"To się ogląda fatalnie". Zarządzanie kryzysowe i pilne spotkanie w Formule 1
Wprowadzone od tego sezonu przepisy dotyczące m.in. zarządzania energią są od pierwszego wyścigu Formuły 1 poddawane totalnej krytyce ze strony większości kierowców. - Już nie są premiowane umiejętności kierowcy, żeby cisnąć bolidem na totalnym limicie - mówi Polskiemu Radiu Patryk Sokołowski, inżynier który pracował w Ferrari i McLarenie. Za kilka dni władze FIA zwołały pilne spotkanie szefów zespołów.
2026-04-03, 17:19
- Praca Świątek z nowym trenerem wrze. Na jednym elemencie skupili się szczególnie
- Polacy zagrają dwa mecze po porażce ze Szwecją. Długa lista chętnych
- Polacy zapamiętają jego błędy. Sędzia może nie pojechać na MŚ
Formuła 1 ma problemy. Zwołano pilne spotkanie
Kierowcy już po pierwszych testach przed sezonem w Bahrajnie sugerowali konieczność pilnej zmiany przepisów, niektórzy nawet przewidywali, że jeżeli zostaną utrzymane w mocy, to w trakcie startów może coraz częściej dochodzić do kolizji.
W tej sytuacji, po odwołaniu dwóch wyścigów na Bliskim Wschodzie, władze FIA i Formuły 1 zdecydowały się zaprosić na spotkanie szefów zespołów i producentów silników, na których zostaną omówione najbardziej palące kwestie. Pierwsze spotkanie techniczne ma się odbyć 9 kwietnia.
Jak się można spodziewać, priorytetem będzie kwestia bezpieczeństwa, które - w zgodnej opinii kierowców - jest zagrożone. Powoduje je m.in. obowiązek zarządzania energią przez zawodnika w trakcie wyścigu. Do tego dochodzi także problem związany ze znacznym spadkiem prędkości bolidów na końcu prostych, gdy akumulator jest rozładowany na skutek braku możliwości gromadzenia uzyskanej energii.
W F1 już nie są premiowane umiejętności kierowcy
Patryk Sokołowski, który przez kilka lat pracował w F1 jako inżynier ds. aerodynamiki w Ferrari i McLarenie, jest zdania, że zmiany w jednostkach napędowych bolidów są zdecydowanie nietrafione. - Już nie są premiowane umiejętności kierowcy, żeby cisnąć tym bolidem na totalnym limicie, tylko trzeba zarządzać ładowaniem baterią i wykorzystywać płynną do bólu jazdę i zarządzanie energią elektryczną, która się bardzo szybko wyczerpuje - mówi w rozmowie z Polskim Radiem Sokołowski.
- Nie można ukrywać tego, że w tym sezonie kwalifikacje Formuły 1 ogląda się fatalnie. To nie jest już F1, gdzie liczy się totalny limit przyczepności - dodaje inżynier.
Posłuchaj
FIA będzie rozmawiać z zespołami o zmianach
Wiadomo, że jedna z propozycji przewiduje zmniejszenie ilości energii, jaką kierowcy mogą wykorzystać do zwiększenia mocy silnika. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby całkowitą moc jednostki napędowej, ale dzięki temu kierowcy mogliby dłużej jechać maksymalnie szybko, bez konieczności skupiania się na kwestii... odzyskiwania energii.
Wprowadzony ręczny tryb sterowania mocą silnika miał zapewnić m.in. lepsze możliwości wyprzedzania. Na razie w miarę nieźle opanowali go Włoch Kimi Antonelli i Brytyjczyk George Russell z Mercedesa, obaj kierowcy Ferrari Monakijczyk Charles Leclerc i Brytyjczyk Lewis Hamilton i dwójka z McLarena Brytyjczyk Lando Norris i Australijczyk Oscar Piastri. Pozostali narzekają i chcą zmian.
Źródło: PolskieRadio24.pl/PolskieRadio/PAP/IAR/ah