Wczoraj, w ramach uruchomionego artykułu 4 Traktatu Waszyngtońskiego, odbyły się konsultacje na szczeblu ambasadorów. Zdecydowano o aktywowaniu planów obronnych i dalszym wzmocnieniu wschodniej flanki NATO.
- To brutalny akt wojny - komentował w czwartek sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, informując o aktywacji planów obronnych. - To świadoma, przeprowadzona z zimną krwią i długo planowana inwazja. Pokój na naszym kontynencie został zniszczony. Myśleliśmy, że wojna tego rodzaju i o takiej skali to już historia - mówił sekretarz generalny.
"Zdecydowana reakcja Sojuszu"
Aktywacja planów obronnych daje naczelnemu dowódcy sił sojuszniczych w Europie większą swobodę w korzystaniu z zasobów państw NATO-wskich. - Będzie mógł w miarę swobodnie przemieszczać te jednostki w ramach terytorium państw sojuszniczych. Będzie mógł odstraszać i chronić terytorium Sojuszu. Po raz pierwszy w historii Sojuszu tego rodzaju odpowiedź została aktywowana. To zdecydowana reakcja Sojuszu i podniesienie jego gotowości - podkreślał ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia, Beatą Płomecką.
Na dzisiejszym szczycie, oprócz potwierdzenia tych ustaleń, można się spodziewać deklaracji o wsparciu dla Ukrainy, choć NATO swoich sił nie wyśle do tego kraju. Pomoc wojskowa zależy od decyzji poszczególnych państw członkowskich.
Czytaj także:
ms