Czwarta rocznica rosyjskiej inwazji. Zełenski do Trumpa: nie możemy być głupcami
W wywiadzie dla amerykańskiej stacji CNN prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się bezpośrednio do przywódcy USA Donalda Trumpa z prośbą o utrzymanie jednoznacznego wsparcia dla Kijowa. Jego zdaniem presja wywierana przez Waszyngton na przywódcę Rosji Władimira Putina nie jest wystarczająca.
2026-02-24, 07:20
Zełenski: nie możemy mu po prostu dać wszystkiego
Wołodymyr Zełenski zapytany, czy uważa, że Trump robi wystarczająco dużo, by powstrzymać Kreml, odpowiedział krótko: "Nie". Przyznał również, że ukraińskie społeczeństwo jest wyczerpane trwającą wojną, jednak odrzucił możliwość spełnienia rosyjskich żądań. - Nie możemy mu po prostu dać wszystkiego, co chce. Bo on chce nas okupować. Jeśli damy mu wszystko, co chce, stracimy wszystko - my wszyscy będziemy musieli uciekać albo stać się Rosjanami - powiedział w rozmowie z CNN.
Prezydent Ukrainy podkreślił, że kluczową kwestią w ewentualnych negocjacjach pozostają gwarancje bezpieczeństwa. Jak zaznaczył, Kijów oczekuje jasnych i wiążących deklaracji ze strony partnerów.
- Mamy dobre rzeczy w tych gwarancjach bezpieczeństwa, to prawda. [...] Ale chcę bardzo konkretnej odpowiedzi: co (nasi) partnerzy będą gotowi zrobić, jeśli Putin wróci. To właśnie chcą usłyszeć Ukraińcy - dodał.
Spór o kolejność działań kończących wojnę
Rozbieżności dotyczą także harmonogramu ewentualnego porozumienia. Trump miałby oczekiwać jednoczesnego podpisania umowy pokojowej z Rosją oraz porozumienia z USA i państwami europejskimi w sprawie gwarancji bezpieczeństwa - najlepiej podczas uroczystej ceremonii kończącej wojnę.
Zełenski opowiada się jednak za inną kolejnością. Chce, by gwarancje bezpieczeństwa zostały najpierw formalnie zatwierdzone i ratyfikowane przez Kongres USA. Tylko to - jego zdaniem - da Ukrainie realną pewność, że w przyszłości nie zostanie pozostawiona sama sobie.
"Putin jest wojną"
Ukraiński przywódca zadeklarował również gotowość do zamrożenia konfliktu na obecnej linii frontu, ale wykluczył wycofanie wojsk z części obwodu donieckiego pozostających pod kontrolą Kijowa.
- Rosja chce, żebyśmy po prostu wycofali naszą armię. [...] Nie możemy być takimi, za przeproszeniem, głupcami. Nie jesteśmy dziećmi. Przeszliśmy przez tę wojnę, przez te wszystkie lata, więc nie możemy im po prostu oddać kraju na tacy - argumentował.
W przeddzień czwartej rocznicy rosyjskiej inwazji Zełenski podkreślił także znaczenie amerykańskiego wsparcia. - Muszą pozostać przy [...] demokratycznym kraju, który walczy przeciwko jednej osobie. Bo to ta osoba jest wojną. Putin jest wojną. To wszystko dotyczy niego. Wszystko dotyczy jednej osoby. A ten kraj, cały jego kraj jest w więzieniu - stwierdził Zełenski.
Prezydent Ukrainy wyraził nadzieję, że Trump w swoim orędziu o stanie państwa jasno opowie się po stronie Kijowa. W jego ocenie Stany Zjednoczone są zbyt silnym i zbyt wpływowym państwem, by mogły pozwolić sobie na odwrócenie się od konfliktu, który - jak podkreśla - dotyczy nie tylko Ukrainy, lecz także przyszłości całego demokratycznego świata.
- Pierwsze słowa Putina po ataku na Ukrainę. Po tym orędziu świat zamarł
- Ukraina opóźnia ropę, Fico odcina prąd. Napięcie rośnie
- Węgry blokują nowy pakiet sankcji na Rosję. Sikorski: szantażują Ukrainę
Źródło: Polskie Radio/PAP/KZ