Tragiczny finał interwencji policji. Polak zginął na Majorce
W stolicy Majorki, Palmie, policjanci zostali wezwani do jednego z lokali, który był demolowany przez agresywnego mężczyznę z Polski. Zaatakowani przez 47-latka funkcjonariusze użyli paralizatorów. Napastnik nie przeżył.
2026-02-20, 07:42
Awanturował się w domu. Dramat podczas interwencji
Do tragicznego zdarzenia doszło wczesnym rankiem w czwartek. Hiszpańska policja poinformowała, że służby dostały informację o głośnej awanturze w jednym z mieszkań w dzielnicy Coll d'en Rabassa. 47-latek miał demolować dom w obecności trójki małoletnich dzieci (w wieku 3, 7 i 11 lat). Jak podaje portal Ultima Hora, zdołały się one schronić u sąsiadki. Ich matka przebywała wówczas w Niemczech.
Przybyli na miejsce funkcjonariusze stwierdzili, że mężczyzna z Polski jest bardzo agresywny i nie da się z nim porozumieć. W pewnym momencie ważący ok. 140 kg agresor próbował się rzucić na policjantów. Ci, "zgodnie z obowiązującymi procedurami użyli paralizatora" - piszą lokalne media.
Sąsiadka: czasem słyszałam jak krzyczy
Pobudzony 47-latek w wyniku porażenia prądem stracił przytomność. Doszło do zatrzymania akcji serca i oddechu. Funkcjonariusze rozpoczęli reanimację, później na miejsce przybyli ratownicy medyczni. Życia mężczyzny nie udało się jednak uratować. Trwa śledztwo ws. tego tragicznego zdarzenia.
Portal Ultima Hora rozmawiał z sąsiadką Polaka. Przyznała, że czasem słyszała, jak krzyczy. Pomimo tego był to "sympatyczny" człowiek. Podkreśliła, że jego żona i dzieci są "cudownymi" ludźmi.
- Wypadek polskiego autokaru na Słowacji. Nie żyje jedna osoba
- Katastrofalne ulewy w Hiszpanii. Nagranie pokazuje skalę powodzi [WIDEO]
- Rząd hiszpański wskazał możliwą przyczynę katastrofy w Adamuz. Maszyniści będą strajkować
Źródło: Ultima Hora/ms