"Przed przyjazdem do Katalonii byłem jak maszyna, tutaj jestem bardziej człowiekiem"
Robert Lewandowski strzelił dwie bramki i dołożył asystę w pierwszych czterech meczach La Liga, lecz jego forma spotyka się z krytyką. 35 lat na karku robi swoje, jednak kapitan Biało-Czerwonych nie bierze pod uwagę przenosin do Arabii Saudyjskiej lub MLS.
- Nawet o nich nie myślę. Jestem bardzo szczęśliwy w Barcelonie. Zarówno na boisku, jak i w poza nim. Moja rodzina dobrze się tu czuję. Przed przyjazdem do Katalonii byłem jak maszyna, tutaj jestem bardziej człowiekiem - przyznał w rozmowie ze Sport.Bild.
"Lewy" nie ukrywa, że wcześniej rozważał grę w USA.
- Jeszcze przed pandemią myślałem o tym, by przenieść się do USA. Teraz zmieniłem jednak zdanie. Po tym, jak trafiłem do Barcelony, trudno mi sobie wyobrazić, bym zagrał jeszcze w Stanach Zjednoczonych - zaznaczył.
Robert Lewandowski podpisał z Barceloną kontrakt, który obowiązuje do czerwca 2026 roku. Jak się jednak okazuje, w umowie została zawarta nietypowa klauzula, która może przedwcześnie zakończyć przygodę napastnika reprezentacji Polski w drużynie "Blaugrany".
- Mój kontrakt w Barcelonie obowiązuje jeszcze przez trzy lata i ma opcję przedłużenia - powiedział "Lewy".
Drużyna priorytetem. "To moje ostatnie dwa, trzy lata w piłce"
W Bayernie polski napastnik pobił wiele rekordów. W Barcelonie skupia się jednak przede wszystkim na wynikach drużyny.
- Nie zamierzam szaleńczo bić się o kolejne osiągnięcia. Najważniejsze są dla mnie wyniki drużyny i radość, jaką czerpię z gry. Chcę po prostu zapamiętać jak najwięcej. By móc potem wspominać każdy dobry moment i każde zwycięstwo - przyznał.
35-letni napastnik zdaje sobie sprawę, że zbliża się koniec jego kariery.
- To moje ostatnie dwa, trzy lata w piłce i chce się nimi nacieszyć. Nie zrozumcie mnie jednak źle. Cały czas chce zdobywać jak najwięcej goli i wygrywać jak najwięcej trofeów. Po prostu nie jestem już tak uparty jak kiedyś - podkreślił.
Czytaj także:
JK/Sport.Bild