Luksus po polsku. Co przyciąga marki z górnej półki?
W czasach gdy concierge, torebka Louis Vuitton i własny jacht są już standardem w świecie luksusu, aby wyróżnić się na tym rynku, trzeba celować wyżej. Na Zachodzie prym wiodą wyrafinowane sposoby wydatkowania pieniędzy, a w Polsce?
2016-10-22, 18:00
Luksus, choć nie jest niezbędny do życia, ma inną bardzo ważną funkcję: kreuje potrzeby. Jest przecież nie dla wszystkich, ale dla wybranych. A tych w naszym kraju jest z roku na rok coraz więcej.
Wisienką na torcie luksusu jest segment osób tak zwanych HNWI (ang. high net worth individuals), czyli najbogatszych konsumentów. Grupę tę tworzą posiadacze płynnych aktywów o wartości przekraczającej milion dolarów. Jak wynika z raportu Credit Suisse, w Polsce w 2015 roku mieszkało 43 tys. osób, które można zaliczyć do kategorii HNWI.
- Na tle innych krajów europejskich liczba ta nie jest duża. Dla przykładu, we Francji jest ich blisko 1,8 mln, w Wielkiej Brytanii - 2,4 mln, w Niemczech zaś – 1,5 mln – mówi Steven Baxted, partner, szef zespołu doradztwa dla rynku budownictwa i nieruchomości w KPMG w Polsce.
Warszawa na celowniku
Jeszcze niedawno Polska pod względem popytu na dobra luksusowe tkwiła w konsumenckim zaścianku. Dziś coraz więcej marek z górnej półki debiutuje nad Wisłą. Inne wciąż się przyglądają. Co przyciąga luksus?
- W biznesie nie ma sentymentów. Głównymi czynnikami, które decydują o wejściu danej marki na rynek, jest potencjał społeczno-ekonomiczny, a także statystyki dotyczące ruchu turystycznego – mówi Anna Staniszewska, dyrektor zespołu doradztwa i analiz rynkowych BNP Paribas Real Estate na region Europy Środkowo-Wschodniej.
BNP Paribas Real Estate jest w trakcie negocjacji z kilkoma międzynarodowymi grupami, reprezentującymi znane marki z segmentu premium. - Z pewnością Warszawa jest na celowniku – zapewnia Anna Staniszewska. - Tym bardziej, że oprócz korzystnych warunków makroekonomicznych, na rynku stopniowo zwiększa się podaż odpowiedniej jakości lokali handlowych.
Każda luksusowa marka kieruje się własnymi wymaganiami zarówno pod względem lokalizacji (z reguły miejsca o charakterze reprezentacyjnym, o wysokim przepływie turystów), typu lokalu (lokal parterowy w kamienicy, wolnostojący sklep flagowy, powierzchnia w domu towarowym lub galerii handlowej, lub też powierzchnia w ramach sklepu typu multibrand), standardu, widoczności sklepu, jak również wielkości powierzchni sprzedaży, więc trudno podać jednoznaczną definicję atrakcyjności lokalu dla marek luksusowych.
Ekskluzywne marki wymagają jednak indywidualnego podejścia. Kulczyk Silverstein Properties, tworząc nową przestrzeń handlową w biurowcu Ethos na warszawskim Placu Trzech Krzyży, promuje polskie adresy poprzez szereg konferencji organizowanych w różnych miastach Europy.
- Firmy zainteresowane rozwojem i inwestowaniem na rynku dóbr luksusowych są zupełnie innymi klientami i wymagają niestandardowego podejścia – mówi Maciej Zajdel, członek zarządu Kulczyk Silverstein Properties. - Organizując konferencje promocyjne, m.in. w Paryżu, Londynie czy Mediolanie, wspólnie z partnerami staramy się dotrzeć do marek, których nie ma w Polsce i pokazać im nasz produkt. Przygotowaliśmy m.in. makietę Placu Trzech Krzyży i dużej części Śródmieścia. Wskazujemy na olbrzymi potencjał rozwoju tego serca Warszawy jako multifunkcyjnego obszaru, charakteryzującego się wzajemnie uzupełniającym się miksem biznesu, oferty lifestylowej, w tym modowej, akcesoriów, urody, biżuteryjnej czy restauracyjnej oraz prezentującego szerokie możliwości spędzania wolnego czasu w atrakcyjnych przestrzeniach publicznych.
Wyjście naprzeciw oczekiwaniom marek może przynieść zamierzone efekty. - W części parteru oraz mezzaniny prowadzone są rozmowy z markami z segmentu up-market, premium oraz luxury, zdecydowanych do wejścia na rynek polski, dotyczące wynajmu powierzchni od 100 do 900 mkw. na sklepy typu flagship store. Wszystkie butiki zaprojektowane są jako sklepy typu high street z bezpośrednim wejściem oraz witryną od strony Placu Trzech Krzyży- mówi Maciej Zajdel.