Nauka właśnie potwierdziła "Armagedon". Tak można uratować Ziemię

Najnowsze symulacje sugerują, że detonacja ładunku jądrowego w pobliżu nadlatującej asteroidy mogłaby skutecznie zmienić jej tor i uchronić Ziemię przed katastrofą. Badania naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazują, że scenariusz filmu "Armagedon" może okazać się bliższy nauce, niż się początkowo wydawało.

2026-02-04, 16:38

Nauka właśnie potwierdziła "Armagedon". Tak można uratować Ziemię
Kadr z filmu "Armagedon" w reżyserii Michaela Baya . Foto: Touchstone Pictures / Jerry Bruc/Collection Christophel/East New
Czytaj także:

Przełomowe badanie nad walką z asteroidami. Broń jądrowa odpowiedzią

Badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego wraz z start-upem zajmującym się odchylaniem torów jądrowych, Outer Solar System Company (OuSoCo), wykorzystali nowatorskie symulacje oraz eksperymentalne badania próbek meteorytów, by lepiej zrozumieć, jak materiały asteroidalne reagują na pobliskie detonacje.

Okazało się, że pod wpływem silnego uderzenia struktura ciała niebieskiego może się wzmocnić i lepiej rozpraszać energię, niż przewidywały wcześniejsze modele. To odkrycie jest kluczowe, ponieważ sugeruje, że wybuch jądrowy nie musiałby rozbić asteroidy na niebezpieczne dla Ziemi fragmenty. Okazuje się, że zmiana jej trajektorii może nastąpić bez rozbijania jej na tysiące kawałków. 

Kinetyczne impaktory. Sprawdzają się przy małych obiektach 

Tradycyjne koncepcje obrony planety zakładają użycie kinetycznych impaktorów, czyli sond kosmicznych, które uderzają w asteroidę, by zepchnąć ją z kursu. Mechanizm ten zastosowano w misji NASA DART, która w 2022 roku z powodzeniem zmieniła trajektorię małego ciała niebieskiego.

W przypadku dużych zagrożeń technika ta może nie wystarczyć, jako że impaktory działają na ciała niebieskie o średnicy nie większej niż 1 kilometr. Dodatkowo, prawdopodobieństwo sukcesu maleje, gdy złapanie ich na kurs kolizyjny z Ziemią następuje z niewielkim wyprzedzeniem.

Film "Armagedon" w praktyce. Detonacja zmieniłaby kurs 

Proponowana metoda częściowo przypomina sceny z kultowego filmu sci-fi pt. "Armagedon". Różnica między propozycją naukowców, a wyobrażeniem Michaela Baya polega na miejscu detonacji. Autorzy badań sugerują, że detonacja ładunku jądrowego odbyłaby się w pobliżu, a nie wewnątrz asteroidy. Naukowcy twierdzą, że impuls promieniowania odparowałby część jej powierzchni i w ten sposób odepchnąłby obiekt od kursu kolizyjnego.

Autorzy badania opublikowanego w czasopiśmie "Nature Communications" podkreślają, że choć ich symulacje pokazują możliwości takiego rozwiązania, w praktyce wymagałoby niezwykle dokładnych danych o składzie i strukturze asteroidy oraz bardzo krótkiego czasu reakcji. Bez takich informacji nawet dobrze zaplanowana detonacja mogłaby nie przynieść oczekiwanego efektu. Metoda wymaga dalszych badań, lecz rzuca nowe światło na walkę z planetoidami. 

Czytaj także: 

Źródła: Polskie Radio/ Science Alert/ JL 

Polecane

Wróć do strony głównej