Tysiące wysiedlonych w Sydonie żyje na ulicy. Poruszające relacje z Libanu

W Libanie, gdzie przymusowo wysiedlona jest co piąta osoba, panuje coraz większy kryzys humanitarny. Klinikę mobilną w Sydonie wspiera Polska Misja Medyczna - relacjonuje korespondentka Polskiego Radia na Bliskim Wschodzie.

2026-03-25, 12:06

Tysiące wysiedlonych w Sydonie żyje na ulicy. Poruszające relacje z Libanu
Tysiące mieszkańców Libanu było zmuszonych opuścić swoje domy. Foto: Mohamed Azakir/Reuters

Uciekli przed bombardowaniami, teraz żyją na ulicy

Promenada w Sydonie jest zastawiona samochodami. Mieszkają w nich całe rodziny. Niektóre osoby są tam od trzech tygodni. Za wieloma przednimi szybami są ułożone kartony. To próba stworzenia namiastki prywatności.

Co rano parkuje tam też biały van - mobilna klinika prowadzona przez stowarzyszenie Amel, wspierana przez Polską Misję Medyczną. Dziennie przyjmuje ponad 100 pacjentów. W kolejce stoi Haura z czterolatką na rękach: "Przyszłam po lekarstwo dla córki. Ma gorączkę, kaszle, bardzo źle się czuje". Na Haurę w samochodzie czeka drugie dziecko. Urodziła je miesiąc temu. - Liczę, że uda się też dostać choć trochę mleka. I że ktoś pomoże nam znaleźć miejsce w jakimkolwiek schronisku - mówi.

Brak leków, schronienia i bieżącej wody wykańcza

Leków nie ma wiele, więc wolontariusze dysponują nimi bardzo starannie. - Rozdajemy leki na biegunkę, przeziębienia, zapalenia dróg moczowych, zapalenie płuc, antybiotyki, a także suplementy dla kobiet w ciąży - mówi Sara Abedy, farmaceutka związana ze stowarzyszeniem Amel.

Wielu ludzi koczujących na promenadzie, to osoby starsze, które przyjmują leki na stałe. Nawet tym, którzy uciekając przed bombardowaniem, nie zapomnieli o zabraniu leków, te po trzech tygodniach już się kończą. - Potrzeby są ogromne, przyda się każda pomoc. Mnie, jako mamie, najtrudniej jest patrzeć na dzieci. Nie mają jak się umyć, więc coraz częściej pojawia się świerzb - mówi Saha Szukr odpowiedzialna za programy zdrowotne w Amel.

Polska Misja Medyczna walczy z kryzysem

Pracownicy i wolontariusze, którzy tam pracują sami są osobami zmuszonymi do wysiedlenia. W 60-tysięcznym Sydonie zarejestrowanych jest ponad 13 tysięcy uciekinierów z południa kraju. Każdego dnia z bombardowanego południa Libanu uciekają mieszkańcy kolejnych wiosek. Tym, którzy uciekli do Sydonu można pomóc poprzez Polską Misję Medyczną. www.pmm.org.pl.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/Milena Rachid Chehab/KZ

Polecane

Wróć do strony głównej