Najwięcej osób demonstrowało w Paryżu: według związkowców - 450 tysięcy, według MSW - około 93 tysięcy. To mniej niż w ubiegły czwartek. Według komentatorów to efekt alarmujących zapowiedzi MSW, które ostrzegało przed obecnością setek lewicowych radykałów na dzisiejszych protestach.
Podpalone barykady, splądrowane sklepy i starcia z policją w chmurach gazu łzawiącego - do takich scen doszło między innymi w Paryżu, Bordeaux, Rennes i Nantes. Porządku na ulicach strzegło ponad 13 tysięcy funkcjonariuszy. W całym kraju zatrzymano 27 osób.
Czytaj również:
Będzie dymisja premier?
Tymczasem związkowcy wyszli dziś z nową inicjatywą. - Komitet międzyzwiązkowy proponuje rządowi a zwłaszcza prezydentowi Republiki zawieszenie projektu i powołanie mediatora - oświadczył szef lewicowej centrali CGT Philippe Martinez. Rząd od razu odrzucił propozycję związkowców, co wywołało spięcia w prezydenckiej koalicji.
01:00 12273640_1.mp3 Francja: kolejna runda protestów przeciwko reformie emerytalnej. Relacja Stefana Foltzera (IAR)
Zdaniem obserwatorów to dowód na rosnący konflikt w rządzie. Coraz głośniej mówi się o dymisji premier Elisabeth Borne, krytykowanej między innymi przez Pałac Elizejski za sposób zarządzania kryzysem społecznym.
ms