Polska wyszła z konwencji ottawskiej. Szef MON: to wyraźny sygnał
- Wystąpiliśmy z konwencji ottawskiej, razem z państwami bałtyckimi i Finlandią, żeby nie tracić żadnych możliwości ochrony państwa. To bardzo wyraźny sygnał, że Polska wykona wszystkie zadania, by być gotowym, bezpiecznym i odstraszać - mówił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, odpowiadając na pytanie Polskiego Radia.
Agnieszka Drążkiewicz
2026-02-20, 08:04
Szef MON: to ma odstraszać ewentualnych agresorów
Polska nie jest już związana zapisami konwencji ottawskiej. Przepisy tego międzynarodowego dokumentu przestają obowiązywać w piątek po tym, jak pół roku temu rząd zdecydował o wyjściu z tej umowy. Według szefa MON wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, koniec obowiązywania konwencji w kraju to symboliczny początek nowego podejścia do wzmacniania naszego bezpieczeństwa.
Pytany przez Polskie Radio o te międzynarodowe przepisy, minister przypomniał, że Konwencja zakazywała produkcji, składowania oraz używania min przeciwpiechotnych. Tymczasem - jak przypomniał szef MON - Rosja takie uzbrojenie produkuje i posiada. Minister podkreślił, że wystąpiliśmy z konwencji razem z państwami bałtyckimi i Finlandią po to, aby mieć więcej możliwości obrony i odstraszania. Jest to szczególnie ważne w dobie zagrożenia ze wschodu.
Minister dodał, że w praktyce koniec obowiązywania międzynarodowych zakazów oznaczać powinien zwiększona produkcję m.in. min przeciwpiechotnych. - Takiego działania oczekuję od rodzimego przemysłu zbrojeniowego - zapowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Bluszcz i Baobab wzmocnią ochronę granicy
Jak uważa ekspert portalu obronnego Juliusz Sabak, opuszczenie konwencji "to dobra decyzja, bo w dobie zagrożenia ze strony Rosji miny to niezbędne uzbrojenie do wzmacniania wschodniej granicy". - Miny przeciwpiechotne są po prostu skuteczną metodą odstraszania - zaznaczył. Dodał, że nowoczesne uzbrojenie tego typu "niewiele ma wspólnego z minami, przed którymi miała chronić Konwencja", która powstała po konfliktach w Wietnamie czy Kambodży.
Wyjście z konwencji ottawskiej zbiega się z finalizacją prac nad nowym systemem minowania o kryptonimie Bluszcz. To uzbrojenie podobne do tego, które polska armia już zamówiła, czyli do systemu Baobab. To ciężkie pojazdy do minowania narzutowego, które pozwalają zabezpieczyć minami duży obszar. Z kolei Bluszcz to wersja lżejsza, w pełni mobilna i bezzałogowa.
Oba systemy pozwalają bez narażania żołnierzy na niebezpieczeństwo zaminowywać duże obszary. Zarówno Baobab, jak i Bluszcz mają być ważnymi elementami wzmacniania wschodniej granicy w ramach programu Tarcza Wschód.
- Europa chciała je wymazać. Teraz pierwszy kraj sięga po ukryte arsenały
- Niemiecki generał zwolennikiem broni jądrowej w Polsce. Wskazuje na presję Rosji
- Polska w programie ELSA. Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny
Źródło: IAR