more_horiz
Sport

W drodze do Londynu zgasł olimpijski ogień

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012 13:00
W trzecim dniu brytyjskiej sztafety z ogniem olimpijskim, zgasła na wietrze pochodnia. Natychmiast zapalono ją jednak od płomienia w jednej z rezerwowych lamp górniczych.
Audio
David Beckham zapala olimpijską pochodnię
David Beckham zapala olimpijską pochodnięFoto: PAP/EPA/KAREL PRINSLOO

Sztafeta, która zakończy się 27 lipca w Londynie zapaleniem olimpijskiego znicza, wyruszyła w sobotę rano z przylądka Land's End w Kornwalii w trasę o długości prawie 13 tysięcy kilometrów.

W ciągu weekendu i uczestnicy sztafety przemierzyli już pełną długość Kornwalii i dziś są w hrabstwie Devon. We wsi Great Torrington pochodnia zgasła w podmuchu wiatru, kiedy wiózł ją na wózku inwalidzkim jeden z wybranych tam uczestników sztafety.

Pochodnię szybko wymieniono na kolejną, zapaloną na oczach mieszkańców od górniczej lampy. Jest to jedna z lampek, które przyleciały w piątek z Aten, zamocowane na fotelach samolotu British Airways, a teraz podróżują wraz ze sztafetą, właśnie na taką ewentualność.
Już pierwszego dnia sztafeta miała inną przygodę: kiedy towarzyszący biegaczce policjanci zobaczyli podbiegającego do niej mężczyznę i bezceremonialnie zwalili go na ziemię, wciskając w przydrożny żywopłot.

Brytyjscy organizatorzy są pomni próby wydarcia pochodni i potraktowania jej gaśnicą przeciwpożarową przez zwolenników wolnego Tybetu podczas sztafety, która gościła w Londynie przed pekińską olimpiadą w2008 roku.

IAR, ah