UOKiK wymusił zmiany w kasach w Biedronce i Lidlu. Koniec z "rebusami"

Rabaty i promocje powinny być proste i jasne po to, by klient mógł je zweryfikować na paragonie, czy w trakcie kasowania w kasie samoobsługowej. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, jak radzą sobie z tym Biedronka i Lidl. Okazało się, że nie było dobrze. 

Andrzej Mandel

Andrzej Mandel

2026-03-30, 09:45

UOKiK wymusił zmiany w kasach w Biedronce i Lidlu. Koniec z "rebusami"
Informacja o 50 procentowym rabacie w Biedronce. Foto: Artur Szczepanski/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów skontrolował sposób prezentowania rabatów, zniżek i promocji na paragonach i ekranach kas samoobsługowych w Biedronce i Lidlu
  • Powodem kontroli były sygnały od konsumentów o niejasności systemów w obu sieciach. Klienci mieli problemy ze sprawdzeniem, czy zostały naliczone prawidłowo
  • Obie sieci handlowe wypracowały w trakcie kontroli UOKiK rozwiązania, które poprawiły czytelność

Zniżka to nie zadanie matematyczne

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjrzał się temu, czy Biedronka i Lidl prawidłowo wyliczają swoje promocje oraz rabaty i czy przedstawiają je czytelnie na paragonach. Kontrola była, jak podał Urząd, wynikiem sygnałów od konsumentów. 

Konsumenci skarżyli się na niejasne informacje o przyznanych zniżkach. Biedronka podawała je zbiorczo na ekranach kas, utrudniając dotarcie do tego, czy zostały one faktycznie prawidłowo naliczane za promocyjny produkt. Lidl z kolei wiele promocji miał pod jednym hasłem, a informacje o obniżkach na paragonie czy ekranie kasy samoobsługowej były niejednoznaczne. 

"To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka pasjonatę" - skarżył się Urzędowi konsument-sygnalista (pisownia oryginalna). 

Podobne kłopoty mieli klienci korzystający z kilku promocji równocześnie - np. tej określonej w gazetce i rabatu na zakupy za określoną kwotę. Na ekranach kas czy paragonów rabaty były prezentowane w postaci odliczenia proporcjonalnej kwoty od każdej pozycji na rachunku. Weryfikacja poprawności zniżki wymagała w tym momencie natychmiastowego wykonania skomplikowanych obliczeń. 

Promocje muszą być jasne - Biedronka i Lidl poprawiają się

Niejasności w prezentacji naliczania rabatów, zniżek, promocji itp. sprawiały, że klienci mieli duże problemy z weryfikacją, czy były one zgodne z obietnicami. A to nie spodobało się UOKiK. 

- Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu. Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania  rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek, zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów - stwierdził Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

🧮 Matematyka obniżek: paragony i rebusy

Dlaczego cena masła na rachunku rzadko zgadzała się z ceną na półce?

Problem: Promocja „Wydaj 100 zł, odbierz 15 zł”
Cena na półce
7,00 zł
Cena Masła
➡️
Twój paragon
MASŁO 200G 7,00
Rabat proporcjonalny -0,88
SUMA POZ: 6,12

Algorytm rozproszenia

Systemy kasowe wielu dyskontów nie umiały (lub nie chciały) wyświetlać zbiorczego rabatu na końcu rachunku.

Mechanika: Obiecane 15 zł zniżki oprogramowanie dzieliło proporcjonalnie na każdą pozycję w koszyku.

W efekcie każdy zeskanowany produkt – od chleba po majonez – otrzymywał „wirtualną”, ułamkową obniżkę o kilka lub kilkanaście groszy.

Matematyczny bełkot

Dla klienta taka forma rozliczenia to logistyczny koszmar. Sprawdzenie, czy faktycznie otrzymało się obiecany rabat, wymagało użycia kalkulatora i dodawania groszowych zniżek przy każdej linii produktu.

Brak przejrzystości: Cena masła (6,12 zł) nie pasowała do niczego – ani do ceny regularnej, ani do żadnej znanej promocji jednostkowej.

Interwencja UOKiK

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał tę praktykę za wprowadzanie w błąd. Sklepy mają obowiązek podawać informacje o cenach w sposób jasny i jednoznaczny. Systemy są właśnie aktualizowane – zniżka zbiorcza musi być widoczna jako jedna, wyraźna kwota na dole paragonu.

Biedronka i Lidl nie kwestionowały zastrzeżeń i współpracowały z Urzędem. Przedkładały UOKiK wypracowane rozwiązania, które miały zapewnić czytelność. 

W efekcie spółka Jeronimo Martins Polska (czyli Biedronka) wdrożyła nowy sposób prezentacji cen na kasach i kasach samoobsługowych. Klienci dostają bardziej jednoznaczne i przejrzyste informacje o tym, jakie upusty otrzymują na konkretny produkt oraz przy podsumowaniu rachunku. 

Z kolei Lidl wdrożył zdecydowanie bardziej transparentny sposób prezentacji rabatów i upustów w kasach, także samoobsługowych. Również na paragonach informacja jest bardziej przejrzysta i łatwiejsza w weryfikacji. 

Urząd zamierza nadal monitorować sieci handlowe w zakresie informowania o przyznanych promocjach. Nie tylko w kasach i na paragonach, ale także na wszelkich formach reklamy (a nawet w aplikacjach sieci handlowych). 

Konsument może pomóc UOKiK w walce o swoje rabaty

Urząd podkreśla, że dużą rolę w wychwytywaniu nieprawidłowości odgrywają sygnały od konsumentów. Mogą oni informować UOKiK o nieprawidłowościach pod adresem email urzędu - uokik@uokik.gov.pl. 

Jak sprawdzić promocję? I co robić, gdy są wątpliwości? 

  • Zapoznaj się z warunkami promocji.
  • Upewnij się podczas skanowania produktu przy kasie, czy promocyjna cena została prawidłowo naliczona.
  • Poproś o pomoc pracownika sklepu, jeśli spodziewany rabat nie został naliczony zgodnie z przekazem marketingowym.
  • W przypadku rozbieżności przy kasie względem ceny z półki, kupujesz po cenie korzystniejszej dla Ciebie.
  • Masz prawo do reklamacji

Czytaj także: 

Źródło: UOKiK/Andrzej Mandel


Polecane

Wróć do strony głównej