Drony uderzyły w pociąg na Ukrainie. Wagony stanęły w ogniu
W rosyjskim ataku dronów na ukraiński pociąg w obwodzie charkowskim zginęło pięć osób. "Rosja musi odpowiedzieć za to, co robi" - napisał w mediach społecznościowych prezydent Wołodymyr Zełenski. Dodał, że uderzenie na taki cywilny cel w każdym kraju traktowane byłoby jako akt terroru.
2026-01-28, 08:47
Atak na pociąg pasażerski w Ukrainie. Nie żyje pięć osób
Lokalna prokuratura informuje, że do ataku doszło niedaleko wsi Jazykowe w obwodzie charkowskim. Jeden z bezzałogowców uderzył w wagon składu, a dwa inne w ziemię obok pociągu relacji Czop-Barwinkowe, łączącej zachodnie i wschodnie tereny Ukrainy. W wyniku ataku wybuchł pożar.
Początkowo podawano, że zginęły trzy osoby, a dwie są ranne. Później prezydent Wołodymyr Zełenski pisał w mediach społecznościowych o czwórce zabitych. Teraz charkowscy śledczy informują o piątej ofierze śmiertelnej. "Identyfikacja będzie możliwa dopiero po przeprowadzeniu badań DNA" - dodano.
Władze Ukrainy: terroryzm
Zełenski podkreślił w swoim wpisie, że "w każdym kraju uderzenie dronów w pociąg cywilny byłoby traktowane tak samo - wyłącznie jako terroryzm". "W tym konkretnym pociągu znajdowało się ponad 200 osób. A w wagonie, w który uderzył jeden z rosyjskich dronów, było 18 osób" - oświadczył i złożył kondolencje bliskim ofiar. Dodał, że Kreml "inwestuje w rozwój terroru". "W okolicy nie było celów wojskowych. Jest to kolejny akt rosyjskiego terroru przeciw ludności cywilnej" - napisał z kolei na platformie X wicepremier Ołeksji Kułeba.
Czytaj także:
- Więcej gazu z Polski dla Ukrainy. Jest porozumienie. "Dziękujemy"
- Niebo w ogniu nad Charkowem i Odessą. Rosja uderzyła w cywilów
- Technologia Muska w rosyjskich dronach. Ukraina ma dowody
Źródła: Reuters/X/ms