Polska gospodarka traci miliony na porodach we wtorki

Dziennikarze i eksperci ekscytują się zazwyczaj tymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego, które mówią o bezrobociu, produkcji przemysłowej czy inflacji. Ale GUS gromadzi także wiele innych statystyk, m.in. tych, mówiących o tym, że najwięcej dzieci rodzi się we wtorki, najmniej zaś w niedzielę. A to rzuca nowe światło na naszą gospodarkę.

2015-10-25, 11:00

Polska gospodarka traci miliony na porodach we wtorki
Błażej Prośniewski, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia. Foto: Polskie Radio

I choć poniżej przedstawione liczby są prawdziwe, a wszystkie działania matematyczne przeprowadzone zgodnie ze sztuką, to proszę potraktować ten wpis, jako swego rodzaju oderwaną od rzeczywistości weekendową zabawę intelektualną, a nie brzemienne w skutkach wyliczenia ekonomiczne.  

Wtorkowy Baby boom

Jak donosi Głowy Urząd Statystyczny w 2014 roku we wtorki urodziło się 61 321 dzieci (najwięcej we wtorek 8 lipca – 1 379). We wszystkie niedziele 2014 r. przyszło na świat 39 067 dzieci. Łącznie w całym roku urodziło się 374 311 osób.

Tymczasem, jak wynika z badań serwisu Accountemps, wtorek to najbardziej produktywny dzień tygodnia. Badacze tłumaczą to bardzo prosto - zapomnieliśmy już o weekendzie, którym często jeszcze żyjemy w poniedziałek, a o następnym jeszcze nie myślimy (w końcu czekają nas całe 4 dni w pracy).  A dlaczego wtorek jest równocześnie najlepszym dniem na poród? Czy wynika to z ewolucji, czy może odpowiedzi na to pytanie należy szukać w uwarunkowaniach społeczno-kultowych?  Tego niestety nie wiem.

Wiem natomiast, a właściwie wyliczył to Eurostat, że godzina pracy polskiego pracownika oznacza wzrost naszego PKB o 10,6 euro, czyli ok. 45 złotych. A że wtorki są najbardziej produktywne, to załóżmy, że tego dnia jest to 50 złotych.

Brutalna Matematyka kontra niepokorna Natura

Kobieta, która rodzi we wtorek, zapewne nieobecna w pracy jest już także w poniedziałek (zakładając, że każda Polska pracuje do końca ciąży), czyli mamy 2 dni, 16 godzin pracy i 760 złotych straty w PKB. Mnożąc to przez liczbę urodzonych we wtorki 2014 dzieci dostajemy kwotę 46 603 960 złotych. A to nie koniec, bo należy do tej liczby dodać to tego utracony wkład w PKB, który mógłby być wypracowany przez ojców (nawet, jeśli są tego dnia w pracy, bo pewnie są tak rozkojarzeni, że ich produktywność jest bliska zera). Ten wynosi 24 528 400 zł. Łącznie mamy, zatem ponad 71 milionów (dokładnie 71 132 360) rocznie. Zakładając, że niedziela jest dniem wolnym od pracy, gospodarka na porodach w ten dzień nie traci.

We wtorki porodów nie przyjmujemy

Sprowadzając sprawę do całkowitego absurdu, można by zakazać porodów w inne dni niż niedziele, ewentualnie w sobotę, która teoretycznie też jest dniem wolnym. Mniejsi radykałowie zapewne nie poszliby aż tak daleko i zapowiedzieliby dążenie do odwrócenia tych niekorzystnych proporcji poprzez różnego rodzaju zachęty, np. podatkowe. Ile na tym rodzime PKB mogłoby zyskać? Policzmy: 39 067 dzieci x 2 (ojciec i matka) x 8 godzin x 50 złotych = 31 253 000. Odejmując tę ostatnią liczbę od 71 132 360, wychodzi nam prawie 40 milionów złotych rocznie.

Pytanie jednak, czy gra jest warta świeczki? Skoro wtorek jest najbardziej produktywnym dniem tygodnia, to może i dzieci urodzone tego dnia będą lepiej pracować w przyszłości i bardziej przyczynią się do rozwoju gospodarczego Polski niż te, które przyszły na świat w niedzielę? Mądrość ludowa głosi wszakże, że człowiek urodzony tego dnia jest leniwy.

To pisałem ja, urodzony w niedzielę

Błażej Prośniewski

Polecane

Wróć do strony głównej