Semirunnij oddał olimpijski medal. Ujawniono kulisy zbiórki Łatwoganga
Władimir Semirunnij pokazał, że nie sposób go nie kochać. Wicemistrz olimpijski pojawił się na live akcji charytatywnej Łatwoganga. W trakcie wizyty oddał na licytację swój srebrny medal. Okazuje się, że łyżwiarz odwiedził słynne mieszkanie w środku nocy. Kulisy ujawnił Sylwester Wardęga.
2026-04-28, 14:16
- Media: Znamy rywali Polaków. Zmiana planów kadry
- Kluczowa decyzja przed mundialem. To może zmienić losy MŚ
- Takie warunki Lewandowski postawił gigantowi. "Możliwe kolejne negocjacje"
Tak wyglądała wizyta Semirunnija
Zbiórka Łatwoganga zrobiła absolutną furorę w całej Polsce. Podczas transmisji na żywo z mieszkania influencera śledziło tysiące osób. W ciągu dziewięciu dni na streamie widzieliśmy artystów, celebrytów, czy sportowców. W tej ostatniej grupie do akcji włączyła się Iga Świątek, Robert Lewandowski, Artur Szpilka i wielu innych.
Wśród nich pojawił się Władimir Semirunnij. Łyżwiarz zdecydował się na poruszający gest i oddał na licytację swój srebrny medal igrzysk olimpijskich. - Może ostatnio oglądaliście te problemy z Zondacrypto i za dużo pieniędzy nie mam, ale chciałbym oddać jedną część od siebie na licytację, a mianowicie swój medal olimpijski. To wszystko, co mogę – powiedział 23-latek.
Wardęga o kulisach wizyty Semirunnija
O szczegółach wizyty Polaka opowiedział Sylwester Wardęga. - To też niesamowite. Jakaś 4 w nocy albo 3. Stoi jakiś gościu. I chyba ja zapytałem: "Co ty tam masz? Co chcesz nam opowiedzieć?". A on mówi: "No ja jestem wicemistrzem olimpijskim. I mam medal olimpijski". A ja mówię: "Okej" - relacjonował.
- To były takie randomowe sytuacje. Trzecia w nocy i wicemistrz olimpijski przychodzi. Śmiesznie, śmiesznie tam było bardzo. Ja się mega dobrze bawiłem (...) To było takie zastępcze życie - dodał.
Źródło: PolskieRadio24.pl/interia.pl/mw