more_horiz
Wiadomości

Ekstraklasa: Lech Poznań - Legia Warszawa. Maciej Murawski: to nie będą piłkarskie szachy

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2022 09:58
- Atmosfera na trybunach będzie jak zawsze gorąca, ale myślę, że na boisku będzie się działo równie dużo. Mam nadzieję, że padnie sporo bramek - powiedział były piłkarz m.in Lecha Poznań i Legii Warszawa Maciej Murawski o sobotnim meczu tych drużyn w Ekstraklasie.
Mecz Lech - Legia będzie hitem 11. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
Mecz Lech - Legia będzie hitem 11. kolejki piłkarskiej EkstraklasyFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Po 10. kolejkach Ekstraklasy Legia Warszawa jest liderem rozgrywek. Drugi Raków Częstochowa traci jeden punkt, ale ma o mecz mniej. Obrońca tytułu Lech Poznań jest dopiero siódmy (jeden mecz mniej), ale w ostatnim czasie "Kolejorz" zaczął wygrywać w lidze. 

Wielki hit w Poznaniu. "To nie będą piłkarskie szachy"

- Najważniejsze w tym spotkaniu będzie, kto zachowa się lepiej z piłką przy nodze. Obie drużyny lubią mieć piłkę i chciałyby ją mieć cały czas. Dlatego przypuszczam, że to nie będą piłkarskie szachy. To jest na tyle wczesny moment ligi, że znając mentalność trenerów tych drużyn, ciężko sobie wyobrazić, aby któraś ekipa w sobotę ograniczyła się jedynie do defensywy. Kibice oglądający mecz na stadionie czy przed telewizorami będą mieć z pewnością sporo frajdy - uważa Murawski.

Według niego, w sobotę w Poznaniu spotkają się dwie bardzo dobre ekipy, które w tym sezonie mogą do ostatniej kolejki walczyć o mistrzostwo Polski. Podkreślił, że trudno wskazać faworyta, choć atut własnego boiska i lepsza forma przed przerwą reprezentacyjną przemawiają za Lechem.

- Przed przerwą reprezentacyjną Lech był w dobrej formie, którą pokazywał zarówno w Europie, jak i w rozgrywkach ligowych. Widać, że zawodnicy, którzy na początku sezonu szukali formy, teraz prezentują się bardzo dobrze. Przede wszystkim cała linia obrony spisuje się znakomicie. Gdy obrońcy są w formie, to się lepiej gra całemu zespołowi" - zauważył.

Legia prowadzi w tabeli z dorobkiem 20 punktów, o jeden wyprzedza Raków Częstochowa, który ma jednak mecz zaległy. Z kolei "Kolejorz" po słabym początku sezonu plasuje się na siódmym miejscu z dorobkiem 14 punktów. W ostatnich pięciu ligowych spotkaniach drużyna prowadzona przez Johna van den Broma wywalczyła 13 "oczek".

Wszystkie siły na Legię. "Lech wystawi najmocniejszy skład"

Zdaniem Murawskiego nie ma przeszkód, aby Holender wystawił najsilniejszy skład, jakim aktualnie dysponuje, bo dopiero w czwartek czeka Lecha pojedynek z Hapoelem Beer Szewa w Lidze Konferencji. Z drugiej strony - wspomniał ekspert telewizji Canal Plus - to poznański klub ma w kadrze zdecydowanie więcej zawodników, którzy udali się na zgrupowania drużyn narodowych.

- Nie uważam jednak, że to może zaważyć o losach tego meczu. Zwłaszcza, że jakoś dużo minut ci zawodnicy nie zagrali w swoich reprezentacjach. Uważam, że od wtorku do soboty jest wystarczająco dużo czasu, aby odpowiednio się przygotować. Dlatego jestem pewien, że trener Lecha wystawi na klasyk najmocniejszy skład - powiedział.

"Wojskowi" muszą zagrać lepiej niż z Miedzią

Legia, choć jest liderem, to ostatnich dwóch występów przed przerwą w rozgrywkach nie zaliczy do udanych. Najpierw było 0:4 w Częstochowie z Rakowem, a później "wymęczone" 3:2 z Miedzią, choć goście w Warszawie po kwadransie prowadzili 2:0. Murawski przestrzega, że taki brak koncentracji w Poznaniu może mieć opłakane skutki.

- W ostatnim spotkaniu brakowało legionistom koncentracji przy budowaniu akcji. Myślę, że nie spodziewali się, iż gracze Miedzi od samego początku będą zakładać aż taki pressing i wywierać presję na obrońcach stołecznego zespołu. Długo Legia nie mogła się pozbierać po słabym początku, ale później rywale za bardzo się cofnęli - tłumaczył.

- Natomiast wydaje mi się, że jeśli Legia zagra w taki sposób w Poznaniu, to może się nie udać odwrócić losów spotkania. Nastawienie na ten mecz musi być zupełnie inne - dodał sześciokrotny reprezentant kraju.

Bilans przemawia za Legią

Jeśli chodzi o historię spotkań pomiędzy Lechem a Legią, to zdecydowanie w liczbach przeważa drużyna ze stolicy Polski, która wygrała 34 razy, podczas gdy rywale 21-krotnie cieszyli się ze zwycięstwa. Rywalizacja ta zawsze budziła olbrzymie emocji wśród kibiców, nie tylko w obu miastach. Mecze te miały w przeszłości wielu bohaterów, jak np. były zawodnik "Kolejorza" Kasper Hamalainen w ostatnich minutach zapewnił zwycięstwo Legii albo ostatnio, gdy Tomas Pekhart przy Bułgarskiej dał cenne zwycięstwo warszawskiej ekipie.

- W sobotę takim bohaterem według mnie może zostać Albańczyk Ernest Muci, który początkowo wywalczył sobie miejsce w składzie, ale ostatnio wszedł dopiero z ławki. Jest to piłkarz, który gra dynamicznie, ma odpowiednią jakość i w każdym momencie może zdobyć bramkę - podsumował uczestnik mistrzostw świata w 2002 roku.

Ligowy klasyk Lech - Legia zostanie rozegrany w sobotę o godz. 17.30.

Czytaj także:

red/PAP

Zobacz także

Zobacz także