Wstrząs na Kremlu. Putin pozbył się bliskiego współpracownika
Władimir Putin podpisał dekret, w którym pozbawia Siergieja Iwanowa stanowiska w Radzie Bezpieczeństwa Rosji - donosi rosyjski portal niezależny Meduza. Wcześniej Iwanow stracił stanowisko specjalnego przedstawiciela Putina.
2026-02-16, 16:36
Stronnik Putina stracił ważne stanowisko. Kreml: sam chciał
Dekret, skutkiem którego jest dymisja Siergieja Iwanowa z Rady Bezpieczeństwa Rosji, wszedł w życie na początku lutego. Wcześniej 73-letni Iwanow przestał być specjalnym przedstawicielem Putina ds. ochrony środowiska, ekologii i transportu. "Kreml oświadczył, że (Iwanow - red.) sam poprosił o rezygnację" - pisze rosyjski portal niezależny Meduza. Jak dodaje portal, powołując się na źródła bliskie administracji prezydenckiej, powodem rezygnacji były względy zdrowotne i wiek Iwanowa.
Rosyjski polityk jest jednym z najbliższych sojuszników Putina. Obaj poznali się jeszcze w czasach służby w leningradzkim KGB. Po dojściu Putina do władzy Iwanow awansował na najwyższe stanowiska państwowe - pełnił funkcje sekretarza Rady Bezpieczeństwa, ministra obrony, wicepremiera i szefa Administracji Prezydenta. W 2008 mógł nawet zostać prezydentem, ale wtedy Putin zdecydował się wskazać Dmitrija Miedwiediewa. Od 2016 roku Iwanow nie angażuje się w politykę.
Dowiedz się więcej:
Deklaracje zaufania i wspólna historia w służbach
Putin ciepło wyrażał się o Iwanowie. Zapytany w 2000 roku przez "Kommiersant" o to, komu wierzy i ufa, bez wahania wskazał swego dawnego kolegę z KGB. - Istnieje coś takiego jak poczucie posiadania kogoś u boku. Takie właśnie uczucie towarzyszy mi w przypadku Iwanowa - mówił reporterowi Putin.
Z drugiej strony Iwanow chwalił sobie znajomość z Putinem. Kiedy w 2002 roku Petersburg odwiedził George W. Bush, Iwanow - wówczas minister obrony Rosji - z pokładu płynącego po Newie statku wskazał Amerykaninowi jedno z okien w monumentalnej siedzibie lokalnego FSB, wcześniej KGB. - Powiedziałem: "Widzisz to okno na siódmym piętrze? Za nim jest biuro, w którym Putin i ja zaczynaliśmy naszą karierę zawodową jako młodzi oficerowie operacyjni" - opowiadał reporterowi rosyjskiej gazety.
Iwanow czy Miedwiediew? "Putin podjął mniejsze ryzyko"
Wkrótce jednak kariery Putina i Iwanowa rozeszły się. Pierwszy został cywilnym politykiem - najpierw doradcą, potem zastępcą mera Petersburga, drugi - rozwijał karierę w służbach specjalnych. Kiedy w 1998 roku Putin został szefem FSB, zaprosił dawnego kolegę na fotel swego zastępcy. "Od tego momentu kariera Iwanowa rozwijała się równolegle z kolejnymi awansami Putina. Kiedy Putin został premierem w 1999 roku, awansował Iwanowa na sekretarza Rady Bezpieczeństwa, a w 2001 roku, już po objęciu po raz pierwszy urzędu prezydenta, mianował go ministrem obrony" - pisze Meduza.
Kiedy w 2008 roku dobiegała kresu druga kadencja prezydencka Putina, Iwanow był typowany jako jego następca na kremlowskim stołku. Był wówczas pierwszym wicepremierem Federacji Rosyjskiej. Następcą Putina został jednak Miedwiediew. Dlaczego? "W przeciwieństwie do innych zwolenników Putina, Miedwiediew zawsze był o stopień lub dwa niżej na drabinie kariery. Miedwiediew nie przeszedł przez trudną polityczną praktykę, jakiej doświadczył sam Putin (...) Miedwiediew nie jest wojownikiem" - pisały 18 lat temu biznesowe "Wiedomosti".
(PAP) Putin podjął więc mniejsze ryzyko i postawił na człowieka, co do którego było bardziej prawdopodobne, że odda mu władzę po czterech latach, bo w przypadku Iwanowa takiej pewności nie było - twierdzą autorzy nieautoryzowanej biografii Putina "Car we własnej osobie".
Synekury dla synów, dostęp do ucha Putina
Ta "porażka" nie przekreśliła jednak kariery Iwanowa. Po przejściu Putina na fotel szefa rządu, były kagiebista m.in. nadzorował rosyjski przemysł, a jako wicepremier odpowiadał za nadzór rosyjskiego rządu nad dochodzeniem w sprawie katastrofy smoleńskiej. Został także szefem sztabu Putina, przed ponownym przejęciem prezydentury w 2012 roku. W międzyczasie, jak wszyscy bliscy współpracownicy Putina, zapewnił synom intratne synekury. Przez cały czas zachował dostęp do Putina, do lutego bieżącego roku, jako członek rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa - pisze Meduza.
Jednoznacznie popierał napaść na Ukrainę. - Wierzę w sukces operacji. Wierzę, że nasze siły zbrojne będą kontynuować działania na polu bitwy. Życzę im sukcesu i będę wspierał naszą armię w miarę moich skromnych możliwości - mówił w telewizji Rossija-24.
Czytaj także:
- Trauma dzieciństwa, usunięcie z KGB. Tajemnice życia Putina
- Putin chce kupić Trumpa? Tajny "pakiet" na 12 bilionów dolarów
- Druga rocznica śmierci Nawalnego. Media piszą o "Putinie trucicielu"
Źródła: Meduza/Polskie Radio/PAP/"Kommiersant"/mbl