Aleś Bialacki: nie bądźcie pokrzywdzeni, bądźcie aktywniejsi
- Nie bądźcie pokrzywdzeni, nie chowajcie uraz. Zamiast tego lepiej zaangażować się w działanie, stać się aktywniejszym - mówił noblista Aleś Bialacki podczas spotkania na Uniwersytecie Warszawskim.

Agnieszka Kamińska
2026-04-21, 12:00
Spotkanie z Alesiem Bialackim w Warszawie
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, twórca Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna spędził w więzieniach reżimu około 7 lat. W Warszawie podkreślał olbrzymie znaczenie języka białoruskiego, jako narzędzia odrodzenia duszy i tożsamości białoruskiego narodu.
Sala starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego powitała Alesia Bialackiego aplauzem na stojąco, a brawa rozlegały się jeszcze nie raz, jako wyraz uznania i podziękowania za jego odważne przemyślenia. Mówił wiele o Białorusi, o zadaniach diaspory, ale i o problemach uniwersalnych. W kwestii Białorusi - w centrum stawiał język białoruski - konieczność ponownej "debiałorusyzacji" rusyfikowanego przez Łukaszenkę narodu.
Aleś Bialacki na spotkaniu na Uniwersytecie Warszawskim Kilka miesięcy temu wyszedł z więzienia
Aleś Bialacki wyszedł z więzienia zaledwie kilka miesięcy temu, 13 grudnia ubiegłego roku. Spędził w więzieniu blisko 4,5 roku, po aresztowaniu 14 lipca 2021 roku. Początkowo przebywał w aresztach, potem po skazaniu na 10 lat więzienia na procesie w marcu 2023 roku, został umieszczony w kolonii karnej. Wcześniej Aleś Bialacki spędził w więzieniu kilka lat między 2011 a 2014 rokiem - wtedy polska i litewska prokuratura wydała białoruskim śledczym dane na temat kont założyciela Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna.
Tym razem po 4,5 roku Aleś Bialacki został uwolniony w wyniku rozmów amerykańskiej delegacji z Alaksandrem Łukaszenką. Z upoważnienia prezydenta USA specjalny wysłannik John Coale i dyplomata Christopher Smith wynegocjowali jak do tej pory uwolnienie kilkuset więźniów politycznych. W zamian USA znoszą sankcje na Białoruś. Rozmowy trwają, a Łukaszenka mówi publicznie o chęci zawarcia "wielkiego dealu" z administracją Donalda Trumpa.
Po uwolnieniu Aleś Bialacki 13 grudnia został przymusowo deportowany z więzienia do Wilna. Wśród jego pierwszych słów do Białorusinów był apel o wytrwałość, by nie załamywali rąk i pozostali optymistami.
Pobyt w "Szanghaju"
Na spotkaniu w Warszawie Aleś Bialacki opowiedział słuchaczom m.in. czym jest "Szanghaj", czyli "miejsce bliskie czyśćca". Znajduje się w podziemiach aresztu przy ul. Wołodarskiego w Mińsku, osławnionej "Wołodarki". Dowiedział się o tym po aresztowaniu 14 lipca 2021 roku. Opowiadał o tym w związku z tym, że na widowni widział innego więźnia politycznego, adwokata i pisarza Maksyma Znaka. A ten, jak powiedzieli mu strażnicy, siedział jednocześnie z nim w sąsiedniej celi w "Szanghaju".
Aleś Bialacki mówi, że temperatura w celach "Szanghaju" sięgała 30 stopni Celsjusza. Wszystkie cele były przepełnione. Ludzie musieli chodzić tam w bieliźnie, bo inaczej po prostu się nie dało. Alesia Bialackiego wzywano na liczne przesłuchania. Za każdym razem odpowiadał, że nie udzieli odpowiedzi w związku z 27. artykułem Konstytucji Republiki Białoruś. Udało mu się zmusić śledczą, by zadawała pytania po białorusku. Przekładała je z rosyjskiego na białoruski, a odpowiedź na wszystkie zawsze była taka sama, powołanie na 27. Artykuł Konstytucji.
