Państwa Grupy Wyszehradzkiej solidarne z Polską. Ekspert: możemy mówić o sukcesie

-  Decyzja Mateusza Morawieckiego o rezygnacji z udziału w szczycie V4 i Izraela w Jerozolimie była zasadna. Jeśli udało się przekonać do swojego stanowiska także inne państwa Grupy Wyszehradzkiej, to możemy mówić o sukcesie - ocenia w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Artur Skorek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

2019-02-18, 15:23

Państwa Grupy Wyszehradzkiej solidarne z Polską. Ekspert: możemy mówić o sukcesie
Szefowie rządów państw V4. Foto: pap/Szilard Koszticsak

Szczyt państw Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu miał odbyć się w dniach 18-19 lutego. Jednak po rezygnacji premiera Mateusza Morawieckiego z udziału w wydarzeniu, pozostali szefowie rządów Grupy Wyszehradzkiej, w geście solidarności z Polską, odwołali szczyt. Chodziło o wypowiedź Israela Katza, p.o ministra spraw zagranicznych Izraela, o tym jakoby "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". 

Wcześniej dziennik "Jerusalem Post" poinformował, że podczas pobytu w Warszawie premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, iż Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście. 

Powiązany Artykuł

Babisz_1200.jpg
Andrej Babisz: nie będzie szczytu V4 w Izraelu, w zamian planowane są spotkania dwustronne

- Skoro wypowiedź p.o ministra spraw zagranicznych była na tyle ostra, to wymagała również tak samo ostrej odpowiedzi. Decyzja o rezygnacji z udziału w szczycie premiera Morawieckiego była zasadna. Jeśli udało się przekonać do swojego stanowiska także inne państwa Grupy Wyszehradzkiej, to możemy mówić o sukcesie - mówi nam Artur Skorek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Netanjahu buduje swoją pozycję

Ostry ton Netanjahu i innych izraelskich polityków jest wykorzystywany na potrzeby wewnętrznej polityki. 9 kwietnia odbędą się bowiem w Izraelu wybory parlamentarne. Netanjahu - organizując szczyt z państwami Grupy Wyszehradzkiej w Jerozolimie - chciał pokazać, że ma sojuszników w Unii Europejskiej. 

REKLAMA

- Czy odwołanie szczytu będzie miało wpływ na jego pozycję w kraju? - pytamy Artura Skorka. 

- Niezależnie od tego, czy szczyt V4 w Jerozolimie by się odbył czy nie, znaleźliby się przeciwnicy i zwolennicy. Przyjęcie w zeszłym roku deklaracji polsko-izraelskiej - po zamieszaniu związanym z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej - spotkało się z niezadowoleniem części Izraelczyków, którzy uważali, że Netanjahu jest zbyt łagodny wobec Polski. Ta sama grupa jest obecnie zadowolona z postawy, jaką w ostatnim czasie wykazał szef rządu. Z kolei inni twierdzą, że wizerunek męża stanu - na jakiego kreował się Netanjahu - po odwołaniu szczytu V4 trochę podupadł - podsumowuje nasz ekspert. 

Jak poinformował czeski premier Andrej Babisz, zamiast szczytu planowane są rozmowy dwustronne. Ponadto - według informacji Polskiej Agencji Prasowej - szefowie rządów V4 zdecydowali, że szczyt odbędzie się po wyborach parlamentarnych w Izraelu.

Klaudia Dadura, PolskieRadio24.pl

REKLAMA

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej