Niemcy będą zwalczać prawicowy ekstremizm

2011-11-18, 21:26

Niemcy będą zwalczać prawicowy ekstremizm
. Foto: (fot. Vanis/Wikimedia Commons)

W Niemczech powstanie niebawem centrum obrony przed prawicowym ekstremizmem - zapowiedział niemiecki minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich.

Władze w Berlinie chcą też zbadać możliwość delegalizacji skrajnie prawicowej partii NPD. Plany te są reakcją na wykrycie neonazistowskiej grupy terrorystycznej, odpowiedzialnej za zamordowanie dziewięciu imigrantów i policjantki w latach 2000-2007.

Kontrwywiad nie zdołał zlikwidować Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU), chociaż jego członkowie już pod koniec lat 90. byli pod obserwacją policji. Urząd Ochrony Konstytucji od dawna werbuje informatorów w organizacjach skrajnej prawicy w Niemczech.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

W piątek w Berlinie szefowie federalnych resortów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości spotkali się z ministrami krajów związkowych oraz szefami kontrwywiadu, policji i prokuratury federalnej, by wyciągnąć konsekwencje ze sprawy neonazistowskiej grupy z Zwickau.

Ochrona demokracji

- Miały tu miejsce niedociągnięcia i brakowało informacji - przyznał Friedrich na konferencji prasowej. - Z całych sił musimy wystąpić przeciw skrajnie prawicowej przemocy i chronić demokrację - dodał. - Uczynimy wszystko, aby ci, którzy dziś mogą czuć się zagrożeni, nie musieli się bać.

Aby w przyszłości uniknąć podobnych błędów, niemieckie władze zamierzają zastanowić się nad lepszą koordynacją współpracy policji i kontrwywiadu na szczeblu federalnym i krajów związkowych, które miałyby współdziałać w ramach centrum obrony przed prawicowym ekstremizmem. Powstać ma również baza wymiany informacji dotyczących środowisk skrajnie prawicowych, wzorowana na istniejącej bazie danych o radykałach islamskich.

Kolejnym krokiem ma być zbadanie możliwości delegalizacji skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD). - Nie wolno jednak dopuścić do tego, by kolejna próba delegalizacji NPD zakończyła się niepowodzeniem ze względu na wątpliwości konstytucyjne - zastrzegła minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger.

W 2003 roku trybunał konstytucyjny zablokował wniosek o zakaz działalności skrajnie prawicowej partii, gdy okazało się, że część materiału dowodowego przeciwko NPD pochodziła od informatorów Urzędu Ochrony Konstytucji.

Według Friedricha warunkiem delegalizacji NPD byłoby wycofanie informatorów kontrwywiadu z jej szeregów, co jednak - jak ocenił - nie wchodzi w grę. - Potrzebujemy tych informatorów. Od 1992 roku zakazano w Niemczech działalności 10 skrajnie prawicowych organizacji, co byłoby niemożliwe bez informacji pozyskanych od agentów kontrwywiadu - powiedział.

Grzechy prawicy

Leutheusser-Schnarrenberger zapowiedziała, że niemiecka policja zbada, czy niewyjaśnione do dziś inne przestępstwa mogły mieć podłoże skrajnie prawicowe. Według prokuratora generalnego Haralda Range śledztwo w sprawie Narodowosocjalistycznego Podziemia co dzień przynosi nowe fakty. Policja podejrzewa kolejne dwie osoby o związek z grupą z Zwickau, jednak na razie nie przesądza, czy Narodowosocjalistyczne Podziemie było większą organizacją terrorystyczną.

Istnienie grupy, złożonej z dwóch mężczyzn i kobiety, wyszło na jaw przypadkiem. 4 listopada jej członkowie Uwe Boehnhardt i Uwe Mundlos popełnili samobójstwo, bojąc się schwytania po napadzie na bank w Eisenach. Ich wspólniczka Beate Zschaepe sama zgłosiła się na policję, a w domu w Zwickau, gdzie mieszkała trójka przestępców, wybuchła bomba.

W ruinach policja znalazła broń, a także gotowe do wysłania płyty DVD z 15-minutowym filmem Narodowosocjalistycznego Podziemia. W nagraniu członkowie gangu oznajmili, że stanowią "narodową sieć towarzyszy, którym przyświeca zasada: czyny zamiast słów", i przyznali się do serii zamachów na imigrantów. Beate Zschaepe jak dotąd milczy.

sm

Polecane

Wróć do strony głównej