Czytaj także:
Relacja Świątek - Abramowicz na celowniku
Iga Świątek po ćwierćfinałowej porażce w Indian Wells znów znalazła się w centrum dyskusji – nie tylko ze względu na wynik, ale także emocje i to, co działo się między nią a członkami jej sztabu. W trakcie meczu z Eliną Switoliną kamery wychwyciły nerwowe reakcje Polki, a z jej boksu słychać było m.in. wskazówki i podniesione głosy Darii Abramowicz, psycholożki trzeciej tenisistki rankingu WTA.
To wystarczyło, by ponownie rozgrzać debatę o relacjach w teamie Świątek. W przestrzeni medialnej pojawiły się głosy, że granice między profesjonalizmem a bliskością mogą się zacierać. Jednocześnie sama tenisistka i jej sztab nie komentują sprawy, co tylko podsyca spekulacje. Na całą sytuację w wyważony sposób spojrzała była tenisistka Paula Kania-Choduń, która zwróciła uwagę na uniwersalny mechanizm obecny w sporcie na najwyższym poziomie.
- Iga jest perfekcjonistką, chce wygrać każdy mecz i w każdym turnieju zaprezentować się jak najlepiej. Pojawienie się takich emocji pokazuje, że jest człowiekiem. To bardzo ludzkie. To, że takie reakcje idą w stronę teamu, jest naturalne i często spotykane ponieważ ten pierwszy strzał najczęściej dostaje jedna z najbliższych osób – podkreśliła w rozmowie z TVP Sport.
Krzyki Świątek? "Najczęściej dostaje jedna z najbliższych osób"
Podobny ton przyjął Dawid Celt, który całe zamieszanie odbiera jako sztuczną burzę. Ekspert zwraca uwagę na skalę emocji towarzyszących rywalizacji.
- Bardzo duże larum zostało podniesione. Sytuacja moim zdaniem kompletnie nieadekwatna do tego, co się stało. Bardziej bym się skupił na meczu, na tym, co się działo w dwóch pierwszych spotkaniach i dlaczego w trzecim było tak, a nie inaczej. A nie do sytuacji wyrwanej z końcówki, gdy rzeczywiście u Igi było dużo stresu. Sytuacja się powtarza, ludzie w boksie, którym zależy, żeby wygrywać, też to przeżywają. Mieliśmy z czymś takim do czynienia nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni. Wiele takich sytuacji na tourze się dzieje. I to nie tylko u dziewczyn – zaznaczył w audycji Przeglądu Sportowego Onetu "Misja Sport".
Emocje, które wybuchają na korcie najczęściej kierowane są w stronę najbliższych. Niejednokrotnie w kierunku swoich ludzi krzyczał Novak Djoković czy Andy Murray. Ojciec Tsitsipasa musiał opuszczać kort podczas meczów syna ze względu na atmosferę. Podczas meczów bywa bardzo gorąco i to nie tylko ze względu na temperaturę powietrza.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah