Mocne słowa Tomczyka po posiedzeniu RBN. "To się kończy prokuraturą"
Sprawa udziału szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego wywołała polityczną burzę. ABW ma sprawdzić, czy dopuszczenie go do posiedzenia odbyło się zgodnie z przepisami, a wiceszef MON Cezary Tomczyk ostrzega: sprawa może mieć finał w prokuraturze.
2026-02-13, 13:47
ABW sprawdzi kulisy posiedzenia RBN. "Będzie to miało konsekwencje"
Wiceszef MON Cezary Tomczyk ocenił, że działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) mogą zakończyć się poważnymi konsekwencjami. - ABW bada tę sprawę. Jeżeli wszystko się potwierdzi, a wydaje się, że tak, to będzie to miało swoje konsekwencje dla tych, którzy te spotkania organizują - powiedział w TVN24. Dodał wprost: "A to się kończy po prostu prokuraturą". Tomczyk zaznaczył, że odpowiedzialność za dopuszczenie uczestników do takich spotkań spoczywa na organizatorze. - To organizator zapewnia, że osoby, które są, mają dostęp albo mają udzielony jednorazowy dostęp - wskazał. Jednocześnie podkreślił, że Cenckiewicz nie jest zapraszany na organizowane przez MON spotkania z klauzulą tajności.
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapowiedział, że ABW zwróci się do Kancelarii Prezydenta i przeprowadzi kontrolę, ponieważ Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych. Według wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego został on dopuszczony do obrad na podstawie "jednorazowej decyzji" szefa KPRP Zbigniewa Boguckiego. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz tłumaczył, że "Cenckiewicz został upoważniony dodatkowo do dostępu do informacji niejawnych o klauzuli zastrzeżone, a więc najniższej klauzuli tajności".
Spór o dostęp do informacji niejawnych
W tle pozostaje kwestia poświadczenia bezpieczeństwa. W lipcu 2024 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego odebrała Cenckiewiczowi certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Po jego skardze Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę decyzję, jednak sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego i nadal jest w toku. Dzef BBN utrzymuje, że "dostęp do informacji niejawnych krajowych i międzynarodowych" posiada, powołując się na wyrok WSA.
Argumentuje również, że jako kierownik jednostki ma z mocy ustawy dostęp do informacji o klauzuli "zastrzeżone". Zgodnie z zasadami funkcjonowania RBN, prezydent może zapraszać do udziału w jej pracach także osoby spoza stałego składu, jeśli uzna to za zasadne. Tomczyk skomentował jednak, że "nie można być szefem BBN nie mając dostępu do informacji niejawnych, bo to mija się z przeznaczeniem". W jego ocenie decyzje kadrowe w otoczeniu prezydenta budzą poważne wątpliwości.
Poseł z Konfederacji Korony Polskiej na posiedzeniu
Wiceszef MON odniósł się również do obecności na posiedzeniu posła Włodzimierza Skalika z Konfederacji Korony Polskiej. Zaznaczył, że przekazując informacje podczas Rady, zawsze bierze się pod uwagę, kto uczestniczy w obradach. Choć Skalik jako poseł ma dostęp do informacji tajnych, Tomczyk przyznał, że na miejscu prezydenta nie zaprosiłby go na takie spotkanie. - Wobec tego, co dzieje się na Ukrainie, nie ma miejsca na poglądy prorosyjskie w Polsce i powinniśmy szerokim kordonem bezpieczeństwa odgrodzić od polityki wszystkich tych, którzy takie poglądy mają - powiedział.
Tomczyk skrytykował także wypowiedzi polityków PiS dot. ewentualnej współpracy z ugrupowaniem Grzegorza Brauna. Jego zdaniem deklaracje te stoją w sprzeczności z wcześniejszymi zapewnieniami Jarosława Kaczyńskiego o braku planów koalicji z Braunem. - Kaczyński dla władzy zrobi wszystko, nie zawaha się nawet na 30 sekund - ocenił wiceszef MON, wskazując na zaostrzającą się rywalizację po prawej stronie sceny politycznej.
- Sebastian M. przed sądem. Podważa ustalenia biegłych ws. prędkości jego BMW
- Nowe weta Nawrockiego. Chodzi o dwie ustawy
- "Wokół SAFE narosło wiele mitów". Szef MON odpowiada Nawrockiemu
Źródła: PAP/TVN24/PolskieRadio24.pl/tw