Magnes ochroni Ziemię przed asteroidą? Nowy pomysł naukowców

Czescy naukowcy chcą zmieniać orbitę planetoid przy pomocy magnesu. Ma to chronić Ziemię przed konsekwencjami kosmicznych zderzeń o wielkiej sile. I choć rozwiązanie ma sporo sensu, i jest ekologiczne, to będzie potwornie drogie i trudne w realizacji. Mimo to - testy trwają. Na razie - w ziemskich komputerach i laboratoriach.

2026-03-30, 10:14

Magnes ochroni Ziemię przed asteroidą? Nowy pomysł naukowców
Czeski naukowiec uważa, że odpowiednio silnym polem magnetycznym można chronić Ziemię przed skutkami uderzenia asteorid. Foto: EAST NEWS

Planetoidy uderzają w Ziemię. Nie tylko miliony lat temu

Planetoidy lub inne drobne ciała Układu Słonecznego (komety) stanowią potencjalne zagrożenie dla Ziemi i czasami w nią uderzają. Świadczą o tym kratery uderzeniowe rożnych rozmiarów, istniejące na powierzchni naszej planety. Także zagłada dinozaurów około 66 milionów lat temu mogła być skutkiem uderzenia kilkunastokilometrowej planetoidy. 

Z czasów bardziej współczesnych najbardziej znana jest katastrofa tunguska z 1908 roku, która powaliła drzewa na Syberii na obszarze dwóch tysięcy kilometrów kwadratowych. Mogła ją spowodować eksplozja planetoidy o średnicy kilku kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Z ostatnich lat znany jest także meteoryt Czelabińsk - w 2013 roku w atmosferze w okolicach miasta Czelabińsk w Rosji eksplodowała planetoida o rozmiarze kilkunastu metrów.

(PAP) (PAP)

Jak się bronić przed planetoidą? Czescy naukowcy proponują duży magnes

Są różne koncepcje tzw. obrony planetarnej, czyli metod obrony przed planetoidami, gdyby któraś miała uderzyć w Ziemię. Autorem analiz pomysłu związanego z magnesami jest Gunther Kletetschka z University of Alaska w Fairbanks w USA oraz Uniwersytetu Karola w Pradze. W swojej pracy rozważa możliwości zmiany prędkości orbitalnej planetoidy przy użyciu metody elektromagnetycznej.

Do rozważań autor wytypował planetoidę 2024 YR4, której prawdopodobieństwo uderzenia w Księżyc 22 grudnia 2032 roku wstępnie oceniano na kilka procent, potem jednak je wykluczono. Obiekt ma około 53-67 metrów średnicy i należy do planetoid klasy S, czyli posiadających w swoim składzie krzem i krzemiany. Jest to druga pod względem liczebności grupa planetoid (około 17 proc. populacji). Mają skład podobny do meteorytów zwanych chondrytami, które prawdopodobnie pochodzą od tych właśnie planetoid.

Rozważana jest koncepcja nazwana Non-contact Orbital Velocity Adjustment (NOVA), czyli bezkontaktowy sposób sterowania prędkością orbitalną w celu obrony przed groźnymi planetoidami. Pomysł polega na wykorzystaniu oddziaływania elektromagnetycznego, a dokładniej - podatności magnetycznej minerałów zawierających żelazo, które są obecne w asteroidach klasy S.

Tomograf komputerowy w kosmosie. Magnetyczna tarcza pomoże ochronić Ziemię przez planetoidą?

Statek kosmiczny NOVA o masie od 1 do 2 ton mógłby posiadać cewkę nadprzewodzącą o średnicy 20 metrów, która wytwarzałaby pole magnetyczne o indukcji 1 tesli. Taka wartość jest dużo większa niż ziemskie pole magnetyczne (20 tysięcy razy), potrafi nawet wyrywać małe metalowe przedmioty z ręki. W medycynie w rezonansie magnetycznym tomografy pracują na poziomie 1,5 lub 3 tesli.

W proponowanej metodzie sonda musiałaby unosić się nad powierzchnią na wysokości na przykład 10 lub 20 metrów. Małe planetoidy, w tym te klasy S, są raczej grawitacyjnie związanymi stertami gruzu, aniżeli litą skałą. Można by więc też rozważać wyciąganie siłą elektromagnetyczną elementów z planetoidy i ich wyrzucanie.

Aby planetoida 2024 YR4, celująca w Księżyc, przeleciała obok niego w odległości 10 tysięcy kilometrów, trzeba by tą metodą zmienić jej prędkość orbitalną o 0,55 milimetra na sekundę na trzy lata przed przewidywanym uderzeniem.

Magnesem w planetoidę? To trudne, ale pierwsze próby trwają

Zaletami takiego sposobu obrony przed planetoidą jest zachowanie integralności planetoidy niezależnie od jej struktury oraz możliwość dostosowywania oddziaływania w trakcie operacji. Z kolei do wad należy konieczność długotrwałego działania sondy w bardzo bliskiej odległości od planetoidy (co jest trudne i ryzykowne), duże zapotrzebowanie na energię, aby działała cewka nadprzewodząca, a także brak wiedzy z wyprzedzeniem jaka jest podatność planetoidy na takie magnetyczne oddziaływanie.

Opisaną koncepcję przedstawiono podczas konferencji Towarzystwa Księżycowego i Planetarnego w Teksasie w USA. Zalążki tego rodzaju technologii są już testowane w symulacjach teoretycznych, a nawet w eksperymentach laboratoryjnych. Magnesy mogą być przydatne w kosmosie nie tylko do obrony przed planetoidami, ale też na przykład do dokowania małych satelitów do innych statków kosmicznych


Czytaj także: 

Źródło: Polskie Radio/PAP/mbl

Polecane

Wróć do strony głównej