more_horiz
Wiadomości

Protesty w Chinach wpływają na decyzje władz? Pekin zapowiada luzowanie polityki "zero covid"

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2022 11:02
Pekin sygnalizuje zamiar "optymalizacji" polityki "zero covid" po tym, jak Chińczycy zaczęli protestować przeciw surowym restrykcjom i lockdownami. Odpowiedzialna za walkę z pandemią wicepremier Sun Chunlan wezwała do tego, by dostosować środki do słabnącej zjadliwości koronawirusa.
Polityka zero covid i wynikające z niej ograniczenia irytują mieszkańców Chin
Polityka "zero covid" i wynikające z niej ograniczenia irytują mieszkańców ChinFoto: THOMAS PETER / Reuters / Forum

Biorąc pod uwagę "obniżoną patogeniczność (wariantu) Omikron, popularyzację szczepień i zgromadzone doświadczenie", zapobieganie pandemii w Chinach stoi w obliczu "nowych warunków i zadań" – podała państwowa agencja prasowa Xinhua po spotkaniu Sun z ekspertami.

W opublikowanym w środę wieczorem komunikacie nie wspomniano o strategii "dynamicznego zerowania" ognisk zakażeń, jak władze nazywają swoją politykę walki z pandemią, w ramach której dążą do całkowitej eliminacji koronawirusa z kraju. Sun podkreśliła jednak, że rząd "zawsze stawia życie i bezpieczeństwo ludzi na pierwszym miejscu".

Agencja Reutera podała w czwartek, powołując się na dwa anonimowe źródła zapoznane ze sprawą, że władze zamierzają wkrótce umożliwić niektórym osobom zakażonym odbywanie kwarantanny w domach, a nie w szpitalach czy rządowych izolatoriach. Miałoby to dotyczyć m.in. ciężarnych, seniorów i cierpiących na schorzenia współistniejące.

20 zasad "optymalizacji"

Niektóre chińskie miasta zaczęły tymczasem rozluźniać restrykcje, wprowadzając w życie 20 zasad "optymalizacji" zwalczania pandemii, ogłoszonych 11 listopada przez rząd centralny w Pekinie.

W Kantonie, jednym z epicentrów największej jak dotąd fali infekcji w Chinach, nagle zwolniono w środę z lockdownów wiele zamkniętych wcześniej obszarów. W niektórych dzielnicach normalną działalność wznowiły bary i restauracje, a władze zapowiedziały powrót uczniów do szkół i zniosły obowiązek codziennych testów dla wszystkich mieszkańców.

Miejska służba zdrowia ogłosiła również, że osobom uznanym za "bliskie kontakty" zakażonych należy w miarę możliwości pozwalać na odbywanie kwarantanny w domach, a nie w rządowych izolatoriach. Obszary "wysokiego ryzyka" mają być wyznaczane precyzyjnie i zasadniczo obejmować pojedyncze budynki.

Czytaj więcej:

"Wiele osób myśli, że ludzie będą umierać jak w Wuhanie"

W środę w dzielnicy Haizhu w Kantonie, gdzie obowiązywały najsurowsze ograniczenia, część mieszkańców świętowała zwolnienie z lockdownu fajerwerkami. Jednak wielu innych po ogłoszonym nagle luzowaniu obostrzeń obawia się wirusa.

- Szczególnie ludzie starsi i mieszkańcy wsi. W naszej społeczności ludzie nie ważą się dzisiaj wychodzić - powiedział PAP jeden z mieszkańców dzielnicy. Według niego wielu nie chce posyłać dzieci do szkół, mimo wznowienia lekcji w klasach, a niektórzy odwołują planowane wydarzenia, takie jak śluby, w obawie przed zakażeniem.

Jego zdaniem obecny strach wynika z tego, że chińskie władze dotąd ostrzegały obywateli przed koronawirusem. - Wiele osób myśli, że ludzie będą umierać jak w Wuhanie w 2020 roku - ocenił rozmówca PAP, odnosząc się do pierwszego wykrytego ogniska pandemii COVID-19 w mieście Wuhan w środkowych Chinach.

Demonstracje w wielu miastach

Sygnały łagodzenia polityki "zero covid" i rozluźnienie restrykcji w Kantonie nastąpiły po serii demonstracji przeciwko lockdownom w wielu miastach kraju. W weekend takie manifestacje odbywały się w Pekinie, Szanghaju, Wuhanie, Chengdu i innych metropoliach. W Kantonie w ostatnich tygodniach również dochodziło do protestów i starć z policją.

Polityka "zero covid" i wynikające z niej ograniczenia irytują mieszkańców i uderzają w działalność gospodarczą, osłabiając wzrost i podnosząc bezrobocie, szczególnie wśród osób młodych. Chińscy badacze oceniali jednak, że strategia władz pomaga zapobiegać milionom potencjalnych zakażeń i zgonów na COVID-19.

ms/PAP

Zobacz także

Zobacz także