Po erupcji wulkanu mieszkańcy Grindaviku nie wiedzą, jaka czeka ich przyszłość; kiedy i czy w ogóle będą mogli wrócić do miejsca zamieszkania. Budynki leżą na drodze żywiołu, więc mogli tylko bezradnie oglądać nagrania swych płonących domów.
Burmistrz miasteczka podkreśla, że nie można na razie nic zrobić. - Wydarzył się najgorszy możliwy scenariusz - mówił jeden z ewakuowanych mieszkańców.
Dobra wiadomość jest taka, że żywioł wydaje się uspokajać. Jednakże w ciągu ostatnich trzech lat to już piąta erupcja w południowo-zachodniej Islandii. Premier Katrín Jakobsdóttir zapowiedziała wsparcie dla poszkodowanych.
Ewakuacja mieszkańców
Cztery tysiące mieszkańców Grindavik, położonego 40 kilometrów od Reykjavíku, ewakuowano jeszcze w listopadzie, po serii trzęsień ziemi, które nawiedziły cały półwysep Reykjanes w południowo-zachodniej części Islandii.
Miejscowość położona jest kilka kilometrów od obszaru, na którym zarejestrowano wstrząsy sejsmiczne. Do poprzedniej erupcji wulkanu doszło tam 19 grudnia.
Islandia ma 33 aktywne systemy wulkaniczne. To najwięcej w Europie.
00:44 12760817_1.mp3 Islandia: po erupcji wulkanu mieszkańcy Grindaviku nie wiedzą, jaka czeka ich przyszłość. Relacja Adama Dąbrowskiego (IAR)
Czytaj także:
IAR, PAP/łl