Alarm po pożarze w Czarnobylu. Aparatura wykryła wzrost promieniowania

Wielodniowa walka z ogniem w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej dobiegła końca. W miejscu pożaru, który objął 1,2 tys. hektarów, aparatura wykryła podwyższony poziom promieniowania. Eksperci ocenili, czy jest on groźny dla ludzi i środowiska.

2026-05-12, 18:20

Alarm po pożarze w Czarnobylu. Aparatura wykryła wzrost promieniowania
Pożar w rejonie Czarnobyla. Foto: Associated Press/East News/UKRAINIAN EMERGENCY SERVICE PRESS OFFICE

Pożar lasów wokół Czarnobyla - co wykryły czujniki?

Strażacy ugasili pożar, który w ubiegłym tygodniu wybuchł w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej. Ogień trawił obszary tzw. strefy 30-kilometrowej, będącej buforem dla najbardziej skażonych terenów bezpośrednio przylegających do elektrowni. W akcji gaśniczej brało udział 374 strażaków, a tło promieniowania w rejonie pożaru utrzymywało się na poziomie od 0,19 do 0,35 mikrosiwertów na godzinę, co mieści się w dopuszczalnych normach.

Na poniższej mapie widać, że w rejonie Prypeci promieniowanie wynosiło we wtorek miejscami nawet ponad 5 tys. nanosiwertów na godzinę. To poziom wyraźnie podwyższony względem naturalnego tła promieniowania, ale nie jest to dawka bezpośrednio zagrażająca życiu przy krótkotrwałej ekspozycji.

Mapa poziomu promieniowania w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia Mapa poziomu promieniowania w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia (Źródło: saveecobot.com)

Specjaliści z Państwowego Inspektoratu Dozoru Jądrowego Ukrainy pobrali próbki powietrza w bezpośrednim sąsiedztwie ognia (30-150 metrów od płonących lasów). Wyniki wykazały obecność izotopu Cezu-137 na poziomie 680 μBq/m3 (mikrobekereli na metr sześcienny). Choć wartość ta przekracza lokalne wskaźniki kontrolne dla terenu Strefy, eksperci podkreślają, że wynika to z naturalnego procesu spalania biomasy, w której przez lata gromadziły się radionuklidy.

Cez-137 w powietrzu: gdzie kończy się bezpieczeństwo?

Kluczowym pytaniem w obliczu pożarów w "Zonie" jest ryzyko tzw. wtórnego skażenia. Radionuklidy uwalniają się do atmosfery w formie aerozoli wraz z dymem. Jednak, jak wskazują ukraińskie normy bezpieczeństwa radiologicznego, dopuszczalne stężenie Cezu-137 (137Cs) w powietrzu wynosi 0,8 Bq/m3. Zmierzona wartość 0,00068 Bq/m3 jest zatem ponad tysiąckrotnie niższa od poziomu alarmowego.

Cez-137 to produkt rozszczepienia uranu i plutonu. Według oficjalnych wytycznych m.in. Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) oraz polskich regulacji (np. Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie dawek granicznych), kluczowym wskaźnikiem jest dawka skuteczna dla ludności, która nie może przekraczać 1 mSv (milisjiwerta) na rok.

Stężenia odnotowane w Czarnobylu (rzędu mikrobekereli) są dawkami śladowymi. Aby doszło do realnego zagrożenia zdrowia (np. choroby popromiennej), człowiek musiałby być narażony na dawki liczone w siwertach (Sv), czyli miliardy razy większe niż te rejestrowane podczas obecnych pożarów. Co istotne, w próbkach nie wykryto innych groźnych pierwiastków, takich jak stront (90Sr) czy pluton (238Pu). Potwierdza to tezę, że ogień nie dotarł do najbardziej skażonej strefy 10-kilometrowej ani do składowisk odpadów radioaktywnych.

Sytuacja w Polsce: PAA uspokaja obywateli

Państwowa Agencja Atomistyki (PAA) wydała oficjalny komunikat, w którym jednoznacznie stwierdza, że aparatura pomiarowa w Polsce nie odnotowała żadnych niepokojących wskazań. Obecnie na terenie RP nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi oraz dla środowiska.

PAA stale monitoruje sytuację radiacyjną w kraju za pomocą systemu stacji wczesnego wykrywania skażeń promieniotwórczych. Nawet w przypadku rekordowych pożarów z 2020 roku, które były znacznie większe od obecnych, poziom radionuklidów w Polsce pozostawał bez wpływu na zdrowie publiczne.

Czytaj także:

Źródła: PolskieRadio24.pl/nfront.org.ua/Państwowa Agencja Atomistyki

Polecane

Wróć do strony głównej