Włamanie do kosmosu? Europa wzmacnia obronę satelitów

Systemy kosmiczne stają się coraz częstszym celem ataków cybernetycznych w związku z globalną wojną hybrydową" - pisze w niedzielę dziennik "Politico". 

2026-01-04, 22:10

Włamanie do kosmosu? Europa wzmacnia obronę satelitów
Rośnie liczba cyberataków z kosmosu. Foto: EAST NEWS

Ataki hakerskie z kosmosu? Europa wzmacnia systemy bezpieczeństwa

Ataki hakerskie z kosmosu staną się realnym zagrożeniem - prognozuje "Politico". "Na odludnym arktycznym pustkowiu Kangerlussuaq na Grenlandii Europejczycy budują zabezpieczenia przed nowym, nadchodzącym zagrożeniem bezpieczeństwa: atakami hakerskimi z kosmosu" - pisze dziennik.

Dodaje też, że nie dalej jak w zeszłym miesiącu litewska firma Astrolight ogłosiła, że - przy wsparciu Europejskiej Agencji Kosmicznej - zbuduje stację naziemną , która będzie wykorzystywać wiązki laserowe do szybkiego i bezpiecznego pobierania obszernych danych z satelitów.

"To tylko jeden z przykładów działań podejmowanych przez Europę w celu wzmocnienia bezpieczeństwa swoich satelitów w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i rozszerzającego się spektrum zagrożeń hybrydowych, które sprawiają, że komunikacja kosmiczna staje się kluczowym elementem planów bezpieczeństwa UE" - czytamy na łamach "Politico".

Przez lata infrastruktura satelitarna była traktowana przez decydentów jako narzędzie techniczne, a nie zasób strategiczny. Sytuacja uległa zmianie w 2022 roku, kiedy cyberatak na sieć satelitarną Viasat zbiegł się z inwazją Rosji na Ukrainę - zauważa dziennik. Od tego czasu satelity stały się popularnym celem ingerencji, szpiegostwa i dezorganizacji.

Rośnie liczba cyberataków na satelity

Komisja Europejska ostrzegała z kolei w czerwcu 2025 r., że narasta liczba cyberataków i prób elektronicznej ingerencji w satelity i stacje naziemne. Niemcy i Wielka Brytania ostrzegały na początku zeszłego roku przed rosnącym zagrożeniem ze strony rosyjskich i chińskich satelitów kosmicznych, które są regularnie wykrywane jako narzędzia szpiegujące.

"Rządy państw UE ścigają się obecnie, jak zwiększyć swoją odporność i ograniczyć zależność od zagranicznych technologii - zarówno za pomocą przepisów, takich jak nowa ustawa o przestrzeni kosmicznej, jak i inwestycji w krytyczną infrastrukturę" - pisze "Politico".

Czytaj także:

Dyrektor generalny Astrolight Laurynas Mačiulis wskazywał, że "problem polega obecnie na tym, że około 80 procent całego ruchu danych kosmicznych jest przesyłane do jednego miejsca na Svalbardzie". - Który jest wyspą współdzieloną przez różne kraje, w tym Rosję - zauważył.

Stacja naziemna na Svalbardzie. Zagrożenie ze strony Rosji i Chin

Główna europejska stacja naziemna w Arktyce znajduje się na Svalbardzie i obsługuje systemy nawigacyjne Galileo i Copernicus. Choć lokalizacja jest strategiczna, jest ona również niezwykle ryzykowna ze względu na działania Rosji i Chin w regionie. Co najważniejsze, stacja korzysta z jednego kabla podmorskiego, który wielokrotnie ulegał uszkodzeniu.

- W przypadku celowego lub nieumyślnego uszkodzenia tego kabla tracimy dostęp do większości satelitów geointelektualnych, co jest oczywiście bardzo istotne. Dlatego naszym celem jest rozmieszczenie uzupełniającej naziemnej stacji satelitarnej na Grenlandii - powiedział Mačiulis.

Głównym celem Europy w zakresie bezpiecznej europejskiej komunikacji satelitarnej jest IRIS² - czyli wielomiliardowa konstelacja bezpiecznej łączności, która ma rywalizować z systemem Starlink Elona Muska.

- Dzisiaj komunikacja - na przykład na Ukrainie - jest zbyt zależna od Starlinka - powiedział w listopadzie w Brukseli Anders Fogh Rasmussen, prezes i założyciel firmy konsultingowej Rasmussen Global. - Ta zależność opiera się na zmieniających się poglądach amerykańskiego miliardera. To zbyt ryzykowne. Musimy zbudować bezpieczny system komunikacji, niezależny od Stanów Zjednoczonych - wskazywał. Europejski system, który będzie się składał z 18 satelitów operujących na niskiej i średniej orbicie okołoziemskiej, ma zapewnić Europie szybką i szyfrowaną komunikację.

Sygnał, którego nikt nie rozszyfruje

- Nawet jeśli ktoś przechwyci sygnał IRIS², nie będzie w stanie go odszyfrować - powiedział w rozmowie z "Politico" Piero Angeletti, szef Biura Segmentu Bezpiecznej Łączności Kosmicznej w Europejskiej Agencji Kosmicznej.  - Dzięki temu będziemy mogli dysponować bezpiecznym systemem, który jest również certyfikowany i akredytowany przez krajowe organy bezpieczeństwa - dodał.

Wyzwaniem jest natomiast to - jak zauważa "Politico" -  że IRIS² będzie gotowy do działania dopiero za cztery lata. Podczas gdy Europa wzmacnia swoje bezpieczne systemy satelitarne, rządy wciąż usprawniają sposób koordynacji cyberobrony i bezpieczeństwa kosmicznego. W wielu przypadkach jest to zadaniem zarówno dowództw kosmicznych, jak i cybernetycznych, które - w przeciwieństwie do tradycyjnych jednostek wojskowych -  są stosunkowo nowe i często wciąż są rozbudowywane.

Źródło: Politico.eu/hjzrmb

Polecane

Wróć do strony głównej