Są wyniki sekcji zwłok 37-letniej Emilii z Włodawy. Nowe informacje
Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytania o przyczynę śmierci 37-letniej mieszkanki Włodawy. Kobieta tydzień temu wyszła z samochodu w śnieżycę, a po kilku dniach mundurowi znaleźli jej ciało w okolicach rzeki Włodawka. Śledczy zamierzają teraz przyjrzeć się działaniom członków rodziny zmarłej.
2026-01-13, 18:31
- Zima zbiera żniwo. Na ortopedii kończą się miejsca
- Skończyli w worku na śmieci. Rosjanka zwabiła ich podstępem na front
Śmierć 37-latki we Włodawie. Śledczy przyjrzą się mężowi kobiety
Według ustaleń policji, kobieta w nocy 6 stycznia wysiadła z samochodu, którym jechała ze swoim mężem, i poszła w nieznanym kierunku. Jej zaginięcie zgłosiła matka. O znalezieniu ciała 37-letniej Emilii K. poinformowała w niedzielę policja.
- Na ciele kobiety nie było widocznych żadnych obrażeń - przekazał we wtorek prokurator Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Nie ustalono bezpośredniej przyczyny zgonu, nie ustalono, by do zgonu pokrzywdzonej przyczyniły się osoby trzecie, na jej ciele nie ujawniono obrażeń ciała, które by wskazywały na takie działania - podkreśla śledczy.
Posłuchaj
- W ramach prowadzonego postępowania będzie badany wątek dotyczący pozostawienia w sytuacji ewentualnego zagrożenia życia denatki przez jednego z członków jej najbliższej rodziny. Będzie on podlegał oddzielnej ocenie prawno-karnej przez prokuratora prowadzącego postępowanie - dodaje prokurator Marek Zych.
Wyszła z samochodu w noc i śnieżycę. Tajemnicza śmierć we Włodawie
Według ustaleń funkcjonariuszy, we wtorek 6 stycznia około godziny 22.00 pomiędzy miejscowościami Włodawa i Okuninka, na wysokości stawów rybnych przy rzece Włodawka, 37-latka wysiadła z samochodu, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w nieznanym kierunku. W Lubelskiem panowała wówczas zimowa aura - były silne mrozy i intensywne opady śniegu.
Następnego dnia o zaginięciu Emilii K. włodawskich policjantów zawiadomiła jej matka. Od środy 7 stycznia kobiety poszukiwali funkcjonariusze Straży Granicznej, ochotnicy ze Straży Pożarnej, ze stowarzyszenia Poleskie Psy Ratownicze. Łącznie okolicę przeczesywało ponad 100 osób. Sprawdzono około 250 hektarów terenu. W poszukiwaniach wykorzystywano między innymi drony, quady i skuter śnieżny.
Ciało kobiety znalezione zostało w rejonie dopływu rzeki Tarasienki do rzeki Włodawki. Za przestępstwo narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Kodeks Karny przewiduje karę do trzech lat więzienia.
Czytaj także:
- Śnieżyce ustępują, ale są kolejne alerty. Meteorolodzy alarmują: zagrożony cały kraj
- Potrafi kruszyć lód o grubości kilku metrów. Właśnie wkroczył do akcji
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl