Tak mogłoby wyglądać starcie NATO z Rosją. Kluczowa rola Polski

Opróżnione magazyny amunicji, infrastruktura podatna na uderzenia i wrażliwe odcinki na północno-wschodniej flance - to kluczowe wnioski, jakie z gry wojennej zorganizowanej przez "Die Welt" wyciąga były dowódca sił USA w Europie, gen. Ben Hodges. W rozmowie wskazuje, z jakimi scenariuszami NATO musiałoby się mierzyć w razie otwartego konfliktu z Rosją. Według generała Polska natychmiast włączyłaby się do ataku, ale jest mało prawdopodobne, by wysłała żołnierzy np. na Litwę.

2026-02-18, 06:59

Tak mogłoby wyglądać starcie NATO z Rosją. Kluczowa rola Polski
Ćwiczenia NATO w Ustce. Foto: GERARD/REPORTER/EAST NEWS

Hodges: neutralizacja Królewca w 24 godziny

Były dowódca sił USA w Europie odniósł się do scenariusza rosyjskiego ataku na przesmyk suwalski - wąskiego pasa terytorium wokół Suwałk i Augustowa między obwodem królewieckim a Białorusią, który łączy państwa bałtyckie z resztą NATO. Hodges podkreślił, że odstraszanie musi oznaczać gotowość do szybkiego pozbawienia Rosji zdolności operacyjnych w Królewcu. Jego zdaniem obwód królewiecki mógłby zostać zneutralizowany w ciągu pierwszych 24 godzin konfliktu - nie poprzez wejście wojsk lądowych, lecz dzięki skoordynowanym działaniom kinetycznym i niekinetycznym.

Przesmyk Suwalski (Grafika: PAP/Michał Czernek, Adam Ziemienowicz) Przesmyk Suwalski (Grafika: PAP/Michał Czernek, Adam Ziemienowicz)

Hodges wskazał na cyberataki i walkę elektroniczną wymierzoną w systemy obrony powietrznej i broń dalekiego zasięgu, a następnie użycie precyzyjnych środków rażenia. Ocenił też, że Polska i państwa bałtyckie byłyby w stanie wyrządzić znaczące szkody nawet bez wsparcia USA, choć Litwa mogłaby walczyć samodzielnie jedynie przez kilka dni, zanim nadejdą główne siły sojusznicze.

Amerykański generał uważa, że Polska natychmiast przyłączyłaby się do ataków na Królewiec, ale nie wysłałaby żołnierzy na Litwę w przypadku wybuchu konfliktu. - Nie dlatego, że boją się walki, ale dlatego, że zakładają, że jeśli Litwa zostanie zaatakowana, główne uderzenie zostanie skierowane na nich - na Polskę. Że inwazja na Litwę to dopiero początek czegoś większego - wyjaśnił.

Gra wojenna NATO

Scenariusz, do którego odnosił się Hodges, to gra wojenna opisana przez "The Wall Street Journal". W symulacji, zorganizowanej przez "Die Welt" i Uniwersytet Bundeswehry w Hamburgu, uczestniczyło 16 byłych wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO oraz ekspertów ds. bezpieczeństwa.

Wynik był alarmujący: Rosja w ciągu kilku dni ograniczonymi siłami opanowuje strategiczny przyczółek na Litwie, a NATO wpada w paraliż decyzyjny. Wnioski obejmowały braki w zapasach amunicji, podatność infrastruktury oraz słabości północno-wschodniej flanki. Jednocześnie Hodges uznał, że symulacja dostarczyła "cennych lekcji" i potwierdziła, jak kluczowe znaczenie ma szybkie odzyskanie inicjatywy - także poprzez presję na inne wrażliwe punkty Rosji, jak Półwysep Kolski.

Rutte: odpowiedź będzie druzgocąca

Sojusz liczy się z ryzykiem ataku na przesmyk suwalski. Na początku lutego szef NATO, Mark Rutte, pytany o możliwość zablokowania tego terytorium przez 15 tys. rosyjskich żołnierzy, zapewnił o gotowości Sojuszu do natychmiastowej reakcji. Podkreślił, że NATO regularnie ćwiczy takie scenariusze, wykorzystując aktualne dane wywiadowcze.

- Jesteśmy sojuszem obronnym. Jeśli ktoś spróbuje nas zaatakować, nasza reakcja będzie szybka i druzgocąca - zaznaczył Rutte, dodając, że przygotowania mają odstraszać potencjalnego agresora i nie pozostawiać wątpliwości co do determinacji Sojuszu w obronie przesmyku - uznawanego za jeden z najbardziej newralgicznych punktów wschodniej flanki NATO.

Czytaj także:

Źródła: PolskieRadio24.pl/"Die Welt"/"The Wall Street Journal"/PAP

Polecane

Wróć do strony głównej