Jeden terminal na dwadzieścia kas. Płatność trwa dłużej niż spacer do bankomatu. To tylko jeden z typowych scenariuszy bezgotówkowej płatności w urzędzie - wcale nie najbardziej pesymistyczny. Od września instytucje publiczne mogą zgłaszać się po tzw POSy. Do fundacji już zaczęły spływać pierwsze wnioski - mówi dr Paweł Widawski, wiceprezes Fundacji Polska Bezgotówkowa. Terminale będą bezpłatne aż do sierpnia 2021 roku.
- Taka długość tej oferty wynika z tego, że została ona skonstruowana tak, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom obywateli i aby urzędy i jednostki administracji publicznej mogły oferować tego typu płatności w sposób komfortowy i bezpieczny - dodaje.
Fundusz, który łącznie ma zebrać 600 mln zł - tworzą organizacje płatnicze, banki i agenci rozliczeniowi. Wcześniej program był zaadresowany do małych i średnich firm, których nie stać na zakup terminala. Polska Bezgotówkowa ma dopiero osiem miesięcy i olbrzymie wzięcie. Dr Paweł Widawski wskazuje, że do tej pory, od początku roku, udało się zainstalować ponad 65 tys. takich urządzeń w Polsce. Rozmówca NRG przyznaje przy tym, że w naszym kraju obrót bezgotówkowy wciąż jest w defensywie i raczej się to szybko nie zmieni, ale program Polska Bezgotówkowa ma po prostu zwiększyć możliwość wyboru dla obywateli.
Jak wylicza Wojciech Antkowski ze Związku Banków Polskich, koszt obsługi gotówki w gospodarce to nawet 2 procent PKB. Płatność bezgotówkowa jest często jest też tańsza dla firmy, bo można uniknąć kosztów przeliczania czy ewidencjonowania gotówki.
Wcześniej z podobną ofertą dla urzędów wyszła Krajowa Izba Rozliczeniowa. Wtedy po terminal zgłosiła się połowa urzędów.
Naczelna Redakcja Gospodarcza, Jedynka, Marcin Jagiełowicz, md