Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu. Najważniejsze informacje - to musisz wiedzieć
Podczas spotkania rządu w MSZ omówiono sytuację Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie oraz możliwe scenariusze ewakuacji. Pierwszy samolot ewakuacyjny ma wylądować w Omanie i zabrać osoby wymagające pomocy medycznej, a równolegle Polska dyplomacja stara się o uruchomienie dodatkowych lotów z Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Warszawy. Zebraliśmy najważniejsze informacje, które padły podczas narady.
2026-03-04, 13:40
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Pierwszy samolot ewakuacyjny ma wylądować w Omanie; w pierwszej kolejności zabierze osoby wymagające pomocy medycznej, a wolne miejsca mogą otrzymać inni Polacy przebywający w regionie
- Najwięcej Polaków jest obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, polska dyplomacja zabiega, by część planowanych lotów z Emiratów została skierowana do Warszawy
- Kończy się ewakuacja z Izraela i Jordanii - setki osób wyjechały lądem przez przejście w Akabie do Egiptu, skąd mogą dalej odlecieć samolotami
- Polskie wojsko pozostaje w gotowości do wsparcia ewakuacji; transport wojskowy zostanie uruchomiony tylko wtedy, gdy pozwolą na to warunki bezpieczeństwa
Kto może liczyć na miejsce w samolocie ewakuacyjnym?
W środę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych odbyło się spotkanie dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie. Najważniejsza informacja dla Polaków przebywających w regionie jest taka: uruchomiono transport lotniczy z priorytetem medycznym. Jak przekazał premier Donald Tusk, w ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma wylądować samolot wysłany po obywateli, którzy wymagają wsparcia ze względu na stan zdrowia. To oni w pierwszej kolejności zostaną objęci ewakuacją.
Szef rządu zaznaczył jednak, że jeśli po zabraniu osób potrzebujących pomocy medycznej na pokładzie pozostaną wolne miejsca, możliwy będzie również transport innych Polaków. Zaapelował przy tym o elastyczne podejście służb do organizacji lotu. - Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, ewakuujemy każdego, kto będzie potrzebował, w ramach możliwości - wyjaśnił. Na liście znajduje się obecnie 57 osób - 55 z nich przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a dwie są już w Omanie.
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski przekazał, że najwięcej polskich obywateli przebywających obecnie na Bliskim Wschodzie znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W związku z napiętą sytuacją w regionie władze Emiratów planują w najbliższych dniach uruchomić około stu lotów swoimi liniami lotniczymi. Polska dyplomacja stara się, by jak największa część tych samolotów trafiła także do Warszawy, co mogłoby ułatwić powrót Polakom przebywającym w regionie.
Minister przekazał też, że dobiega końca ewakuacja Polaków z Izraela i Jordanii. Z obu krajów wywieziono drogą lądową - z pomocą polskich konsulów - po kilkaset osób. Transport odbywał się przez jedyne przejście graniczne w Akabie do Egiptu, gdzie lotniska pozostają otwarte i umożliwiają dalszą podróż.
Wojsko zaangażuje się w ewakuację i wyśle transport?
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że polscy żołnierze są w gotowości, by pomóc przy ewakuacji obywateli z Bliskiego Wschodu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jak podkreślił, wsparcie może zostać udzielone w krajach, w których stacjonują obecnie polskie kontyngenty. Chodzi o kontyngenty stacjonujące w Turcji, Iraku i Jordanii, a także o żołnierzy uczestniczących w misji ONZ w Libanie przy granicy z Izraelem. Jak zaznaczył szef MON, dowódcy i wojskowi na miejscu pozostają w gotowości do wsparcia działań ewakuacyjnych, jeśli taka pomoc okaże się potrzebna.
Kosiniak-Kamysz odniósł się również do ewentualnego wykorzystania transportu wojskowego. Podkreślił, że takie wsparcie jest rozważane, ale decyzje będą podejmowane dopiero wtedy, gdy warunki bezpieczeństwa pozwolą na bezpieczny start i powrót samolotów. Jak zaznaczył, chodzi o uniknięcie sytuacji, w której maszyny doleciałyby do regionu, ale nie mogłyby wrócić.
Premier apeluje: nie przemieszczaj się bez wytycznych
Tusk zwrócił się bezpośrednio do Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie. Przekazał komunikat: jeśli znajdujecie się dziś w miejscu bezpiecznym, nic wam bezpośrednio nie zagraża i nie macie konkretnej informacji, gdzie zgłosić się do ewakuacji - pozostańcie tam, gdzie jesteście.
Jak wyjaśnił, o taki apel poprosiły go osoby koordynujące działania ewakuacyjne na miejscu. Ich zdaniem pozostanie w bezpiecznej lokalizacji - na przykład w hotelu w Dubaju - znacząco ułatwia organizację transportu i pozwala uniknąć dodatkowego chaosu. Dopóki nie ma precyzyjnej informacji, że w danym punkcie czeka samolot, autokar i zapewnione miejsce, bezpieczniej jest poczekać kilkadziesiąt godzin, a w razie potrzeby nawet kilka dni.
Premier podkreślił, że to nie jest jego osobista rekomendacja, lecz wskazanie służb bezpośrednio zaangażowanych w pomoc. Dodał też, że z relacji napływających z regionu wynika, iż w wielu miejscach sytuacja nie jest dramatyczna, a państwa goszczące wywiązują się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa przebywającym tam cudzoziemcom, w tym Polakom.
Bliski Wschód nadal przyciąga turystów. "Kto nie musi, niech nie leci"
Premier odniósł się również do informacji przekazanej mu przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że mimo napiętej sytuacji w regionie wciąż duże grupy Polaków wybierają się turystycznie na Bliski Wschód.
Czy można tam dziś lecieć? Tak - rząd nie ma możliwości zakazania podróży do krajów objętych konfliktem lub nim zagrożonych. Premier podkreślił jednak, że w obecnych realiach kluczowy jest zdrowy rozsądek i "jeśli ktoś nie musi tam lecieć, to niech tam nie leci".
Szef rządu przyznał jednocześnie, że nikt - także przywódcy innych państw - nie jest dziś w stanie przewidzieć, jak długo potrwa konflikt i jak będzie się rozwijał. Nic nie wskazuje na szybkie zakończenie walk, dlatego każda nowa podróż w ten region może wiązać się z realnym ryzykiem i późniejszą koniecznością organizowania ewakuacji.
Zarzuty o brak przygotowania. Co odpowiada rząd?
Tusk nawiązał także do zarzutów dotyczących przygotowania placówek dyplomatycznych. Pojawiają się opinie, że skoro rząd miał wiedzieć o nadchodzącym konflikcie, to system ewakuacji powinien być gotowy "pod klucz" już w weekend. Jak wskazał, nawet w Waszyngtonie nie było pełnej gotowości do przeprowadzenia ewakuacji na dużą skalę.
- Krok bez precedensu. Zjednoczone Emiraty Arabskie rozważają uderzenia na Iran
- Blokada cieśniny Ormuz, co z gazem i ropą? "W średnim i długim terminie poradzimy sobie"
- Kolejny incydent niedaleko Cypru. Poderwano myśliwce
Źródło: Polskie Radio/nł