Szpiedzy Łukaszenki w Polsce. Wyciekły tajne informacje

BELPOL, stowarzyszenie byłych oficerów białoruskich służb bezpieczeństwa, twierdzi, że zdobyło dokumenty potwierdzające istnienie rozległej siatki szpiegowskiej działającej za granicą pod przykrywką dyplomatyczną. Według organizacji Białoruś utrzymuje co najmniej 100 agentów w ponad 40 krajach, w tym w Polsce, a osoby te są często przenoszone między placówkami. BELPOL ostrzega też przed szpiegami bez immunitetu dyplomatycznego. Znane przykłady to były wiceszef mołdawskiego wywiadu czy taksówkarz, który wrócił na Białoruś w ramach wymiany "pięciu za pięciu".

2026-05-23, 06:30

Szpiedzy Łukaszenki w Polsce. Wyciekły tajne informacje
Ćwiczenia KGB w Mińsku. Zdjęcie archiwalne. Foto: PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

Nie dyplomaci, a szpiedzy

Białoruskie niezależne stowarzyszenie byłych śledczych BELPOL opublikowało na swoim kanale na portalu YouTube rezultaty pierwszej części śledztwa na temat białoruskich szpiegów. Większość danych jest nowa: materiały dotyczą lat 2024-2025. Śledczy mają także informacje na temat lat poprzednich. Wynika z nich, że niektórzy szpiedzy przemieszczają się z państwa do państwa. Nie wszystkie informacje są podawane publicznie, bo niektóre dane BELPOL przekazuje odpowiednim instytucjom państw, których one dotyczą. Kolejne materiały są wciąż opracowywane.

"Szpiegostwo w państwach obcych prowadzą Zarząd Wywiadu Zagranicznego centralnego aparatu KGB i Główny Zarząd Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych (GRU)"  informują śledczy BELPOL.

BELPOL wskazuje, kim są lub byli szpiedzy Alaksandra Łukaszenki w takich państwach jak Ukraina, Polska, USA, Austria, Belgia, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Łotwa, Litwa, Serbia, Francja, Czechy, Szwajcaria, Szwecja i Estonia. Podaje także nazwiska i zdjęcia tych osób, wskazując, że często zmieniają one obszar swojej działalności.

Trzy kategorie szpiegów

Z dokumentów BELPOL wynika, że szpiedzy udający dyplomatów dzielą się na trzy kategorie. To po pierwsze osoby mające immunitet dyplomatyczny i bezpośrednio zaangażowane w szpiegostwo, rekrutację agentów i inne działania. Po drugie to kurierzy dyplomatyczni, którzy przewożą dokumenty, nośniki informacji, sprzęt specjalistyczny i inne przesyłki z Białorusi do placówek dyplomatycznych i z powrotem. Po trzecie to oficerowie zajmujący się szyframi.

Wśród zadań, które wypełniają te osoby, jest też lobbowanie na rzecz Alaksandra Łukaszenki, zniesienia sankcji, dezinformacja, infiltracja i dyskredytacja opozycji białoruskiej.

Wskazano, że szpiedzy KGB pod przykrywką dyplomatów zajmują głównie stanowiska pierwszego i drugiego sekretarza, doradców (to najczęściej) i starszych doradców w ambasadach.

Natomiast pracownicy białoruskiego GRU pod przykrywką dyplomatyczną w większości przypadków zajmują stanowiska attaché obrony i asystenta attaché wojskowego. Czasem jednak mogą zajmować inne tajne stanowiska, które w żaden sposób nie są związane z attaché wojskowym  donosi BELPOL

Z kolei w strukturze białoruskiego MSZ przedstawiciele służb specjalnych są na stałe skupieni w Departamencie Bezpieczeństwa Dyplomatycznego  czytamy. Jak wskazuje BELPOL szefem tego departamentu jest (lub był od niedawna) Wsiewołod Głuszkow, pochodzący z miasta Wilejka. Wyjeżdżał on w delegacje m.in. do Polski, na Litwę, Łotwę, do Francji. Niektórzy funkcjonariusze mogą w pewnym momencie otrzymać zakaz wyjazdu za granicę - jak np. Jewgienij Stiekłow, szef działu łączności specjalnej departamentu MSZ. Wcześniej wyjeźdżał na "delegacje" do różnych krajów.