Aleś Bialacki wspominał, że potem przenoszono go do innych cel, w tym jednej bliżej osób skazanych na karę śmierci. Dwa lata zamknięcia w areszcie śledczym to dużo "wolnego" czasu. Bardzo dużo pisał, zapisków nie udało się jednak zachować. Żartował jednak, że on stracił tylko dwie książki, a adwokat i literat Maksym Znak aż 22 rękopisy.
Aleś Bialacki wspomniał, że gdy przebywał w więzieniu w latach 2013-2014, można było pisać i w rezultacie nawet napisał tam książkę - władze więzienia zastrzegły tylko, że nie wolno wspominać o Łukaszence i o samym zakładzie karnym. Wtedy do Alesia Bialackiego przychodziły tysiące listów. I tą drogą można było słać swoje utwory. Po 2022 roku kontakty faktycznie zablokowano.
Obrońa praw człowieka zaznaczył, że starał się, by i tym razem oddano mu zapiski i dokumenty. Rozmawiał nawet z zastępcą naczelnika więzienia. Jednak nie udało się ich odzyskać - widocznie rozesłano po zakładach karnych odgórny nakaz odbierania notatek. I teraz, jak mówił Aleś Bialacki, rękopisy leżą może w zbiorach KGB, a może zostały spalone. Co ciekawe - wspominał - wśród jego dokumentów było także pismo z inspekcji podatkowej, która żądała podatków za Nagrodę Nobla.
Założyciel Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna
Aleś Bialacki opowiadał także o tym, jak założył Centrum Obrony Praw Wiasna w kwietniu 1996 roku. W tym roku obchodzi ona trzydziestolecie. Jak wspominał, organizacja powstała, po tym gdy rozpędzono pokojową demonstrację i zaczęły się represje. Od czasów obalenia komunizmu i pierwszej demonstracji z okazji Dziadów, czegoś takiego na Białorusi nie było.
Jednak po dojściu do władzy Alaksandra Łukaszenki wszystko zaczęło się zmieniać. I podczas masowych protestów demokratycznej opozycji na Białorusi, prowadzonych m.in. przeciw prorosyjskim i antydemokratycznym zmianom Łukaszenki, ruszyły represje. Aleś Bialacki mówił, że kocha pisać, jest literaturoznawcą, kierował wówczas Muzeum Literackim im. Maksima Bahdanowicza. Nie uwierzyłby, że Wiasna potrzebna będzie 30 lat - myślał, że potrwa to wszystko 2-3 lata, może pięć. Nie miał kto wziąć na siebie tego obowiązku - zatem obroną praw człowieka zajął się on i jego współpracownicy.
Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej pół żartem, pół serio skomentował, że w taki właśnie sposób powstają wielkie dzieła: nie było chętnych do działania, "nie miał kto zrobić, więc wzięli się i zrobili".
Znaczenie języka białoruskiego
Aleś Bialacki podczas dyskusji wielokrotnie podkreślał ogromne znaczenie języka białoruskiego. Na Białorusi reżim rusyfikuje państwo, prawie nie ma tam np. szkół z wykładowym językiem białoruskim. Noblista wskazywał, że trzeba ratować białoruski język, bo inaczej naród zostanie "rozerwany na kawałki", zaniknie.
Opowiedział o swoim doświadczeniu z młodymi ludźmi w więzieniu. Początkowo nie rozumieli białoruskiego, zatem intuicyjnie rozmawiał z nimi, używając trasianki ("mieszanki" językowej rosyjskiego i białoruskiego). Po kilku tygodniach rozumieli już białoruski język literacki. Bialacki mówił, że białoruski powinien stać się oficjalnym językiem państwowym i uzyskać kiedyś wsparcie państwa. Podkreślił, że trzeba odwrócić rusyfikację, przywrócić ludziom zabieraną im tożsamość.
