Australijczycy – świetnie bawiący się w czasie przerw z polskim kibicami - postawili wicemistrzom świata trudne warunki. Wygrali długą pierwszą partię, w której prowadzili 22:19, jednak potem nie wykorzystali siedmiu piłek setowych.
W kolejnych dwóch setach niespodzianek nie było i górą byli "Canarinhos". W czwartym prowadzili 12:4, a po chwili zrobiło się 13:12, po czterech kolejnych asach serwisowych Samuela Walkera. Australijczycy niesieni dopingiem polskich kibiców wygrali 29:27 i konieczny był tie–break. Po wyrównanej walce wygrali Brazylijczycy.
Było to starcie drużyn prowadzonych przez dwóch szkoleniowców pracujących na co dzień w polskiej ekstraklasie.
Brazylijczykami kierował Marcelo Fronckowiak, zastępujący zawieszonego przez światową federację (FIVB) na pięć spotkań Renana Dal Zotto. Fronckowiak jest asystentem selekcjonera, ale i szkoleniowcem Cuprum Lubin. Dal Zotto został ukarany za zachowanie podczas meczu z Rosją na ubiegłorocznych MŚ, kiedy rzucił drugą piłkę na boisko. Przyleciał z ekipą do Katowic, wziął udział w czwartkowym spotkaniu medialnym, a dzień później dotarła do niego informacja o zawieszeniu. W efekcie musiał się zadowolić obserwacją gry swojej drużyny z trybun Spodka.
Selekcjonerem Australijczyków jest z kolei Mark Lebedew, który w minionym sezonie doprowadził Aluron Virtu Wartę Zawiercie do czwartego miejsca w PlusLidze.
W sezonie zasadniczym ekstraklasy dwukrotnie lepszy był zespół Lebedewa, tym razem z wygranej cieszył się Fronckowiak.
O godz. 17 Polacy rozpoczeli mecz z zespołem USA.
W piątek, na początek turnieju, Brazylia pokonała USA 3:0, a Polska wygrała z Australią 3:1.
ah