more_horiz
Wiadomości

Nowela ustawy o SN. Prezydencka minister: wypowiedź szefowej KE jest zdumiewająca

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2022 14:38
- Podczas rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z szefową KE Ursulą von der Leyen w lutym nie było żadnych zastrzeżeń do projektu noweli o SN, dlatego ostatnia wypowiedź szefowej KE jest zdumiewająca; że pojawiają się argumenty o takiej sile, na tym etapie - powiedziała prezydencka minister Małgorzata Paprocka.
Paprocka: podczas rozmowy prezydenta z szefową KE nie było zastrzeżeń do projektu noweli o SN
Paprocka: podczas rozmowy prezydenta z szefową KE nie było zastrzeżeń do projektu noweli o SNFoto: Twitter/vonderleyen

Paprocka podkreśliła, że w tym momencie nie toczą się w Kancelarii Prezydenta prace nad żadnym kolejnym projektem legislacyjnym dotyczącym zmian w SN. - Te elementy, które pan prezydent chciał rozstrzygnąć, one zostały rozstrzygnięte uchwaloną ustawą - zaznaczyła.

We wtorek szefowa KE Ursula von der Leyen powiedziała "DGP", że aby otrzymać środki z Krajowego Planu Odbudowy, Polska musi wywiązać się z zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych. Przyznała, że nowe prawo jest ważnym krokiem, jednak "nowa ustawa (nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym) nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej".

Von der Leyen podkreśliła, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE, co jeszcze nie nastąpiło. "W szczególności nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa. Jesteśmy w kontakcie z władzami polskimi w tych kwestiach i zależy nam na znalezieniu rozwiązania" - dodała.

"Zgodnie z polską konstytucją - sędziowie są nieusuwalni"

- Ta wypowiedź jest zdumiewająca, zważywszy, że projekt prezydencki został skierowany do Sejmu w lutym i przez te kilka miesięcy był czas na zapoznanie się z tym projektem - w ten sposób słowa szefowej KE skomentowała w rozmowie prezydencka minister Małgorzata Paprocka. Za "bardzo niepokojące" uznała to, że "pojawiają się takie argumenty, o takiej sile, na tym etapie".

Podkreśliła, że ustawa o zmianach w SN została uchwalona i weszła w życie 15 lipca właściwie w takim brzmieniu, jakie zaproponował pierwotnie prezydent. Jak zauważyła, wprowadzone do propozycji drobne korekty "w żaden sposób nie zmieniły meritum założeń" propozycji.

Nawiązując do słów von der Leyen o tym, że "nowa ustawa nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej", Paprocka podkreśliła, że - zgodnie z polską konstytucją - sędziowie są nieusuwalni. - Więc w ogóle nie ma możliwości badania statusu - stwierdziła.

Jak zaznaczyła, potwierdzają to "nie tylko orzeczenia naszych sądów, czyli Trybunału Konstytucyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale również w swoich wyrokach mówi o tym Trybunał Sprawiedliwości UE". - Wykonanie przez prezydenta prerogatywy w postaci powołania sędziego jest niekwestionowane przez TSUE w żaden sposób - dodała.

"Pomieszanie pojęć"

- Mam wrażenie, że tu jest pewne pomieszanie pojęć. Czym innym jest badanie bezstronności, niezawisłości (sędziego), na co pozwalają trzy instrumenty, które mamy w porządku prawnym, ale zupełnie czym innym jest kwestionowanie statusu sędziego. Przecież na to nigdy nie może być zgody. Sędzia powołany przez prezydenta na wniosek KRS jest sędzią i to wynika wprost z konstytucji - oświadczyła minister w KPRP. - Jak mówię, to w ogóle nigdy nie było kwestionowane przez TSUE, więc pytanie, na ile ta wypowiedź (szefowej KE) jest też precyzyjna - dodała.

- Druga kwestia - nie ma żadnych przepisów w polskim porządku prawnym, w których za badanie bezstronności, niezawisłości sędziowskiej groziłyby jakiekolwiek sankcje dla sędziów. (...) Ta kwestia wymaga naprawdę dokładnej dyskusji i wyjaśnienia, bo zupełnie są pomylone pojęcia - wskazywała.

Pytana o słowa von der Leyen wskazujące nieprzywrócenie do orzekania zawieszonych sędziów, Paprocka zauważyła, że nowelizacja ustawy o SN wyraźnie mówi o tym, że "wszystkie zastosowane środki tymczasowe zostaną poddane weryfikacji na pierwszym posiedzeniu Izby Odpowiedzialności Zawodowej". Jak przypomniała, wraz z wejściem ustawy zniesiona została Izba Dyscyplinarna, w obecnie kształtuje się w jej miejsce Izba Odpowiedzialności Zawodowej.

