w polityce zagranicznej spowodowały dodatkowy odpływ kapitału i inwestycji. Zauważył, że spadkowy trend rynkowy rozpoczął się pod koniec października i nasilił się na przełomie 2021 i 2022 r.

Dowodem - jak wskazał - jest m.in. spadek o 25 proc. denominowanego w dolarach indeksu giełdowego Russia Trading System (RTS), na którym notowanych jest 50 największych rosyjskich spółek. Dodał, że w styczniu mieliśmy także do czynienia z deprecjacja rubla, kiedy to rosyjska waluta osłabiła się wobec dolara o 7 proc. (za 1 dol. trzeba było zapłacić prawie 80 rubli).

- Niepokój związany z polityką zagraniczną w pewnej mierze opadł wraz z intensyfikacją rozmów na szczeblu międzynarodowym, takich jak spotkanie Władimira Putina z Emmanuelem Macronem. Stąd notowania uległy pewnej poprawie. Sytuacja jednak wciąż jest niezwykle napięta, ponieważ Rosja przejawia dużą determinację do realizacji na Ukrainie swoich celów politycznych pomimo dużych kosztów gospodarczych - stwierdził.

Dodał, że w najbliższym czasie rynki z pewnością będą reagować jeszcze m.in. na kolejne rundy negocjacji zwłaszcza w tzw. czwórce normandzkiej (Rosja, Ukraina, Niemcy, Francja), na aktywność militarną Rosji (m.in. ćwiczenia na Białorusi), a także na ewentualne przyjęcie w Kongresie USA ustaw określających sankcje wobec Rosji w przypadku działań wojennych wobec Ukrainy.

Kolejne sankcje mogą być dla Rosji bardzo bolesne

Zdaniem Strzeleckiego, najdotkliwsze byłyby dla Moskwy skutki sankcji gospodarczych, które Zachód zapowiedział w przypadku rozszerzenia rosyjskiej inwazji.

- Komisja Europejska wypracowała już propozycję pakietu sankcji, którego szczegóły nie są znane, ale wiemy, że w pierwszej kolejności rozważane jest odcięcie Rosji od zaawansowanych technologii takich jak np. sztuczna inteligencja, elektronika, lasery - powiedział. Przypomniał, że po aneksji Krymu i rozpoczęciu wojny w Donbasie, Rosji ograniczono już dostęp do nowoczesnych technologii w ważnych dla jej gospodarki sektorach, m.in. związanych z wydobyciem surowców naturalnych.

Czytaj także:


Według analityka, w pakiecie sankcji znajdą się też prawdopodobnie retorsje handlowe, w szczególności objęcie sankcjami eksportu niektórych produktów. Ponadto możliwe jest dalsze ograniczenie dostępu Rosji do międzynarodowego finansowania.

- Dotkliwe byłoby dalsze obejmowanie sankcjami rosyjskiego systemu bankowego, a także odłączenie Rosji od systemu rozliczeń międzybankowych SWIFT - wyliczył Strzelecki. Ocenił też, że rośnie determinacja państw Zachodu do ograniczenia importu surowców z Rosji.

- To byłoby dla Rosji najdotkliwsze ze względu na głębokie uzależnienie jej gospodarki od zysków ze sprzedaży ropy i gazu - wskazał. Jego zdaniem, pierwszym krokiem powinna być na przykład rezygnacja z uruchomienia gazociągu Nord Stream 2, ale - jak dodał - brak tu jednoznacznej deklaracji nowego kanclerza RFN.

Możliwe perturbacje na rynkach

- Jednocześnie trzeba podkreślić, że Rosja korzysta z obecnych wysokich cen surowców i notuje nadwyżkę na rachunku bieżącym. Moskwie udało się także zgromadzić oszczędności, które do pewnego stopnia uodparniają ją m.in. na skutki ograniczenia dostępu do zachodniego finansowania. Wojna z udziałem Rosji dodatkowo zwiększyłaby ceny ropy i gazu na światowych rynkach, a słaby rubel także zwiększa te zyski. Skutki sankcji byłby więc długoterminowe - ocenił.

PolskieRadio24.pl, PAP, md