Aleś Bialacki stwierdził, że na Białorusi organizacje, postaci życia publicznego za granicą określa się jako ekstremistów, bo tak można zakazać kontaktu z nimi. Na Białorusi sądzi się ludzi, którzy czytają ekstremistyczne" treści, komentują je albo pomagają "ekstremistom" np. przez datki pieniężne. Chodzi o zastraszenie, rozbicie solidarności, zatrzymanie obiegu informacji. Jeden ze śledczych powiadomił go w czasie odbywania wyroku, że sądzona miała być emerytka z Mińska, która wysłała mu do więzienia przelew o wartości 7 dolarów.
Wskazywał też, by nie czuć się pokrzywdzonym, zamiast tego postawić na większą aktywność. Przypomniał, że istnieje powiedzenie: "obrażonym każą wodę nosić". Czyli wskazał na mechanizm, polegający na tym, że poczucie skrzywdzenia i obrazy wywołuje w efekcie negatywne reakcje otoczenia, a pokrzywdzone osoby zamiast pocieszenia, spotykają nieprzyjemności.
Dla reżimu ekstremistami są także m.in. literaci i wydawcy białoruskiej literatury. Jeden z nich, Jarosław Iwaniuk, twórca największej w świecie białoruskiej biblioteki internetowej Komunikat.org, uznanej za ekstremistyczną zapytał Alesia Bialackiego, czy literaturę w diasporze lepiej wydawać tylko po białorusku, czy też po rosyjsku. Komunikat wydaje wszystkie teksty po białorusku. Aleś Bialacki odpowiedział, że przecież chodzi o wsparcie białoruskiej kultury i języka białoruskiego. Język białoruski powinien być też językiem kultury.
Mimo wszystko Aleś Bialacki jest optymistą
Aleś Bialacki mówił, że zamierza pracować nad kolejnymi książkami. O to, jak pracuje, pytała go Ina Kulej, żona Alaksandra Milinkiewicza, byłego kandydata na prezydenta Białorusi. Wybitny działacz, opozycjonista, kanclerz Wolnego Uniwersytetu Białorusi Alaksandr Milinkiewicz dochodzi obecnie do zdrowia po zabiegu. Bialacki mówił żartem, że pisząc trzeba spędzić długie godziny siedząc. Są nawet żarty, że "literat musi mieć mocny zad".
Zapytano Alesia Bialackiego, jaka literatura pomaga w trudnych czasach. Wskazał, że to kwestia bardzo indywidualna i wymienił lektury z więzienia, te warunkowała jednak dostępność w miejscowej bibliotece. Padło też pytanie o to, co powinna zrobić Białoruś, by kolejny zryw zakończył się powodzeniem. Pytano również o działalność na emigracji - Bialacki odpowiedział, że w tych czasach, w erze internetu i łączności, poza krajem można zrobić bardzo wiele, można działać, zamiast tkwić w więzieniu.
Jeden z byłych więźniów politycznych przypomniał o problemach materialnych - on sam niedawno wyszedł z więzienia, nie był w stanie zapłacić za hostel i prosił o pomoc. Dodał, że takich osób na pewno jest więcej.
Książka o Alesiu Bialackim, wydana gdy był w więzieniu
Przy okazji konferencji po raz pierwszy w obecnosci noblisty prezentowano książkę "Aleś", którą przyjaciele Alesia Bialackiego, w tym pisarze z PEN Clubu, wydali jako zbiór jego tekstów w 2023 roku, gdy on sam jeszcze był w więzieniu. Pierwsza ambasador Polski na Białorusi Elżbieta Smułkowa, obecna na widowni, podkreśliła, że przeczytała książkę w ciągu dwóch dób. Rekomendując ją wszystkim, wskazała, że to portret Alesia Bialackego jako człowieka, jego różnych stron. I szczególnie zwróciła jej uwagę postawa Alesia Bialackiego wobec innych ludzi, to jak się odnosi do drugiego człowieka. Jego podejście do drugiego człowieka imponuje - wskazała. Zaznaczyła, że Aleś Bialacki nie poddał się mimo prześladowań. I wskazała, że ważne jest, aby język białoruski był żywy w narodzie, w społeczeństwie.
