Tak wygląda miejsce, gdzie zginął Alex Pretti. Tłumy na ulicach Minneapolis
Po zastrzeleniu 37-letniego Alexa Prettiego przez służby imigracyjne ulicami Minneapolis przeszły w niedzielę tłumy protestujących. Tam, gdzie zmarł mężczyzna, powstało miejsce pamięci, przy którym ludzie składają kwiaty i modlą się. Na miejscu był korespondent Polskiego Radia Marek Wałkuski.
Marek Wałkuski
2026-01-26, 07:00
Protesty po śmierci Alexa Prettiego
W niedzielnej demonstracji brały udział tysiące osób. Protestujący domagali się ujawnienia pełnych okoliczności śmierci Alexa Prettiego i opuszczenia Minneapolis przez funkcjonariuszy służby imigracyjnych (ICE).
Posłuchaj
Demonstranci przemaszerowali głównymi ulicami miasta z transparentami "Sprawiedliwość dla Alexa" oraz "ICE - wynoście się". Uczestnicy protestów w rozmowie z korespondentem Polskiego Radia Markiem Wałkuskim mówili, że są wstrząśnięci zastrzeleniem kolejnej osoby przez służby imigracyjne. - Jestem wystraszona, oburzona, wściekła i smutna - mówiła jedna z demonstrantek.
Wstrząsająca relacja demonstrantów
- To, co obserwuję, przypomina nazistowskie Niemcy - mówił kolejny z uczestników. Demonstranci wzywali do przeprowadzenia niezależnego śledztwa oraz publikacji nagrań i raportów dotyczących sobotniej strzelaniny.
- To nie była jego wina. Był tam, żeby pomagać. Zastrzelili go, gdy był nieuzbrojony - mówił kolejny z protestujących. Organizatorzy akcji podkreślali pokojowy charakter demonstracji, która - według nich - była wyrazem solidarności z rodziną zmarłego.
Niedzielny marsz bez incydentów
W centrum Minneapolis obecni byli policjanci, jednak protest przebiegł spokojnie i nie odnotowano żadnych incydentów. Część uczestników zakończyła marsz przy prowizorycznym miejscu pamięci, gdzie składano kwiaty i zapalano znicze.
Alex Pretti nagrywał funkcjonariuszy ICE
Alex Pretti został zastrzelony podczas sobotniej demonstracji w Minneapolis, kiedy nagrywał funkcjonariuszy ICE i starał się pomóc jednej z protestujących. Wówczas został spryskany gazem pieprzowym. Chwilę później agenci powalili go na ziemię, a po kilku sekundach oddali w jego kierunku ok. dziesięciu strzałów. 37-latek zginął od ran.
- Minneapolis po strzelaninie. "Część mieszkańców boi się wychodzić z domów"
- Zamieszki po strzelaninie w USA. Minneapolis sięga po Gwardię Narodową
- Nagrania z Minneapolis. Agent przejął broń, potem padły strzały
Źródło: Polskie Radio/Marek Wałkuski/egz