Kamila Lićwinko i Justyna Kasprzycka bardzo dobrze rozpoczęły konkurs i wydawało się, że możemy być świadkami polskiego podium w tym konkursie.
Zawodniczki zatrzymały się jednak na wysokości 1,97 metra, a walkę o złoty medal rozstrzygnęły między sobą Rosjanka Kucina i Włoszka Trost.
Obie pokonały poprzeczkę na wysokości 197 centymetrów, ale na najwyższym stopniu podium stanęła Rosjanka.
Lićwinko, która była faworytką konkursu, musiała zadowolić się brązem.
- Odetchnęłam z ulgą i nie czuję żalu. Przyjechałam tu walczyć o medal i na szczęście mam chociaż ten brązowy. Widać było po wynikach, że skocznia nie służyła zawodniczkom. Dziewczyny od razu po konkursie mówiły, że nawierzchnia jest fatalna - powiedziała liderka tegorocznej światowej listy.
Najbardziej żal jej drugiej próby na 1,97. Poprzeczka spadła dopiero jak Lićwinko była już na zeskoku.
- Naprawdę nie wiem, dlaczego spadła. Może podłoże zadrżało. Nie wiem. W takich sytuacjach trzecie próby naprawdę wymagają ogromnego skupienia i poświęcenia. Szkoda, że mi nie wyszło, ale bardzo się cieszę, że mam w ogóle medal - podkreśliła.
Na szóstej pozycji wynikiem 1,94 konkurs ukończyła Justyna Kasprzycka.
Tym razem dwóch złotych medali, tak jak w ubiegłorocznych halowych mistrzostwach świata, nie przyznano.
W Sopocie na najwyższym stopniu podium stanęły Lićwinko i Kuczina.
Źródło: Foto Olimpik/x-news
ps