Zastrzelili ogromnego krokodyla. W brzuchu skrywał makabryczną prawdę
Policja w Republice Południowej Afryki dokonała makabrycznego odkrycia. Z brzucha jednego z krokodyli wydobyto ludzkie szczątki, które - jak się podejrzewa - należą do właściciela hotelu zaginionego w ubiegłym tygodniu. Poszukiwania mężczyzny przerodziły się w spektakularną i niezwykle niebezpieczną operację policji.
2026-05-05, 15:35
RPA. Mężczyzna został pożarty przez krokodyla
Jak informuje portal News24, samochód mężczyzny utknął w zeszłym tygodniu podczas próby przejazdu przez niski most na rzece Komati, w północno-wschodniej części kraju. Kiedy policja dotarła na miejsce, pojazd był pusty. Od początku podejrzewano najgorszy scenariusz - że kierowca mógł paść ofiarą dzikich zwierząt, w tym krokodyli.
Do akcji poszukiwawczej zaangażowano drony i helikoptery. To właśnie z powietrza zauważono niewielką wyspę, na której wygrzewało się kilka krokodyli. Jak relacjonował Johan "Pottie" Potgieter, dowódca policyjnego oddziału nurków, jedno ze zwierząt od razu wzbudziło podejrzenia.
- Z doświadczenia wiedzieliśmy, że jeden z nich niedawno jadł. Miał wyraźnie pełny brzuch i, mimo hałasu dronów oraz śmigłowca, nie poruszał się ani nie próbował zejść do wody - powiedział.
Policjant opuszczony na linie do rzeki pełnej krokodyli
Podejrzewany krokodyl został zastrzelony, a następnie rozpoczęto operację jego wydobycia. Mimo że zwierzę było martwe, akcja wciąż wiązała się z ogromnym ryzykiem. Kapitan Potgieter został opuszczony na linie wprost do rzeki, by wydobyć ciało gada.
Ogromny krokodyl - mierzący 4,5 metra długości i ważący około 500 kilogramów - został przymocowany do liny, na której policjant razem z krokodylem zostali wyciągnięci z wody. Następnie gada przetransportowano samolotem do pobliskiego Parku Narodowego Krugera.
Tam dokonano przełomowego odkrycia. W jelitach zwierzęcia znaleziono ludzkie szczątki. Oprócz fragmentów ciała natrafiono także na sześć różnych rodzajów butów. - To może sugerować, że krokodyl miał więcej ofiar, ale nie musi tak być. Te zwierzęta połykają wszystko, co znajdą - wyjaśnił Potgieter.
Obecnie prowadzone są badania DNA, które mają ostatecznie potwierdzić, czy odnalezione szczątki należą do zaginionego właściciela hotelu.
Czytaj także:
- Tatry: rośnie ryzyko spotkania z niedźwiedziem. "Ucieczka to zły pomysł"
- Hantawirus na statku wycieczkowym. WHO: mógł zostać zawleczony
Źródła: BBC/News24.com