Na razie książka "Aleś" jest opublikowana w języku białoruskim. Jednak wydawcy zapowiadają, że będzie przetłumaczona na język polski i angielski.
Puste krzesła dla twórców i ich rękopisów Puste miejsce dla rękopisów
Spotkanie z Alesiem Bialackim na Uniwersytecie Warszawskim zorganizowały Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i białoruski PEN, czyli stowarzyszenie białoruskich literatów, członek PEN International. Dyrektor SEW Jan Malicki mówił o tym, że w więzieniach na Białorusi przebywają tysiące osób, w tym i ludzie słowa. Ich los symbolizowały puste krzesła, przy jednym z nich umieszczono portret polskiego i białoruskiego dziennikarza, działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta. Przy innym portret Ihara Iliasza, męża niedawno zwolnionej z więzienia dziennikarki Biełsatu Kaciaryny Andriejewej.
Puste miejsca, które umieszczono obok dyskutujących, przypominały także o skonfiskowanych lub niszczonych rękopisach. Poetka i przewodnicząca Białoruskiego PEN Tacciana Niadbaj wyjasniała, że jedno z pustych krzeseł, na którym leżała książka, reprezentowało notatki, zapiski, które w celach pisali więźniowie polityczni, a które funkcjonariusze im odebrali i być może także spalili.
Tacciana Niadbaj, która moderowała rozmowę z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla wskazała, że organizacja, na której czele stoi, w 2001 roku została zlikwidowana na Białorusi. Od 2002 roku działa jako stowarzyszenie w Warszawie. Na Białorusi została ona niedawno uznana za ugrupowanie ekstremistyczne, podobnie jak niezależne wydawnictwa, Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna i setki innych niezależnych organizacji i niewygodnych dla władzy osób. Białoruski PEN tworzą białoruscy pisarze, tłumacze, badacze literatury, publicyści, intelektualiści, dziennikarze, którzy tworzą i rozpowszechniają kulturę, bronią wolnego słowa i twórców. Należą do niej m.in. nobliści Aleś Bialacki i Swiatłana Aleksijewicz.
Aleś Bialacki i Tacciana Niadbaj, przemawia Jan Malicki "Aleś Bialacki to Białoruś"
Zapytaliśmy jednego z gości spotkania dlaczego jest ono dla niego ważne. Ze względów bezpieczeństwa i nasilających się represji osoba to musiała zostać anonimowa. - Ludzie idą na spotkanie z nim, bo Aleś Bialacki to Białoruś (…) Bo Białorusini niezwykle potrzebują autorytetu moralnego tego formatu, jakim był kiedyś dla nas pisarz Wasil Bykau (…) Chodzi o osobę, która zademonstrowała niezłomność i miłość do Białorusi i jest spoza kręgów polityki, której myśli są wyważone, cenne, który pełni misję humanitarną - mówił gość spotkania. Dodał, że polityczna biografia Alesia Bialackiego to polityczna biografia Białorusi niesowieckiej, a europejskiej i demokratycznej i Białorusini wiążą z nim nadzieję na to, że Białoruś, wraz z Polską będzie w Europie.
I jest to także istotna postać kultury. - Kocha literaturę. Kiedyś w podziemiu z innymi młodymi studentami, z Siarhiejem Sysem, Wincukiem Wiaczorką, zajmował się wydawaniem zakazanej przez Sowietów literatury - przypomniał nasz rozmówca. - Jako człowiek słowa nie może nie rozumieć znaczenia literatury - mówił nam jeden z uczestników spotkania.
7 października 2022 roku Aleś Bialacki, centrum praw człowieka Memoriał oraz ukraińskie Centrum Wolności Obywatelskich zostali laureatami Pokojowej Nagrody Nobla. Nagrodzono ich za walkę o prawa człowieka, demokrację oraz dokumentowanie zbrodni wojennych i represji na Białorusi, w Rosji i na Ukrainie.
Źródło: PolskieRadio24.pl, opracowała Agnieszka Kamińska