BELPOL wymienia kilkadziesiąt nazwisk

Na placówkach dyplomatycznych szpiedzy są ciałem obcym - nie mają żadnej historii w dyplomacji. Jednak obecnie wtapiają się w tło, bo około połowy pracowników MSZ Białorusi to obecnie osoby przypadkowe, bez karier dyplomatycznych - wskazuje BELPOL. Dodaje, że zawsze szef misji wie, które osoby przysłało do niego KGB i GRU. A także musi okazywać im wsparcie.

BELPOL wskazuje m.in. na kilka osób z Warszawy i Białej Podlaskiej, które według jego źródeł zajmowały się działalnością szpiegowską pod przykryciem dyplomatycznym w różnych krajach, w tym w Polsce. W przypadku Polski wymienia osoby z Warszawy i z Białej Podlaskiej. Niektóre z tych osób mogą być na emeryturze lub zostały już przeniesione do innych państw. Z kolei do Polski mogli trafić szpiedzy, działający wcześniej w innych państwach.

Szpiegom na różne sposoby mogą pomagać żony, na przykład prowadząc obserwację - zauważa BELPOL. Oprócz tego na Zachodzie działają białoruscy szpiedzy, którzy nie mają dyplomatycznej ochrony i których trudniej wykryć. To osoby pracujące w firmach białoruskich, prowadzące działalność kulturalną. Mogą to być emigranci, np. ekonomiczni. Taką osobą, według Radia Swoboda, był Uładzimir N., który pracował w Białymstoku jako taksówkarz, a śledził osoby objęte ochroną międzynarodową. Włączył się nawet do nieistniejącego już projektu Pospolite Ruszenie opozycyjnych sił zbrojnych, krytykowanego przez Mińsk. Według Radia Swoboda, wydano go na Białoruś podczas wymiany pięciu na pięciu, gdy Polsce został przekazany Andrzej Poczobut.

Białorusini mieli też szpiegów w Ukrainie, gdzie ci działali również w interesie Rosji. Inwazja Rosji na Ukrainę odbyła się także z terytorium Białorusi. Gdy w marcu 2022 roku wszyscy pracownicy ambasady Białorusi opuszczali Ukrainę, ukraińscy strażnicy graniczni mieli dla nich na pożegnanie 30 srebrników.

Mapa szpiegów. Źródlo: BelPol Mapa szpiegów. Źródło: BelPol

Przypadek byłego zastępcy szefa służb specjalnych

28 kwietnia tego roku, w ramach wymiany między Białorusią a Polską, stronie białoruskiej został przekazany były wiceszef służby wywiadowczej Mołdawii, Alaxandru Balan. 

Mężczyzna był zastępcą szefa służb specjalnych w latach 2016–2018. 20 lat pracował w mołdawskich organach ścigania. Twierdził, że tworzył tam projekty o historycznym znaczeniu. Miał obywatelstwo Mołdawii i Rumunii. Po odejściu ze służby działał jako ekspert, organizował konferencje. Według Radia Swoboda krytykował mołdawskie służby specjalne za mało zdecydowane działanie względem Rosji. Rumuńska strona internetowa Digi24.ro i portal Radio Swoboda piszą, że Balan kontaktował się z białoruskim oficerem KGB Władimirem Warażbitowem i co najmniej trzema innymi. Warażbitow, jak czytamy, pracował także ze wspomnianym wyżej domniemanym białoruskim szpiegiem w Polsce, Uładzisławem N.. Rumuńskie służby twierdzą, że zdrajca Balan i Bałorusini komunikowali się bez wysyłania maili, co utrudniało śledztwo.

Polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w wydanym w maju raporcie wskazała, że w latach 2024-2025 prowadzono ponad 60 postępowań przygotowawczych (śledztw) dotyczących przestępstwa szpiegostwa, z czego aż 48 zainicjowano w 2025 roku. W sprawach prowadzonych od 2022 roku statusem podejrzanego objęte zostało 91 osób. ABW postawił zarzuty z art. 130 Kodeksu karnego (szpiegostwo) 82 osobom, z czego 62 zostały zatrzymane.

W Polsce w lutym 2026 roku w budynku MON zatrzymano 60-letniego Władysława P., podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji i Białorusi. Śledztwo prowadzi w tym przypadku Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

Czytaj także:

Źródło: BELPOL/digi.ro/Radio Swoboda/Pozirk

Polecane

Wróć do strony głównej