Macierewicz: zarzut, który postawiła prokuratura kontrolerom ze Smoleńska, jest słuszny
- Już w 2018 roku fałszywe sprowadzanie samolotu przez kontrolerów lotu zostało udowodnione przez komisję w raporcie technicznym. Cieszę się, że zyskało to teraz taką konsekwencję w wymiarze prawnym, w działaniu prokuratury - powiedział przewodniczący podkomisji smoleńskiej, b. szef MON Antoni Macierewicz.
2020-09-17, 15:39
Posłuchaj
Posłuchaj
Powiązany Artykuł
Prokuratura Krajowa: wniosek o tymczasowy areszt dla trzech kontrolerów z lotniska w Smoleńsku
Rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik poinformowała w środę wieczorem, że śledczy Prokuratury Krajowej wystąpili do warszawskiego sądu z wnioskiem o aresztowanie trzech kontrolerów pełniących w 2010 r. służbę na lotnisku Smoleńsk Północny. Postawione im zarzuty dotyczą umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, skutkującego śmiercią wielu osób; wniosek o areszt to pierwszy krok do wydania za nimi międzynarodowego listu gończego.
Antoni Macierewicz w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie powiedział, że już w 2018 roku "fałszywe sprowadzanie samolotu przez kontrolerów lotu zostało udowodnione przez komisję w raporcie technicznym". - Cieszę się, że zyskało to teraz taką konsekwencję w wymiarze prawnym, w działaniu prokuratury - dodał.
- "Na pokładzie doszło do zdarzenia, które wstrząsnęło samolotem". Rosyjski publicysta o Smoleńsku
- "Nikt nie ma prawa obrażać innych". Wiceszef MON odpowiada na słowa Laska o podkomisji smoleńskiej
Jak podkreślił, "zarzut, który postawiła prokuratura, jest jak najbardziej słuszny".
"Rzeczywisty dramat wystąpił na skutek eksplozji"
Powiązany Artykuł
Wniosek o areszt dla kontrolerów ze Smoleńska. Fogiel: prokuratura nie odłoży tej sprawy na półkę
- Trzeba pamiętać, że to jest tylko część problematyki związanej z dramatem smoleńskim. Samo sprowadzanie fałszywe nie doprowadziło do tego dramatu, bo piloci się w tym zorientowali i zaczęli odchodzić na drugi krąg. Rzeczywisty dramat wystąpił na skutek eksplozji, ale sprowadzanie fałszywe miało w tym istotną rolę, bo doprowadziło do zaniżenia samolotu w stosunku do wysokości - mówił były szef MON.
W kwietniu 2017 roku prokuratura wydała postanowienia o zmianie zarzutów stawianych dotąd rosyjskim kontrolerom płk. Pawłowi P. i mjr. Wiktorowi R. - z nieumyślnego spowodowania katastrofy i sprowadzenia jej niebezpieczeństwa na działanie umyślne. Prokuratorzy przyjęli, że podejrzani - zezwalając na zniżanie się samolotu i warunkowe próbne podejście do lądowania - przewidywali, iż może dojść do katastrofy i się na nią godzili. Wtedy też po raz pierwszy zarzuty postawiono ppłk. Nikołajowi K., który wydawał polecenia kierownikowi lotów. W przeszłości był dowódcą lotniska Smoleńsk Północny.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.
REKLAMA
paw/
REKLAMA