Hurkacz nie chciał niczego złego. Bergs najadł się strachu

Na samym początku meczu 1. rundy Australian Open, w którym Hubert Hurkacz zmierzył się z Belgiem Zizou Bergsem, doszło do nietypowej sytuacji. Choć Polak nie miał złych intencji, jego rywal wyraźnie się przestraszył. Co się stało w Melbourne? 

2026-01-20, 08:32

Hurkacz nie chciał niczego złego. Bergs najadł się strachu
Dynamiczne zagranie Hurkacza w Australian Open. Foto: Eurosport
Czytaj więcej:

Zagranie Huberta Hurkacza przestraszyło Bergsa 

Hubert Hurkacz powraca do gry po problemach zdrowotnych. Po kontuzji Polaka nie ma już najmniejszego śladu, a moc Wrocławianina poczuł jego pierwszy rywal w Australian Open.

Na samym początku meczu 1. rundy Hubert Hurkacz popisał się bardzo dynamicznym serwisem. Zizou Bergs zareagował na potężne podanie i jakimś cudem zdołał je odebrać. Nasz tenisista był jednak na to przygotowany. Zasmeczował, a piłka spadła niemal pod nogi Belga, kompletnie go zaskakując.

Bergs odruchowo cofnął się, wyraźnie przestraszony nagłym tempem i kierunkiem zagrania. Choć Hurkacz nie miał absolutnie żadnych złych intencji, sytuacja wyglądała groźnie i pokazała, jak potężną bronią dysponuje Polak.

Hurkacz odbudowuje swoją pozycję w rankingu ATP, w którym obecnie zajmuje 55. miejsce. Najlepszy wynik w Australian Open osiągnął w 2024 roku, kiedy dotarł do ćwierćfinału.

Z Bergsem grał po raz pierwszy. Belg plasuje się na 45. pozycji światowego rankingu. Nigdy wcześniej nie przebrnął pierwszej rundy turnieju w Melbourne. 

Ostatecznie Hurkacz po trudnym meczu zameldował się w drugiej rundzie Australian Open. Polak pokonał  Bergsa 6:7 (6-8), 7:6 (8-6), 6:3, 6:3, zapisując się w historii polskiego tenisa. Wrocławianin stał się szóstym Biało-Czerwonym, który zagra w kolejnym etapie rywalizacji w Melbourne w 2026 roku. 

Źródło: PolskieRadio24.pl/ah

Polecane

Wróć do strony głównej