more_horiz
Wiadomości

Paulo Sousa chce odejść. Zbigniew Boniek ostro: w głowie się pomieszało

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2021 07:53
Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa chce zakończyć współpracę z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. - Czuję się dziwnie (...) Wywiązał się z zadań pół na pół - komentuje sprawę Zbigniew Boniek, który jako szef PZPN zatrudnił Portugalczyka. 
Zbigniew Boniek zatrudnił Paulo Sousę w Polskim Związku Piłki Nożnej i teraz nie rozumie decyzji trenera o rozwiązaniu kontraktu
Zbigniew Boniek zatrudnił Paulo Sousę w Polskim Związku Piłki Nożnej i teraz nie rozumie decyzji trenera o rozwiązaniu kontraktuFoto: fotobroda/shutterstock
  • Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa chce zakończyć współpracę z Polskim Związkiem Piłki Nożnej 
  • W niedzielę 26 grudnia Cezary Kulesza, prezes PZPN poinformował, że Sousa poprosił o rozwiązanie kontraktu
  • Wygląda więc na to, że potwierdzi się widoczna w jego karierze tendencja - Portugalczyk rzadko utrzymuje posadę dłużej niż przez kilkanaście miesięcy

Wszystko wskazuje na to, że Paulo Sousa nie chce już prowadzić reprezentacji Polski i mieć swój udział w barażach do mistrzostw świata w Katarze. Jeśli zostanie z Biało-Czerwonymi, to tylko dlatego, że zmusi go do tego kontrakt. Zgodnie z nim ma prowadzić Biało-Czerwonych w marcowych meczach, a jeśli uda się je wygrać - także w mundialu w Katarze.

W niedzielę 26 grudnia prezes PZPN Cezary Kulesza poinformował na Twitterze, że Paulo Sousa  poprosił go o zgodę na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.

"To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem" - podkreślił Kulesza. Sousa na razie milczy, ale jego agent poinformował, że Portugalczyk wciąż nie podpisał nowego kontraktu z klubem Flamengo Rio de Janeiro, gdzie miałby rozpocząć pracę w pierwszych dniach stycznia.

W Polsce nie milkną komentarze dotyczące posunięcia Paulo Sousy. Portugalczyka w styczniu 2021 roku zatrudnił Zbigniew Boniek, który był wówczas szefem PZPN i bardzo zabiegał o tego trenera. Teraz Boniek sprawę podsumowuje ostro.

- Czuję się dziwnie. Trener Sousa jest dla mnie facetem inteligentnym, który zna się na piłce, kupił piłkarzy. W momencie, kiedy ta reprezentacja wyglądała fatalnie pod wieloma względami, ułożył ją. Wywiązał się z zadań pół na pół - powiedział Boniek w programie "Prawda futbolu". Na antenie Polsatu dodał, że Sousa zrealizował cel, jakim był awans do baraży eliminacji MŚ 2022, ale zawiódł podczas mistrzostw Europy, w trakcie których Polska nie wyszła z grupy.

- Są dziennikarze, którzy mówili, że dzięki nim Jerzy Brzęczek odszedł, a teraz mówią, że może on powinien wrócić. Niektórym się w głowie pomieszało tak, jak pomieszało się Paulo Sousie - stwierdził Boniek.

Boniek w mediach społecznościowych dodał: "Za całą sytuację wini futbolowe realia. (...) Niestety wielu postąpiłoby podobnie. Wykonuje piękny, ulubiony zawód i dają mi jeszcze 5 razy więcej. Taka dzisiejsza rzeczywistość. Smutne, ale prawdziwe" - napisał Boniek.


Posłuchaj
00:26 Kulesza Sousa W rozmowie z Polskim Radiem, Kulesza opowiedział jak wyglądała niedzielna rozmowa z portugalskim trenerem. Prezes przyznał, że nie spodziewał się takiej informacji, bo przecież widzieli się kilka dni przed świętami i rozmawiali w przyjaznej atmosferze (IAR)

 

O zatrudnieniu 51-letniego obecnie Paulo Sousa  przez PZPN ówczesny prezes Zbigniew Boniek poinformował 21 stycznia. Portugalczyk zastąpił zwolnionego Jerzego Brzęczka. Został 48. selekcjonerem biało-czerwonych w historii, a pierwszym szkoleniowcem z Portugalii w tej roli.

Jego zadaniem było poprowadzenie Biało-Czerwonych w eliminacjach przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze, a latem dodatkowo w mistrzostwach Europy. Czerwcowo-lipcowy turniej jego podopieczni zakończyli na fazie grupowej po porażkach ze Słowacją i Szwecją oraz remisie z Hiszpanią.

Z kolei w kwalifikacjach mundialu Polska zdobyła 20 punktów w 10 meczach i zajęła drugie miejsce w grupie I, ustępując Anglii - 26 pkt. Za jej plecami uplasowały się Albania - 18 i Węgry - 17, a w tej grupie rywalizowały także Andora - 6 i San Marino - zero.

Drugie miejsce w grupie i zarazem prawo startu w marcowych barażach Biało-Czerwoni mieli już zapewnione przed ostatnią kolejką, w której mieli zagrać z Węgrami. Plan minimum został więc wypełniony, bo trudno było zakładać, że uda się zepchnąć Anglię z pierwszej pozycji. Jednak to właśnie mecz z Madziarami w Warszawie stał się kością niezgody.

Paulo Sousa  nie wystawił w nim Roberta Lewandowskiego, Kamila Glika ani od pierwszej minuty Piotra Zielińskiego (wszedł z ławki po przerwie) i jego zespół przegrał 1:2. Była to pierwsza porażka reprezentacji na PGE Narodowy od ponad siedmiu i pół roku, a do tego sprawiła, że w losowaniu baraży Polska była nierozstawiona.

Za wynik i decyzje kadrowe na Sousę spadła ostra krytyka, jednak los okazał się dla Biało-Czerwonych łaskawy i wygląda na to, że walka o mundial nie jest jeszcze przegrana. W marcu trzeba będzie pokonać na wyjeździe Rosję, a następnie u siebie Szwecję albo Czechy. Mogło być znacznie gorzej, bo rozstawione w losowaniu były m.in. Włochy i Portugalia.

W grudniu odbyło się spotkanie Sousy z Kuleszą, po którym prezes PZPN zapewnił, że atmosfera została oczyszczona. Okazuje się jednak, że Sousie coś jednak nie pasuje.

Czytaj także:

Złota Piłka 2021. Lewandowski podbił świat, ale nie elektorów

/red

Zobacz także

Zobacz także