Adam Małysz nie bał się tego przyznać. "Nie potrafię iść do celu po trupach"
Adam Małysz powoli przymierza się do ustąpienia ze stanowiska prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Legenda polskich sportów zimowych powiedziała wprost na temat tego, czego mogło zabraknąć jej w niektórych sytuacjach.
2026-04-23, 16:14
- Lavarini ogłosił skład polskich siatkarek. Brak głośnych nazwisk
- Piesiewicz nie owijał w bawełnę? Olimpijka nagle dostała przelew. "Potwierdzam"
- PZN rozbity ws. Horngachera. Małysz i zarząd już się z tym nie kryją. "Ciężko"
Tego zabrakło Małyszowi?
Wieści o tym, że Adam Małysz nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję prezesa PZN, pojawiły się w środę. Legenda skoków narciarskich ogłosiła, że po czterech latach pracy w związku nie zamierza kontynuować swojej misji. Czas podsumować dopiero nadejdzie, lecz sam działacz odkrywa coraz więcej jeśli chodzi o kulisy jego pracy. Zdradził też, co mogło być dla niego przeszkodą w niektórych działaniach.
- Na pewno nie potrafię iść do celu po trupach. To nie mój styl. Nad czym zresztą czasem ubolewam, bo ludzie z takimi umiejętnościami mają dużo łatwiej - powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty, gdy został zapytany, czy nie zabrakło mu bezczelności i wyrachowania.
Małysz nie miał wątpliwości w ocenie swojej kadencji. Zdecydowanie mówił o jej plusach i rzeczach, które udało mu się osiągnąć, gdy był prezesem PZN.
- Wybudowaliśmy istotne obiekty, zmodernizowaliśmy skocznię w Wiśle, udało się pozyskać finansowanie na małe skocznie. No i jednym z kluczowych projektów, który od podstaw był moim pomysłem, jest Akademia Lotnika. Dołożyłbym do tego inwestycje na Kubalonce, która zostanie dokończona - wymieniał były świetny skoczek.
Małysz ostrzega Tajnera
Szykujący się do ustąpienia ze stanowiska działacz pozytywnie oceniał swoje dokonania. Nie miał jednak wątpliwości co do tego, że wciąż pozostało wiele rzeczy, którymi trzeba się zająć. Ostrzegł tym samym Apoloniusza Tajnera, który w maju prawdopodobnie wróci do funkcji, którą sprawował przed laty i zastąpi Małysza na stanowisku.
- Ja przede wszystkim mam nadzieję, że Apoloniusz kontynuowałby rozpoczęte reformy. W związku potrzeba nie tylko świeżości, ale przede wszystkim chęci zmian. One są potrzebne, my je rozpoczęliśmy. Nie da się prowadzić związku jak dawniej. Prezes PZN-u to nie tylko reprezentant kilku sportów, ale przede wszystkim człowiek, który musi wywalczyć coś w ministerstwie, być twardy, ale też cierpliwy i ciągle szukać nowych rozwiązań. Czasem nie masz wpływu na wyniki sportowe, ale musisz robić wszystko, aby zmierzały w dobrym kierunku - przyznał.
Źródło: PolskieRadio24.pl/WP Sportowe Fakty/ps