more_horiz
Wiadomości

Ukraina wejdzie do NATO? Blinken: popieramy politykę otwartych drzwi

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2022 19:01
W piątek amerykański sekretarz stanu Antony Blinken oznajmił, że USA "pociągną do odpowiedzialności każdą osobę, podmiot i kraj, który politycznie lub gospodarczo wesprze próby aneksji ukraińskiego terytorium przez prezydenta Putina". Dodał, że Ukraina ma pełne prawo, by odbić swoje terytorium.
Antony Blinken: nasze stanowisko ws. członkostwa Ukrainy w NATO pozostaje bez zmian.
Antony Blinken: nasze stanowisko ws. członkostwa Ukrainy w NATO pozostaje bez zmian.Foto: Shutterstock.com/Alexandros Michailidis

- Pociągniemy do odpowiedzialności jakiekolwiek osoby, podmioty, czy kraje, które dadzą polityczne lub gospodarcze wsparcie dla nielegalnych prób prezydenta Putina, by zmienić status ukraińskiego terytorium - powiedział Blinken podczas konferencji prasowej po spotkaniu z szefową MSZ Kanady Melanie Joly.

Szef amerykańskiej dyplomacji zaznaczył, że państwa trzecie wspierające Rosję będą narażone na sankcje i zapowiedział, że USA nigdy nie uznają rzekomej aneksji ukraińskiego terytorium.

- Ukraina ma każde prawo, by bronić swojej ziemi, swojego narodu i by odbić terytorium, które Rosja jej zagarnęła - dodał.

Czytaj także:

Ukraina w NATO

Antony Blinken zaznaczył, że stanowisko USA ws. członkostwa Ukrainy w NATO pozostaje bez zmian. - Popieramy politykę otwartych drzwi - oznajmił. 

- Nasze stanowisko pozostaje jasne. I jest takie samo, jak było. Silnie popieramy politykę otwartych drzwi NATO, popieramy dołączanie krajów, które chcą dołączyć i które wzmocnią zdolności NATO. Istnieje ku temu proces. I państwa nadal będą podążać za tym procesem - powiedział Blinken podczas konferencji. Odpowiedział w ten sposób na zapowiedź złożenia przez Ukrainę wniosku o akcesję do NATO.

Joly również stwierdziła, że stanowisko Kanady się nie zmieniło i że zawsze była za wstąpieniem Ukrainy do Sojuszu.

Posłuchaj
00:23 11968870_2.mp3 Ukraina wnioskuje o wstąpienie do NATO (IAR)

ZOBACZ TAKŻE: wiceszef Marcin Przydacz w PR24


IAR/PAP/jb/j

Zobacz także

Zobacz także