- Cały ten proces przebiega, póki co, bez żadnych zakłóceń. Z perspektywy Kancelarii Prezydenta my nie mamy żadnych powodów, by tu się obawiać jakiegoś niewykonania ustawy. Wszystko idzie zgodnie z terminami ustawowymi i do powołania IOZ bez wątpienia dojdzie. Jak zostanie ukształtowana, to przecież sędziowie będą procedować zgodnie z przepisami, nie mamy żadnych podstaw, by uważać, że będzie inaczej - zaznaczyła.

Działanie niezgodne z polską konstytucją

Zauważyła również, że znoszenie ustawą skutków orzeczeń sądowych byłoby działaniem niezgodnym z polską konstytucją i naruszającym trójpodział władzy. - Jaka jest podstawa, by z góry zakładać, że te środki zostały nieprawidłowo zastosowane? Jest ścieżka weryfikacyjna. Izba Odpowiedzialności Zawodowej rozpatrzy to z urzędu na pierwszym posiedzeniu - zaznaczyła.

Powołała się w tym kontekście na art. 9 noweli ustawy o SN, mówiący o tym, że: w należących do właściwości Izby Dyscyplinarnej sprawach dyscyplinarnych, "Izba Odpowiedzialności Zawodowej, z urzędu, na pierwszym posiedzeniu w sprawie, rozpatruje orzeczone przez Izbę Dyscyplinarną zawieszenie w czynnościach służbowych sędziego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie dyscyplinarne albo wobec którego została wydana uchwała zezwalająca na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i obniżenie wynagrodzenia lub uposażenia sędziego na czas trwania zawieszenia sędziego w czynnościach służbowych albo postępowania dyscyplinarnego".

Paprocka, odnosząc się do słów von der Leyen wskazywała m.in., że "zarzuty pojawiają się po kilku miesiącach dyskusji na ten temat". - Podkreślam jasno, że Kancelaria Prezydenta w żadnych dyskusjach z Komisją w tym zakresie nie brała udziału - dodała.

Rozmowy prezydenta z szefową KE

Na uwagę, że Andrzej Duda rozmawiał w lutym z szefową KE o złożonym wówczas do Sejmu prezydenckim projekcie zmian w SN, Paprocka potwierdziła, zaznaczając, że była obecna podczas tego spotkania z przewodniczącą KE w Brukseli. - Ono miało miejsce już po złożeniu przez pana prezydenta projektu, były przedstawione główne założenia - dodała. Dopytywana, czy podczas tej rozmowy pojawiły się jakieś zastrzeżenia ze strony szefowej KE do tego projektu, minister zaprzeczyła. Podkreśliła również, że prezydent przedstawił wówczas szefowej KE podstawowe założenia ustawy, odnosząc się "do kwestii kluczowych z perspektywy KE".

Na pytanie, czy KPRP rozważa kolejny projekt zmian w ustawie o SN, Paprocka odparła, że "na ten moment prace nad takim projektem legislacyjnym w Kancelarii nie toczą się". - Te elementy, które pan prezydent chciał rozstrzygnąć, one zostały rozstrzygnięte uchwaloną ustawą - oceniła.

Jak mówiła, "Izba Dyscyplinarna została zlikwidowana, a kolejne kwestie się toczą, to jest kwestia kilku najbliższych tygodni, by ukonstytuowała się Izba Odpowiedzialności Zawodowej i podjęła działania, które są zapisane w ustawie". - Więc w tym zakresie, w opinii Kancelarii, zmiany legislacyjne w żaden sposób nie są potrzebne - oceniła.

15 lipca weszła w życie nowelizacja ustawy o SN, autorstwa prezydenta, zgodnie z którą przestała istnieć Izba Dyscyplinarna, a w jej miejsce powstaje Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Andrzej Duda - kierując w lutym projekt do Sejmu - podkreślał, że jego celem jest naprawienie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju oraz "danie rządowi narzędzia" do zakończenia sporu z Komisją Europejską i odblokowania Krajowego Planu Odbudowy.

Zmian w SN oczekiwała Komisja Europejska w związku z decyzją TSUE z lipca ub. roku. Zobowiązał on Polskę do natychmiastowego zawieszenia przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Za niewykonanie tego postanowienia TSUE nałożył później na Polskę karę 1 mln euro dziennie. KE m.in. od zmian w tym zakresie uzależniała akceptację Krajowego Planu Odbudowy i wypłatę Polsce pieniędzy z Funduszu Odbudowy.

Czytaj także:

dn

Zobacz także

Zobacz także