Słabe strony polskiego mleczarstwa. Jaka przyszłość stoi przed branżą?
Choć Polska jest krajem mlekiem płynącym, przynajmniej jeśli chodzi o jego produkcję, to sytuacja w branży nie jest już tak różowa.
2015-12-01, 11:44
Posłuchaj
Polskie mleczarstwo to z jednej strony największa część branży spożywczej, z drugiej jest jedną z najmniej rentownych.
Jednym z głównych problemów są mała efektywność i duże rozdrobnienie zarówno producentów, jak i przetwórca mleka. Tak wynika z raportu "Polskie mleczarstwo - czy obecny kryzys przerodzi się w długofalowy sukces?", przygotowanego przez Bank Pekao S.A.
Rozdrobnienie i niska efektywność
Jak mówi Kamil Zduniuk, analityk banku, rozdrobnienie i niska efektywność to słabe strony polskiego mleczarstwa.
- Jeżeli popatrzymy na dane, to wciąż mamy duży rozstrzał pomiędzy tym, jaką efektywność osiągają nasi mleczarze, hodowcy, a standardami Unii Europejskiej. Przeciętnie z jednej krowy w Polsce otrzymuje się, według różnych statystyk, 5,7 – 5,8 tony mleka rocznie, natomiast w wysoko rozwiniętych krajach UE to jest 7 – 8 ton. Widać więc, że ta różnica 20 – 30 proc. ciągle istnieje, choć ona się zmniejsza, ale w przeciętnym tempie - mówi gość radiowej Jedynki.
REKLAMA
Konsolidacja przyszłością branży
Przyszłość branży to konsolidacja, tak jak jest to w innych krajach Unii Europejskiej. To znacznie wzmocni polski sektor mleczarski.
- Najważniejszą kwestią jest rozdrobnienie i konsolidacja, pokonanie barier, które dotychczas spowalniały ten proces. W optymistycznym scenariuszu możemy sobie wyobrazić sytuację, w której i przetwórcy, i hodowcy, i także państwo, otoczenie polityczne, mogą zadbać o właściwą strategię, która ułatwi właśnie zlikwidowanie tych barier. Po stronie hodowców widzimy takie czynniki, jak ułatwianie im podejmowania pracy w sektorze pozarolniczym. Z kolei po stronie mleczarni, bardziej mają znaczenie czynniki biznesowe, czyli zdanie sobie sprawy i przez dużych, i przez mniejszych przetwórców, że ta potrzeba konsolidacji jest duża. Musi dojść do konsolidacji. Tylko od nich zależy, czy ona nastąpi chaotycznie, wolno i niekoniecznie z sukcesem, czy też nastąpi tak jak trzeba, przy współpracy, która pozwoli wykorzystać pełne efekty synergii, a jednocześnie zminimalizować te być może niekorzystne aspekty, które mogą się pojawić w związku z nią - podkreśla Kamil Zduniuk.
Czarny scenariusz
Jest jednak także czarny scenariusz.
Zakłada on w mniejszym bądź większym stopniu kontynuację sytuacji widocznej w poprzednich latach. Z jednej strony więc nierozwiązany pozostanie problem rozdrobnienia, a sami rolnicy dalej nie będą mieli wystarczających bodźców do zainicjowania niezbędnych zmian.
REKLAMA
Z kolei w przypadku przetwórców istnieje ryzyko, że słabość polskiego sektora może zostać wykorzystana przez kapitał zagraniczny.
Błażej Prośniewski, awi
REKLAMA